Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Protesty z powodu wyścigu F1 w Madrycie. O co chodzi?

Madryt, który w 2026 roku ma gościć nowy tor Formuły 1 o nazwie Madring, staje się areną narastających protestów. Zbliżające się Grand Prix Hiszpanii 2026, zaplanowane na mniej niż rok, budzi opór wśród lokalnych mieszkańców i aktywistów. Ruch „Stop Formuła 1 Madryt” zyskuje coraz większe poparcie, a informacje o sprzeciwie zaczynają pojawiać się w międzynarodowych mediach.

protesty madryt f1
Fot. YouTube / Point F1

Protesty te nie są odosobnionym przypadkiem w stolicy Hiszpanii. Niedawno, z powodu manifestacji przeciwko działaniom Izraela w Strefie Gazy, odwołano ostatni etap Vuelta Espana, co znalazło się na pierwszych stronach światowych gazet. Teraz uwaga mediów, zwłaszcza tych specjalizujących się w sportach motorowych, skupia się na nowym konflikcie związanym z Formułą 1.

Ruch „Stop Formuła 1 Madryt” zyskał rozgłos po demonstracjach, które miały miejsce w miniony weekend, zbiegając się z uroczystym odliczaniem do wyścigu. W wydarzeniu wzięła udział prezydent Wspólnoty Madrytu, Isabel Díaz Ayuso, która zainaugurowała zegar na placu Puerta del Sol. Protesty, szeroko relacjonowane w mediach społecznościowych, wskazują na rosnącą determinację przeciwników imprezy.

Powody sprzeciwu wobec nowego toru Madring

Organizacja „Stop Formuła 1 Madryt” powstała jako odpowiedź na plany budowy toru wokół terenów targowych IFEMA. Mieszkańcy i aktywiści ekologiczni, którzy w niedzielę 14 września po raz pierwszy wyszli na ulice, wyrażają swoje niezadowolenie pod hasłem „Nasza dzielnica to nie tor wyścigowy”. Ich głównym zarzutem jest negatywny wpływ Grand Prix na lokalną społeczność.

Główne obawy dotyczą zanieczyszczenia hałasem oraz szkód środowiskowych. Budowa toru Madring wymaga pięciomiesięcznych prac budowlanych każdego roku przez dekadę, co oznacza stały hałas generowany przez ciężki sprzęt. Dodatkowo, organizacja wyścigu może prowadzić do poważnych utrudnień w ruchu drogowym, co jeszcze bardziej pogorszy jakość życia w okolicy.

Protestujący zwracają także uwagę na konieczność wycinki lub przesadzenia setek drzew, w tym wiekowych oliwek, aby zrobić miejsce dla toru. Krytyka obejmuje również finansowanie projektu ze środków publicznych. Oponenci przytaczają przykład Grand Prix Walencji, które pozostawiło po sobie dług w wysokości 300 milionów euro. „Tylko nieliczni czerpią zyski, a wszyscy ponoszą straty” – to jedno z haseł, które pojawiły się podczas pierwszych manifestacji.

ZOBACZ TAKŻE
Madring, a wcześniej Madriz i Madri. O co chodzi z nowym torem F1 w Madrycie?

Postęp prac i plany na przyszłość

Mimo protestów prace nad torem Madring idą pełną parą. Eksperci zgodnie twierdzą, że szanse na opóźnienie budowy są minimalne. Burmistrz Madrytu, José Luis Martínez-Almeida, stanowczo popiera projekt, zapewniając, że prace będą kontynuowane zgodnie z harmonogramem, a wielka inauguracja toru zaplanowana jest na 13 września 2026 roku.

Martínez-Almeida podkreśla, że miasto prowadzi stały dialog z mieszkańcami, a ich obawy są traktowane poważnie. W czerwcu, podczas wydarzenia z udziałem Carlosa Sainza, przetestowano wpływ imprezy na ruch drogowy, który według władz był ograniczony. Burmistrz obiecuje zminimalizować negatywne skutki dla lokalnej społeczności i podkreśla korzyści ekonomiczne płynące z organizacji Grand Prix dla całego regionu.

Sprzedaż biletów na wyścig już się rozpoczęła, co dodatkowo podkreśla determinację władz do realizacji projektu. Martínez-Almeida nazywa Grand Prix „spełnieniem marzeń” i wyraża entuzjazm wobec wizji Madrytu jako nowego centrum Formuły 1. Jednak rosnące protesty mogą skomplikować te plany, stawiając pod znakiem zapytania harmonijną realizację imprezy.

\
Reklama