Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Briatore to bomba z opóźnionym zapłonem. Patrese nie gryzie się w język

Były kierowca F1 porównał szefa Alpine, Flavio Briatore do bomby z II wojny światowej. Jego słowa wywołały burzę w paddocku.

Flavio Braitore Riccardo Patrese
Fot. Wikipedia i F1

Flavio Briatore jak bomba z czasów wojny

Riccardo Patrese, włoski weteran Formuły 1, wywołał niemałe poruszenie w paddocku swoim zaskakującym oświadczeniem na temat byłego szefa zespołu Benetton. Jego słowa rzucają nowe światło na kulisy dawnych wydarzeń, sugerując, że mogły one nie być tak przejrzyste, jak dotąd sądzono. Były kierowca zespołu Benetton nie przebierał w słowach, porównując Flavio Briatore do niewybuchu bomby z drugiej wojny światowej, która w każdej chwili może eksplodować.

Według Patresego Briatore zdecydowanie nie jest osobą, która potrafi wspierać kierowców i budować ich pewność siebie. Te ostre słowa padają w szczególnie newralgicznym momencie, gdy zespół Alpine zmaga się z poważnymi problemami i niepewnością dotyczącą występów młodego argentyńskiego zawodnika Franco Colapinto. Atmosfera w zespole staje się coraz bardziej napięta, a przyszłość młodego kierowcy wisi na włosku.

Patrese doskonale wie, o czym mówi, gdyż ma osobiste doświadczenia z pracy pod kierownictwem Briatore. W 1993 roku, podczas swojego ostatniego sezonu w Formule 1, jeździł właśnie dla zespołu Benetton, gdzie Briatore pełnił funkcję szefa. Był to jednak okres, gdy większość uwagi skupiała się już na młodym Michaelu Schumacherze, podczas gdy Patrese pozostawał w jego cieniu.

ZOBACZ TAKŻE
Flavio Briatore ujawnia kierunek Alpine. Nowy szef zespołu i ambicje na sezon 2026

Powrót Briatore do Alpine i jego pierwsze decyzje

Po powrocie do zespołu Alpine, który kontynuuje tradycje Benettona i późniejszego Renault, Briatore ponownie przejął stery, tym razem jako tymczasowy szef zespołu. Jego pozycja znacznie się umocniła po odejściu Olivera Oakesa, co dało mu decydujący wpływ na sportowy kierunek stajni. Włoch szybko pokazał, że nie zamierza zwlekać z wprowadzaniem zmian w składzie kierowców.

Jednym z pierwszych kroków Briatore było zatrudnienie Argentyńczyka Franco Colapinto, który przeszedł z Williamsa. Ta decyzja automatycznie zepchnęła na dalszy plan Jacka Doohana, dotychczasowego kierowcę etatowego Alpine i ich wieloletniego juniora. Ruch ten wywołał spore kontrowersje w środowisku F1, szczególnie że Colapinto miał już za sobą kilka rozczarowujących występów.

Młody Argentyńczyk znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Mimo talentu, który demonstrował w ubiegłym roku, jego tegoroczne występy w Formule 1 pozostawiają wiele do życzenia. Brak punktów w klasyfikacji to tylko wierzchołek góry lodowej, bo prawdziwym problemem są liczne wypadki i ewidentne trudności z radzeniem sobie z presją oczekiwań, która na nim ciąży.

ZOBACZ TAKŻE
Wieczna gra temperamentów. Kulisy zmiany w Alpine

Rosnąca presja i niepewna przyszłość Colapinto

Sytuacja Franco Colapinto staje się coraz bardziej dramatyczna. Ostatni wypadek podczas kwalifikacji w Silverstone, który uniemożliwił mu start w wyścigu, tylko pogłębił kryzys. Według informacji zza kulis, była to już druga awaria sprzęgła w tym sezonie, co dodatkowo komplikuje jego położenie. Te niepowodzenia stawiają młodego kierowcę bezpośrednio na celowniku Briatore.

Właśnie w takich momentach, jak ostrzega Patrese, w pełni ujawnia się niebezpieczny charakter niestabilnej natury Briatore. W wywiadzie dla Prime Casino włoski weteran nie pozostawił złudzeń: „Briatore nie pomoże kierowcy podnieść morale, raczej go całkowicie rozłoży”. Te słowa brzmią jak wyrok dla Colapinto, którego pozycja w zespole staje się coraz bardziej niepewna.

Spekulacje na temat możliwej wymiany kierowców nasilają się z każdym dniem. Niewiadomą pozostaje, czy drugą szansę otrzyma Jack Doohan, czy też Alpine zdecyduje się poszukać zupełnie nowego nazwiska. Podobno rozmowy z zespołem prowadzi Sergio Perez. Jedno jest pewne. Pod rządami Briatore sytuacja w zespole Alpine pozostaje nie tylko niepewna, ale wręcz wybuchowa, dokładnie tak, jak sugerował Patrese swoim porównaniem do niewypału wojennego.

\
Reklama