Tajemniczość miała praktyczne uzasadnienie. Verstappen chciał uniknąć tłumów, które mogłyby zjechać na tor, gdyby jego nazwisko widniało na oficjalnej liście uczestników. Dzięki pseudonimowi zyskał kilka godzin spokoju, zanim fani i media zorientowali się, że to on zasiada za kierownicą Ferrari GT3 podczas treningowej sesji serii NLS.
Choć Verstappen wiedział, że jego tożsamość prędzej czy później zostanie odkryta, strategia okazała się skuteczna. „Do ósmej, dziewiątej rano panował spokój,” zdradził kierowca, podkreślając, że takie podejście pozwoliło mu skupić się na jeździe i pracy z zespołem, bez presji ze strony publiczności.
Test Ferrari GT3 w „Zielonym Piekle”
Nürburgring, nazywany „Zielonym Piekłem” ze względu na swoją wymagającą trasę, stał się miejscem, gdzie Verstappen testował Ferrari GT3. Celem nie było jednak bicie rekordów, lecz czerpanie przyjemności z jazdy i lepsze poznanie legendarnego toru. Współpraca z zespołem Emil Frey, dla którego start w 24-godzinnym wyścigu Nürburgringu jest marzeniem, była kluczowym elementem tego doświadczenia.
Spekulacje o rekordzie toru w kategorii GT3 pojawiły się szybko, a Verstappen potwierdził, że faktycznie udało mu się osiągnąć najlepszy czas. „Nie przyjechałem tam, żeby łamać rekordy. Chciałem się dobrze bawić i pracować z zespołem,” wyjaśnił, zaznaczając, że priorytetem było zrozumienie dynamiki toru i zachowania samochodu.
Testy na Nürburgringu były także okazją do przygotowań do przyszłych wyzwań. Verstappen otwarcie przyznaje, że interesują go wyścigi długodystansowe, a jazda na tym torze to część jego planu, by w przyszłości wystartować w prestiżowym 24-godzinnym wyścigu na Nürburgringu.
Przygotowania do 24-godzinnego wyścigu
Marzenie o starcie w 24h Nürburgring jest dla Verstappena realnym celem, choć wymaga ono odpowiedniego przygotowania. Jedną z przeszkód jest uzyskanie specjalnej licencji na tor Nordschleife, niezbędnej do udziału w takich zawodach. Kierowca wspomniał, że jest w trakcie rozmów z niemiecką federacją motorsportu (DMSB), która mogłaby przyznać mu specjalne zezwolenie.
Verstappen podkreśla, że jego doświadczenie z symulatorów odegrało kluczową rolę w przygotowaniach. „Na żywo chodziło już tylko o wyczucie przyczepności, nowych odcinków asfaltu i zachowania samochodu. Wiedziałem, dokąd jadę” tłumaczył, wskazując, że wirtualne treningi pozwoliły mu dobrze poznać trasę jeszcze przed przyjazdem na tor.
Harmonogram Formuły 1 może jednak skomplikować plany startu w wyścigu, na przykład podczas wrześniowego weekendu z serii NLS. „Muszę to dopasować do kalendarza F1. Jeszcze nad tym pracujemy,” podsumował Verstappen, zostawiając otwartą furtkę dla swoich przyszłych planów na Nürburgringu.