W samym czerwcu do chińskich portów dotarło 38 tysięcy samochodów osobowych z zagranicy, co również stanowi spadek o 11 procent rok do roku. Mimo zakłóceń logistycznych wywołanych konfliktem między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, ogólne tąpnięcie utrzymało się na umiarkowanym poziomie, częściowo dzięki niskiemu punktowi odniesienia z końca 2025 roku. Tymczasem europejskie rynki są wręcz zalewane modelami z Chin, których sprzedaż rośnie w zawrotnym tempie.
Europejczycy kupują chińskie auta, Chińczycy europejskich już nie chcą
Podczas gdy europejscy kierowcy mają do dyspozycji coraz więcej chińskich marek i modeli, sytuacja po drugiej stronie jest diametralnie odmienna. Chiny stały się dla europejskich producentów rynkiem coraz trudniej dostępnym, a ich udział w tamtejszej sprzedaży systematycznie topnieje. To zjawisko tworzy wyraźną asymetrię handlową, która budzi rosnące zaniepokojenie wśród zachodnich koncernów motoryzacyjnych.
Dane o sprzedaży detalicznej importowanych pojazdów w Chinach są jeszcze bardziej niepokojące niż statystyki dotyczące samego przywozu. W pierwszej połowie 2026 roku w salonach dealerskich wydano łącznie 190 tysięcy egzemplarzy zagranicznych aut, co oznacza drastyczny spadek o 29 procent w ujęciu rocznym. Różnica między wolumenem importu a rzeczywistą sprzedażą detaliczną pokazuje, że zapasy u dealerów rosną, a klienci nie są skłonni sięgać po drogie zagraniczne modele.
Czerwiec okazał się szczególnie bolesny dla importerów. W kanale detalicznym sprzedano zaledwie 30 tysięcy pojazdów, co oznacza załamanie o 39 procent w porównaniu z czerwcem poprzedniego roku. Rosnąca siła lokalnych chińskich producentów i atrakcyjność ich krajowych ofert skutecznie odbierają klientów zagranicznym markom. Coraz więcej zachodnich koncernów, widząc kurczące się przychody w Chinach, intensywnie poszukuje alternatywnych rynków zbytu.
Sprzedaż detaliczna notuje gwałtowne załamanie w salonach dealerskich
Równolegle do spadków na chińskim rynku importowym, europejska sprzedaż chińskich samochodów odnotowuje spektakularne wzrosty. W samym czerwcu 2026 roku sprzedaż aut chińskich producentów w Europie wzrosła o 118 procent. Marki takie jak SAIC, BYD i Chery rywalizowały między sobą o tytuł najpopularniejszej chińskiej marki na Starym Kontynencie, umacniając swoją pozycję na kolejnych rynkach.
Ta handlowa nierównowaga staje się coraz poważniejszym problemem dla europejskich i japońskich producentów, którzy przez dekady traktowali Chiny jako jeden z kluczowych motorów wzrostu. Lokalni chińscy producenci nie tylko dominują na rynku masowym, ale coraz śmielej wkraczają w segmenty, które do niedawna były bastionem zachodnich marek. Walka konkurencyjna w Chinach zagraża wynikom finansowym wielu firm, które muszą szukać nowych dróg do generowania zysków.
Presja ze strony krajowych producentów jest tak silna, że nawet dotychczas stabilne marki premium zaczęły odczuwać trudności z utrzymaniem dotychczasowych poziomów sprzedaży. Chińskie marki oferują coraz wyższy poziom technologiczny i wzorniczy przy znacznie niższych cenach, co czyni je niezwykle atrakcyjnymi dla lokalnych nabywców. Zachodnie koncerny muszą pilnie przemyśleć swoją strategię obecności na tym rynku, zanim utracą go bezpowrotnie.
Japonia i Niemcy dominują wśród dostawców, Lexus króluje wśród marek
Analizując strukturę importu pod kątem krajów pochodzenia, Japonia zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie jako największy dostawca samochodów na chiński rynek. Z łącznej puli 200 tysięcy importowanych pojazdów w pierwszym półroczu 2026 roku Japonia odpowiadała za ponad połowę całkowitego wolumenu, dostarczając 103 493 jednostki. Na kolejnych miejscach uplasowały się Niemcy z wynikiem 44 311 sztuk oraz Stany Zjednoczone z 17 732 egzemplarzami.
Dalej w zestawieniu znalazły się Słowacja z 13 520 sztukami i Wielka Brytania z 10 855 pojazdami. Meksyk dostarczył 2 981 jednostek, Austria 2 521, Tajlandia 1 733, Szwecja 604, a Republika Korei zamknęła pierwszą dziesiątkę z wynikiem 486 egzemplarzy. Zestawienie to pokazuje, że import do Chin jest w dużej mierze domeną producentów z krajów dysponujących silnie rozwiniętym przemysłem motoryzacyjnym nastawionym na modele spalinowe i hybrydowe.
W kategorii marek liderem pozostaje Lexus, który utrzymuje solidną pozycję od czterech lat i w 2025 roku osiągnął wynik 184 tysięcy zarejestrowanych pojazdów przy wzroście o 2 procent. Relatywnie stabilne wyniki notują również Mercedes-Benz i Land Rover, które zdołały utrzymać się w segmencie premium. Natomiast rynek supersamochodów i aut ultra-luksusowych przeżywa poważne turbulencje i wysoką zmienność wyników – jedynie Ferrari wykazuje godną uwagi odporność na ogólne tąpnięcie rynkowego popytu.