Fragment:
Bolidy F1 są naszpikowane najnowocześniejszą technologią. Pod ich eleganckim nadwoziem kryje się 1,5 kilometra okablowania oraz ponad 300 czujników, które w trakcie wyścigu co sekundę generują łącznie 3 gigabajtów danych oraz 1,1 miliona zapisów danych z telemetrii. Im szybciej te odczyty dotrą do garażu, tym więcej czasu zespół ma na skorygowanie ustawień samochodu i poprawę jego osiągów. To może zadecydować o zwycięstwie lub porażce, ponieważ poszczególne bolidy na torze dzielą czasem tysięczne sekundy – i to mimo faktu, że przekraczają one prędkość 300 kilometrów na godzinę.
Dzięki sponsoringowi w F1 firmy technologiczne, dostawcy oprogramowania, producenci części i wiele innych organizacji mają możliwość pokazania swoich produktów w akcji. Wychodzi z tego potężne przesłanie marketingowe, gdy marka może zupełnie słusznie twierdzić, że przyczynia się do sukcesów odnoszonych przez zespół F1.
Dostarczając produkty, które nie są jeszcze normalnie dostępne na rynku, sponsorzy mogą zapewnić przewagę swoim zespołom nad rywalami. Poza tym firmy testują w ten sposób swoje rozwiązania w najtrudniejszych warunkach sportowych, zanim zaczną oferować je konsumentom. Tego rodzaju korzyści nie ograniczają się do marek technologicznych i motoryzacyjnych.
Zespoły na rozwój bolidów co roku przeznaczają około 50 milionów dolarów. Koszt wyprodukowania jednego samochodu to około 2,4 miliona dolarów. W przeciwieństwie do innych serii wyścigowych każdy zespół startujący w Formule 1 musi być konstruktorem, co w praktyce oznacza, że ma samodzielnie projektować i budować nadwozie. Już ono samo kosztuje około 1,4 miliona dolarów, a do tego dochodzi podłoga wyceniana na jakieś 400 tysięcy dolarów. Nawet jeden drążek zawieszenia potrafi kosztować ponad 13,5 tysiąca dolarów. Te elementy i podzespoły nie są drogie wyłącznie dlatego, że produkuje się je z kosztownego włókna węglowego, ale także dlatego, że ta produkcja musi przebiegać jak najszybciej.
Samochód F1 jest w dużej mierze projektowany rok przed tym, zanim wyjedzie na tor, jednak w trakcie trwania sezonu zespoły korzystają z tzw. błyskawicznych maszyn prototypowych. Są to narzędzia umożliwiające laserowe wycinanie włókna węglowego, co pozwala zespołom produkować nowe części w ciągu kilku dni między wyścigami. Wszystko w imię poprawy osiągów.
Nawet fotel w bolidzie jest projektowany od podstaw, tak aby jego kształt stanowił anatomiczne odzwierciedlenie kształtów konkretnego kierowcy. W tym celu wykonuje się kilka przymiarek.
Zgodnie z regulaminem technicznym obowiązującym w F1 kierowca musi być w stanie wydostać się z bolidu w czasie siedmiu sekund, a w tym celu może odpiąć jedynie kierownicę. Konieczne staje się więc zastosowanie szybkich mechanizmów zwalniających. Stąd też jednym z najbardziej zaawansowanych technicznie rozwiązań w samochodzie F1 jest wypinany łącznik kierownicy z kolumną kierowniczą. Mechanizm ten musi być dość mocny, by wytrzymywać olbrzymie działające nań siły, a jednocześnie zapewniać łączność elektryczną między elementami sterującymi a samym samochodem. Wszystkie te rozwiązania trochę kosztują, w efekcie czego koszt całej kierownicy wynosi 75 tysięcy dolarów.
Nic dziwnego, że kierowcy prowadzący te kosztowne maszyny są tak dobrze opłacani, a zespół nie szczędzi środków na to, by dysponowali jak najlepszym narzędziem do ścigania się.
Kierowcy noszą zaawansowane technologicznie rękawice, z wszytymi w materiał czujnikami, które monitorują choćby ich tętno czy saturację. Poza tym przekazują informacje, które mogą potencjalnie uratować życie kierowcy, ponieważ obecny na torze sztab medyczny ma dostęp do danych sprzed wypadku, w jego trakcie i bezpośrednio po nim. Podstawowym środkiem ochrony osobistej kierowcy są kask oraz kombinezon ognioodporny, kosztujący około 1500 dolarów. Cena kasku zaczyna się od 7000 dolarów, ale jeżeli kierowca zdecyduje się na skomplikowane malowanie, kwota ta zdecydowanie wzrośnie.
W F1 bardzo rzadko stosuje się produkty seryjne, dostępne w standardowej sprzedaży. Na torach kładzie się nawet specjalny asfalt, zdolny znosić obciążenie wywierane przez bolidy pędzące z prędkością ponad 300 kilometrów na godzinę. Budowa takiego toru to inwestycja, która może sięgnąć 400 milionów dolarów, a potem trzeba jeszcze płacić za prawo organizacji Grand Prix. Taka opłata to średnio 33,5 miliona dolarów rocznie, umowa zawiera jednak ciekawy zapis, umożliwiający jej coroczne podnoszenie nawet o 10 procent w całym okresie obowiązywania kontraktu, a jest on zwykle podpisywany na pięć lat z opcją przedłużenia na kolejne pięć. Tak oto całkowita wartość tych opłat rośnie do 534 milionów dolarów i w żaden sposób nie da się tego obejść.
O książce:
Historia F1 pisana dolarami.
Formuła 1 to nie tylko najszybsze samochody świata. To także twarda gra o miliardy dolarów, w której każdy błąd kosztuje fortunę. Ta książka zabierze cię tam, gdzie nie docierają kamery telewizyjne. Przeczytasz o kulisach świata, w którym kierownica bolidu jest warta 75 tysięcy dolarów, budowa toru może kosztować 400 milionów dolarów, a zysk jest jedyną miarą sukcesu.
Poznaj Berniego Ecclestone’a, legendę F1, który zmienił ten sport z amatorskich wyścigów w globalne imperium. Odkryj największe skandale – od tajnych spotkań w hotelowych lobby po rekordowe kary finansowe i walki o władzę, które zmieniały losy królowej motorsportu. Przenieś się do początków, gdy o milionowych kontraktach decydował uścisk dłoni, a legendy pokroju Enzo Ferrariego walczyły o duszę tego sportu.
Wejdź do padoku. Poczuj te emocje. Zobacz, jak rodziła się historia, którą dziś śledzą miliony. To opowieść o blichtrze Monako, ale i o mrocznych interesach na tyłach garaży. Poczuj zapach spalonej gumy, luksusowych perfum i… wielkich pieniędzy. Zrozum, ile kosztuje zwycięstwo i dlaczego zespoły wydają setki milionów rocznie, by zyskać na torze ułamki sekund.

Fot. SQN
Książkę znajdziecie na: https://bit.ly/motohigh-pieniadzef1