W najnowszej produkcji Ford poszedł o krok dalej niż w poprzednich latach. Tym razem do zabawy zaproszono nie tylko Verstappena, ale również bardzo młodego, utalentowanego kierowcę zespołu Racing Bulls – Arvida Lindblada. Obaj mieli okazję zmierzyć się w nietypowych pojedynkach, za kierownicą najbardziej ikonicznych i najszybszych modeli w ponad stuletniej historii marki z owalem w logo.
Całość utrzymana jest w klimacie wielkiego show, które ma jednocześnie pokazać możliwości historycznych konstrukcji Forda i przyciągnąć uwagę młodszej publiczności śledzącej Formułę 1.
Verstappen wybiera najmocniejsze bestie, Lindblad stawia na klasykę
Max Verstappen, jak zwykle, nie zamierzał iść na kompromisy. Do dyspozycji otrzymał kilka najbardziej ekstremalnych maszyn w ofercie Forda. Wśród nich znalazł się elektryczny potwór F-150 Lightning SuperTruck, który zdobywał Pikes Peak, oraz rajdowy Ford Fiesta WRC – dokładnie ten model, którym Sébastien Ogier sięgnął po tytuł mistrza świata zaraz po dołączeniu do zespołu M-Sport.
Z kolei Arvid Lindblad postawił na zupełnie inne emocje i wybrał drogę klasyków. 18-latek przesiadał się kolejno z muscle cara Boss 302 z 1970 roku, przez kultowy, krótkoseryjny Ford RS200, aż po legendę toru Le Mans – Forda GT40 z 1966 roku. Ta różnorodność stylistyczna i technologiczna nadała rywalizacji wyjątkowego charakteru.
Obaj kierowcy mieli okazję poczuć zupełnie inny rodzaj adrenaliny niż ten, który towarzyszy im podczas weekendów Grand Prix. Dla wielu obserwatorów była to właśnie ta mieszanka nowoczesności i historii, która najbardziej urzekła w tym projekcie.
Największe emocje przyniósł wielki finał
Rywalizacja obfitowała w bardzo nierówne pojedynki – w końcu porównywano samochody różniące się epoką, koncepcją i przeznaczeniem. Największe emocje wzbudził jednak zaplanowany na finał bezpośredni pojedynek dwóch współczesnych maszyn wyścigowych.
Z jednej strony stanął V8 Supercar – australijska bestia z bardzo długą historią sukcesów na tamtejszych torach. Z drugiej zaś najnowszy Mustang GT3 przygotowany na sezon 2025 i kolejne. Ostateczny rezultat tego starcia zaskoczył wielu widzów i najprawdopodobniej poszedł w kierunku mniej spodziewanym.
Całość uświetnił obecnością Daniel Ricciardo – ambasador Ford Performance i były kierowca Red Bull Racing. Jego komentarze, luz i charakterystyczne poczucie humoru sprawiły, że widowisko było jeszcze bardziej angażujące zarówno dla fanów motorsportu, jak i osób, które dopiero zaczynają interesować się marką Ford i jej motorsportową historią.