Technologiczny majstersztyk, którego nikt nie chce kupować
BMW XM to bez wątpienia jeden z najbardziej zaawansowanych hybrydowych SUV-ów typu plug-in, jakie kiedykolwiek opuściły fabrykę w Monachium. Mierzący 5,11 metra pojazd oferuje napęd hybrydowy plug-in z silnikiem V8 rozwijającym w najmocniejszej wersji aż 748 KM. Ceny zaczynają się od 685 500 złotych, co sytuuje go w ścisłej czołówce najbardziej ekskluzywnych SUV-ów na rynku.
Imponujące są również dane dotyczące zużycia paliwa. Bazowa wersja z silnikiem V6 o mocy 476 KM homologuje zużycie zaledwie 1,4 l/100 km przy naładowanej baterii, co oznacza mniejsze spalanie niż niejeden skuter. Wersja pośrednia dysponująca 653 KM deklaruje 1,6 l/100 km, a najmocniejszy wariant z 748 KM – 2,0 l/100 km. Technologia zastosowana w tym modelu jest po prostu nienaganana.
Mimo to, żadne z tych spektakularnych danych technicznych nie przekonało nabywców do sięgania po portfele. XM, który pierwotnie miał podbić rynek amerykański i chiński – do ubiegłego roku odpowiednio pierwszy i drugi najważniejszy rynek dla BMW – okazał się komercyjną porażką na obu frontach. Amerykańscy dealerzy już w 2025 roku oferowali ten model z historycznie wysokimi rabatami, desperacko próbując upłynnić zalegające w salonach egzemplarze.

Fot. BMW

Fot. BMW
Katastrofa sprzedażowa, która przypieczętowuje los modelu
Liczby mówią same za siebie i są bezlitosne dla BMW XM. W całym 2025 roku na całym świecie sprzedano zaledwie 7 608 sztuk tego modelu, co stanowi najgorszy wynik sprzedażowy spośród wszystkich modeli w ofercie bawarskiej marki. Był to wynik już wówczas alarmujący dla kierownictwa firmy, jednak sytuacja w bieżącym roku okazała się jeszcze gorsza.
W pierwszym półroczu tego roku sprzedaż BMW XM wyniosła jedynie 2 816 egzemplarzy, co oznacza dramatyczny spadek o 22,4 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. To liczba śmieszna nawet jak na standardy luksusowego segmentu hybrydowych SUV-ów plug-in, w którym wolumeny sprzedaży z natury rzeczy są niższe niż w segmentach popularnych. BMW dosłownie traci na każdej sprzedanej jednostce.
Marka zareagowała na tę sytuację, ograniczając w połowie ubiegłego roku gamę XM z pierwotnych trzech wersji do zaledwie dwóch – pozostawiając w ofercie jedynie najtańszy wariant z 476 KM oraz najmocniejszy z 748 KM, rezygnując ze środkowej wersji. Ten ruch wyraźnie sygnalizuje, że BMW nie zamierza dalej inwestować w rozwój tego modelu i stara się jedynie ograniczyć straty na istniejących zapasach produkcyjnych.
Strategiczne cięcia BMW i niepewna przyszłość modelu
Decyzja o ewentualnym wycofaniu BMW XM z produkcji wpisuje się w szerszą strategię finansową bawarskiego koncernu. Przed jedenastu miesiącami BMW ogłosiło ambitny plan wprowadzenia 40 nowych modeli do roku 2027, co wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi. W tym kontekście utrzymywanie w produkcji modeli generujących straty staje się dla marki nie do przyjęcia.
Według „Automotive News” – najbardziej wpływowego medium branżowego w Europie – po czterech latach obecności XM na rynku powinniśmy już widzieć prototypy lub zdjęcia szpiegowskie odświeżonej wersji modelu. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło, co w połączeniu z katastrofalnymi wynikami sprzedaży wyraźnie wskazuje, że BMW może zdecydować się na zakończenie produkcji modelu wcześniej, niż ktokolwiek się spodziewał. Na razie nie podano żadnej oficjalnej daty.
Co więcej, ten sam scenariusz może dotyczyć również minivana BMW Serii 2 Active Tourer, który według „Automotive News” również znalazł się na liście modeli rozważanych do wycofania. Tymczasem marka święci sukcesy swoją nową elektryczną linią Neue Klasse – SUV iX3 zmaga się z problemami z dostawami ze względu na ogromny popyt, a model i3 powraca z zasięgiem wynoszącym 900 km. Kontrast pomiędzy triumfem nowych elektryków a klęską XM jest wymowny i dobitnie pokazuje, w którym kierunku zmierza BMW.