Dwa zespoły? Czemu nie
Kilka tygodni temu ekipa Chip Ganassi Racing ogłosiła, iż Alex Palou będzie startował w ich barwach w 2023 roku w serii IndyCar. Jednak jak się okazało wcale tak nie musi być. Kilka minut później McLaren wysłał notkę prasową, iż Hiszpan zostanie członkiem ich rodziny. Dodatkowo wcale nie zostało powiedziane, iż umowa dotyczy IndyCar. To rozpętało prawdziwą sagę, która będzie ciągnęła się jeszcze przez długie miesiące. Aktualny mistrz IndyCar bowiem teoretycznie ma podpisany kontrakt na starty z dwoma zespołami. Taka sytuacja oczywiście jest niedopuszczalna i dlatego Chip Ganassi postanowił rozstrzygnąć sprawę sądowo.
Zabawy w oświadczenia
Ekipa Hiszpana kilka godzin temu wydała oświadczenie w tej sprawie.
– Alex Palou jest związany kontraktem z Chip Ganassi Racing do końca sezonu 2023. Jest cenionym członkiem naszego zespołu i będziemy nadal wspierać go w pogoni za zwycięstwami, podium oraz mistrzostwem IndyCar. W wyniku niewłaściwej próby zawarcia z nim umowy przez rywalizujący zespół, pomimo jasnych warunków naszej umowy, przechodzimy do procesu prawnego zgodnie z umową. Wszelkimi zapytaniami w tej sprawie zajmie się nasz radca prawny – można przeczytać w oświadczeniu.
Wedle nich aktualny mistrz IndyCar ma ważny kontrakt aż do 2023 roku, bez możliwości wcześniejszego odejścia. Sam zawodnik twierdzi, iż ekipa Chip Ganassi Racing nie miała prawa wstawiać potwierdzenia, iż w sezonie 2023 będzie startował w ich barwach.
Well, we all knew this was coming, didn’t we? https://t.co/fvXAjGuWeN pic.twitter.com/kuhStEYFya
— Cassie 🏁 🧱See you at Bendy Indy! (@mama_gforce) July 27, 2022
Sprawa widnieje już nawet w amerykańskim rejestrze sądów publicznych.
Dlaczego Zak Brown ma interes w sprowadzeniu Alexa Palou?
Szef McLarena jest kolejną osobą, która została wmieszana w ten konflikt. Amerykanin za cel obrał sobie sprawdzenie możliwości kierowców znanych z IndyCar w bolidach F1. Z tej okazji skorzystali już Patricio O’Ward oraz Colton Herta. Will Power nawet powiedział, iż żałuje, że jak odnosił swoje największe sukcesy w amerykańskich mistrzostwach, to że nie było nikogo takiego jak Zak Brown. Szansę jazdy w bolidzie F1 miałby otrzymać wedle wielu źródeł właśnie Palou. Szef McLarena ma bowiem w planach przywrócenie wymiany kierowców pomiędzy IndyCar a Formułą 1, jak to było na przełomie XX i XXI wieku.
Hiszpan jako aktualny czempion serii oraz z racji młodego wieku, jest dla niego idealnym kandydatem do tego. Brown podobnie jak i McLaren nie chcą odpuścić i zrobią wszystko w co ich mocy, aby mieć rodaka Fernando Alonso w swojej rodzinie. Jak widać sprawy przyjmują bardzo dynamiczny obrót i nie wiadomo jak one się skończą.