Flavio Briatore ma ambitne cele
Flavio Briatore postawił sprawę jasno – Alpine musi regularnie walczyć o miejsca na podium w sezonie 2026, w przeciwnym razie zespół nie spełni jego ambicji. Okres przejściowy dobiega końca, a francuski zespół musi zacząć udowadniać swoją konkurencyjność bezpośrednio na torze. Włoski menedżer, który powrócił do Formuły 1 jako doradca wykonawczy Alpine, nie pozostawia złudzeń co do swoich oczekiwań.
Minął niemal rok od momentu, gdy Briatore wrócił do świata F1, stając się częścią szerszych zmian strukturalnych w zespole z Enstone. Podczas weekendu Grand Prix Hiszpanii, zapytany o ocenę postępów od czasu swojego powrotu, włoski menedżer przyznał, że zespół potrzebuje więcej czasu na właściwe ustawienie wszystkich elementów. Jego szczerość pokazuje, jak poważnie traktuje wyzwania stojące przed Alpine.
„Jesteśmy z powrotem w biznesie z Alpine” – wyjaśniał Briatore. „To nie jest proste, ponieważ zespół przeszedł wiele zmian w ciągu ostatnich czterech czy pięciu lat, i to nie tylko teraz. Ale stopniowo staramy się poskładać zespół, połączyć ludzi razem”. Te słowa oddają skalę transformacji, jakiej wymaga francuski zespół, aby wrócić do ścisłej czołówki.
Trudna teraźniejszość i ambitne plany na przyszłość
Alpine zajmuje obecnie ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem zaledwie jedenastu punktów, co bezlitośnie odzwierciedla rzeczywistość trudnego sezonu. Briatore nie ukrywa jednak, że wzrok zespołu skierowany jest już ku przyszłości, szczególnie na rok 2026, kiedy to planowane jest przejście na nową jednostkę napędową i skrzynię biegów od Mercedesa. Ta zmiana techniczna może okazać się kluczowa dla ambicji zespołu.
„To jest nasz cel na przyszły rok. W międzyczasie jednak musimy być bardziej konkurencyjni. Jeszcze nie jesteśmy tam, gdzie bym chciał, ale to wymaga czasu” – podkreślił Briatore. Jego słowa pokazują realistyczne podejście do obecnej sytuacji, ale jednocześnie determinację w dążeniu do wyznaczonych celów. Doświadczony menedżer wie, że odbudowa zespołu to proces długotrwały.
Na konferencji prasowej, siedząc obok szefa Red Bull Racing Christiana Hornera, Briatore kontynuował: „Widzicie tutaj obok mnie mistrza, wiecie, że zbudowanie zwycięskiego samochodu, zwycięskiego zespołu i wygrywanie wyścigów zajmuje dużo czasu. Ja już raz to zrobiłem. Mam nadzieję, że uda mi się to ponownie”. To odniesienie do jego przeszłych sukcesów z Renault podkreśla wiarę we własne możliwości.
Marzenia o tytułach i poszukiwanie nowego szefa zespołu
Briatore niedawno ogłosił, że jego celem jest walka Alpine o zwycięstwa i tytuły w roku 2027. W Barcelonie rozwinął tę myśl: „W Formule 1 ważne jest, aby mieć marzenia. Kiedy pracujesz w tym sporcie, musisz marzyć i wierzyć, że sprawy pójdą we właściwym kierunku. Obecnie nasz zespół jest wciąż nowy i nie funkcjonuje tak, jak bym sobie życzył, ponieważ wciąż jest wiele nierozwiązanych kwestii”.
„Zanim zaczniemy osiągać wyniki, których oczekuję, myślę, że potrzebujemy całego roku 2025. W 2026 roku musimy być konkurencyjni i przynajmniej od czasu do czasu zbliżać się do podium. To jest to, czego szukamy” – wyjaśnił włoski menedżer. „A dlaczego nie 2027?” – dodał. „Widzimy, co stało się z Red Bullem. Widzimy, co stało się z innymi. Zależy to też od tego, jakiego kierowcę będziemy wtedy mieli”.
Jednym z aktualnych wyzwań Alpine jest znalezienie nowego szefa zespołu po majowej rezygnacji Olivera Oakesa. Tymczasowo rolę tę przejął sam Briatore, który skomentował sytuację: „Szukamy. Na razie nic się nie zmienia. Przykro mi, bo z Olliem miałem bardzo dobre relacje, był dobrym szefem zespołu”. Według Briatore, Oakes odszedł z powodów osobistych, a zespół podchodzi teraz bardzo ostrożnie do wyboru jego następcy. „Nie chcemy popełnić błędu. Jestem gotów dać temu czas. Kiedy zdecydujemy, kto poprowadzi zespół dalej, powiedzmy to tak, damy wam znać” – podsumował.