Connect with us

Czego szukasz?

Biznes

Ford i Dacia z ogromnym problemem. Kolejne mogą być Mercedes i BMW

Ford i Dacia zostały zmuszone do całkowitego wstrzymania produkcji w swoich rumuńskich zakładach – potrwa to co najmniej do 19 sierpnia 2026 roku. Przyczyną jest kryzys energetyczny wywołany bezprecedensową suszą i rekordowymi upałami na wschodzie Europy.

ford puma produkcja rumunia
Fot. Ford

Awaria elektrowni jądrowej jako bezpośrednia przyczyna paraliżu

U źródła kryzysu leży dramatyczny spadek poziomu wody w Dunaju – rzece, której zasoby są niezbędne do chłodzenia reaktorów jądrowych w regionie. Brak odpowiedniego chłodzenia wodnego zmusił państwowe przedsiębiorstwo Nuclearelectrica do wyłączenia jednego z dwóch działających reaktorów. Ten pojedynczy reaktor odpowiadał za dostarczanie około jednej piątej całości energii elektrycznej zużywanej przez Rumunię.

Konsekwencje tej decyzji natychmiast odbiły się na całej rumuńskiej gospodarce. Gwałtowny niedobór prądu sparaliżował przemysł ciężki, w tym kluczowe dla kraju zakłady motoryzacyjne. Rząd w Bukareszcie stanął przed poważnym dylematem – jak utrzymać choćby minimalną produkcję energii w obliczu postępującej suszy.

Sytuacja okazała się na tyle dramatyczna, że władze zdecydowały się na bezprecedensowy krok – wyburzenie skalnego wychodka na dnie rzeki, aby skierować możliwie największy strumień wody ku jedynemu wciąż działającemu reaktorowi. To rozwiązanie daje jedynie chwilowe wytchnienie, ponieważ poziom Dunaju nadal pozostaje krytycznie niski.

ZOBACZ TAKŻE
Clarkson, Hammond i May wracają do The Grand Tour. Nie tak, jak myślisz

Pięć modeli i dwa kompleksy przemysłowe bez prądu

Wstrzymanie produkcji uderza bezpośrednio w dwa najważniejsze centra przemysłu motoryzacyjnego w Rumunii, które odpowiadają za znaczącą część europejskiej sprzedaży obu marek. Zakład Forda zlokalizowany w Krajowej, około 230 kilometrów od Bukaresztu, zajmuje się montażem Forda Pumy oraz dwóch najpopularniejszych w Europie użytkowych modeli firmy – Transit Courier i Tourneo Courier. 

Drugi sparaliżowany kompleks to zakład Dacii w Mioveni pod Pitesti, położony około 120 kilometrów od stolicy kraju. To tutaj produkowane są dwa największe SUV-y rumuńskiej marki – Dacia Duster oraz Dacia Bigster. Dla Dacii zakład w Mioveni ma wyjątkowe znaczenie strategiczne, ponieważ stanowi główne centrum produkcyjne tej marki na świecie.

Przestój, który potrwa co najmniej trzy tygodnie, oznacza poważne zakłócenia w łańcuchu dostaw dla europejskich dealerów obu marek. Nie ma przy tym żadnej gwarancji, że po 19 sierpnia poziom wód w Dunaju wróci do wartości pozwalających na wznowienie normalnej działalności elektrowni jądrowej i przywrócenie stabilnych dostaw energii elektrycznej do zakładów produkcyjnych.

ZOBACZ TAKŻE
Niemcy w odwrocie. BMW dołącza do Volkswagena, Mercedesa i Porsche

Spadek poziomu rzek dusi logistykę i energetykę całej Europy

Sytuacja w Rumunii wpisuje się w szerszy, alarmujący obraz klimatyczny ogarniający cały kontynent. Utrzymujące się układy wysokiego ciśnienia blokowały przez tygodnie napływ frontów deszczowych, doprowadzając do historycznych minimów poziomów wody w największych europejskich rzekach. Zarówno Dunaj, jak i Ren notują wartości porównywalne z najgorszymi epizodami suszy w historii obserwacji meteorologicznych.

Obniżenie stanu wód nie uderza wyłącznie w elektrownie jądrowe – dotyka całą logistykę ciężką kontynentu. W strategicznym punkcie pomiarowym na Renie, w miejscowości Kaub, kluczowym dla zaopatrzenia południa Niemiec i Szwajcarii, głębokość wody spadła do zaledwie 25 centymetrów. To wynik równający się rekordowemu minimum zarejestrowanemu podczas wielkiej suszy 2018 roku, który praktycznie uniemożliwia transport rzeczny podzespołów motoryzacyjnych i surowców przemysłowych.

W związku z brakiem prognozowanych opadów obie fabryki – Forda w Krajowej i Dacii w Mioveni – pozostają zamknięte do co najmniej 19 sierpnia, co oznacza niemal trzy pełne tygodnie przestoju. Eksperci ostrzegają, że nawet jeśli ta data zostanie dotrzymana, poziomy wód mogą okazać się wciąż niewystarczające do pełnego przywrócenia zdolności chłodniczych reaktorów, co rodzi realne ryzyko przedłużenia paraliżu produkcyjnego i dalszych zakłóceń w europejskim sektorze motoryzacyjnym.

Węgry i fabryki BMW oraz Mercedesa na krawędzi kryzysu

Podobne trudności dotykają Węgry, gdzie według informacji dziennika „Welt” elektrownia jądrowa Paks również została wyłączona z eksploatacji. Sytuacja nad Balatonem jest na razie mniej dramatyczna niż w Rumunii, jednak wciąż poważna i wymagająca natychmiastowej reakcji ze strony dużych odbiorców energii. Tamtejsze fabryki BMW i Mercedesa zdołały jak dotąd pomóc ustabilizować sytuację, ograniczając pobór energii o około 15 procent i sięgając po własne instalacje solarne oraz magazyny energii.

Należy jednak wyraźnie podkreślić, że sytuacja na Węgrzech może pogorszyć się w każdej chwili. Uzależnienie od jednej elektrowni jądrowej przy jednoczesnym ograniczeniu innych stabilnych źródeł energii sprawia, że system jest wyjątkowo podatny na wstrząsy. Wielkie koncerny motoryzacyjne, które dotąd radziły sobie dzięki własnym zasobom, nie będą w stanie wiecznie kompensować braków systemowych bez ponoszenia poważnych strat produkcyjnych i finansowych.

\
Reklama