Jazda terenowa to nie tylko wybór trybu na konsoli środkowej
Wielu kierowców uważa, że poruszanie się poza utwardzoną drogą nie stanowi większego wyzwania – wystarczy wybrać odpowiedniego SUV-a, ustawić właściwy tryb jazdy na konsoli środkowej i problem sam się rozwiąże. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna, o czym niejeden kierowca przekonuje się dopiero wtedy, gdy jego auto ugrzęźnie, przewróci się, albo dojdzie do jeszcze poważniejszego zdarzenia.
Jazda w prawdziwie trudnym terenie – a nie po zwykłej polnej drodze, którą pokona nawet zwykły samochód osobowy na oponach szosowych – wymaga treningu. Przykładowo podczas wjazdu na wzniesienie nie trzyma się gazu do samego końca, bo taki manewr mógłby zamienić szczyt wzgórza w prowizoryczną skocznię narciarską. Z drugiej strony ten sam pedał trzeba mocno wciskać nawet w powietrzu, aby pomóc wyważeniu pojazdu. To zaledwie jedna z niezliczonych sytuacji, w jakich może znaleźć się kierowca w terenie.
Zjazd niemal pionowym zboczem z przyczepą na holu
Kolejny przykład ekstremalnej jazd terenowej można zobaczyć na nagraniu, które pokazuje zjazd zboczem wyglądającym niemal jak pionowa ściana. W okolicy nie ma żadnej utwardzonej nawierzchni – zamiast tego kierowcę czeka błoto i woda. Sama ta przeszkoda stanowiłaby już poważne wyzwanie, ale w przypadku Toyoty Hilux, która musiała się z nią zmierzyć, dochodzi jeszcze dodatkowy element – w pełni załadowana przyczepa z tyłu.
Przed samym kierowcą należy zdjąć kapelusz, choć to jeszcze nie wszystko, co czyni to nagranie wyjątkowym. Za kierownicą siedzi bowiem Australijczyk, który jest sparaliżowany od pasa w dół.
Wszystko sterowane wyłącznie kierownicą
Jeśli po przeczytaniu tego faktu ciężko przełknąć ślinę i pojawia się myśl o oddaniu prawa jazdy, nie ma się czemu dziwić. Zjazd niemal pionowym zboczem z przyczepą na holu byłby trudnym zadaniem nawet dla kierowcy w pełni sprawnego, korzystającego zarówno z rąk, jak i nóg. Tymczasem kierowca imieniem Dan miał całe sterowanie pojazdem umieszczone wyłącznie na kierownicy.
Warto dodać, że jego Toyota Hilux została odpowiednio przystosowana, co uczyniło ją jeszcze bardziej niezniszczalnym i nieustraszonym pojazdem – a przecież już w standardowej wersji auto to cieszy się taką opinią. Sama przyczepa również odegrała ważną rolę, pomagając ustabilizować samochód i zapobiegając jego przewróceniu podczas zjazdu.
Mimo wszystkich tych ułatwień technicznych, zarówno autu, jak i kierowcy należą się gromkie brawa. Dan zaprezentował mistrzowski pokaz jazdy terenowej, który – jak przyznają obserwatorzy nagrania – mógłby śmiało prowadzić kursy dla innych kierowców pragnących nauczyć się podobnych manewrów.