Nowy projekt wyróżnia się znacznie czystszą, bardziej minimalistyczną estetyką – dominuje biel jako kolor bazowy, a akcenty czerni zostały mocno ograniczone. Na bokach bolidu wyraźnie widać logo Haas Automation oraz prominentne oznaczenia Gazoo Racing, które przejęły przestrzeń po poprzednim tytularnym sponsorze.
Zmiana na białą bazę nawiązuje do kolorystyki stosowanej przez zespół w 2020 roku, zanim pojawiły się silne wpływy innego sponsora. Odejście MoneyGram pozwoliło na zredukowanie czarnych elementów i lepsze dopasowanie wizualne do oficjalnego stylu sportowego programu Toyoty. Decyzja o przyspieszeniu prezentacji – pierwotnie planowanej na 23 stycznia – miała na celu uniknięcie kolizji terminowej z premierami Ferrari i Alpine, dzięki czemu Toyota nie musiała dzielić uwagi medialnej z innymi markami.
Właściciel zespołu, Gene Haas, traktuje sezon 2026 jako prawdziwy nowy początek. Obowiązujące od tego roku przepisy techniczne dają szansę na reset, a głębsze zaangażowanie Toyoty zarówno w sferze technicznej, jak i finansowej budzi duże nadzieje. Po zakończeniu poprzedniego sezonu na solidnej pozycji w środku stawki, zespół chce potwierdzić progres.

Fot. TGR Haas F1 Team

Fot. TGR Haas F1 Team
Zespół stawia na sprawdzonych kierowców
W kokpicie VF-26 zasiądą Oliver Bearman oraz Esteban Ocon – obaj udowodnili już, że potrafią regularnie punktować. Ich doświadczenie i szybkość stanowią mocny atut w walce o wyższe lokaty. Ósme miejsce w klasyfikacji konstruktorów z poprzedniego sezonu (79 punktów) traktowane jest jako solidna baza wyjściowa, którą należy poprawić.
Taki rezultat pozwoliłby jednoznacznie udowodnić, że współpraca z Toyota Gazoo Racing oraz zmiany regulaminowe przynoszą realny postęp. Zespół liczy, że wspólny wysiłek inżynierów, mechaników i kierowców przełoży się na widoczny skok jakościowy.
Wyzwania projektowe VF-26
Andrea De Zordo, obecny dyrektor techniczny zespołu, przyznał, że prace nad VF-26 były wyjątkowo skomplikowane. Zespół nie porzucił programu VF-25 aż do bardzo późnego etapu sezonu, co zmusiło inżynierów do równoległego prowadzenia dwóch całkowicie różnych projektów. Taki dualizm stanowił ogromne wyzwanie organizacyjne i zasobowe dla stosunkowo małej ekipy Haas.
Prace koncepcyjne i faza projektowa VF-26 ruszyły już w drugiej połowie 2024 roku. Stopniowo przesuwano zasoby i ludzi w stronę nowego samochodu, aż w końcu pozostała jedynie niewielka grupa finalizująca VF-25, który wciąż walczył o punkty w końcówce poprzedniego sezonu. Samochody różnią się diametralnie – nowe maszyny są mniejsze, mają inne wymiary przedniego i tylnego skrzydła oraz zupełnie odmienną filozofię aerodynamiczną.
Najtrudniejszy okres to początek prac w symulatorze, kiedy nie istniały żadne punkty odniesienia od konkurencji. Inżynierowie musieli najpierw zrozumieć, czego dokładnie wymaga nowy regulamin techniczny, a dopiero potem ruszyć z właściwym rozwojem. Po wstępnych ocenach i weryfikacjach udało się w końcu uchwycić kierunek i przyspieszyć prace nad VF-26.
Determinacja zespołu kluczem do sukcesu
Andrea De Zordo podkreślił, że przed zespołem wciąż pozostaje mnóstwo pracy, ale jego uwaga skupia się wyłącznie na 2026 roku – bez oglądania się wstecz. Najbardziej imponujące dla niego jest podejście grupy inżynierów – ich etyka pracy, determinacja i zaangażowanie wykraczają poza zwykłe obowiązki.
Ludzie pracują bardzo długie zmiany, często do późnych godzin nocnych, i robią to z własnej inicjatywy, a nie na czyjeś polecenie. Cały zespół wykazuje ogromne oddanie projektowi i prawdziwego ducha zespołowego. Taki poziom dojrzałości i motywacji budzi w dyrektorze technicznym przekonanie o sile Haas F1 Team.