Alfa Romeo – krucjaty i zielone koniczyny
W przypadku Alfy Romeo opisać trzeba dwie historie, jedną odnoszącą się do loga marki, drugą do słynnego oznaczenia „quadrifoglio verde”. Z włoskiego oznacza to zieloną, czterolistną koniczynę, którą Alfa od wielu lat oznacza swoje sportowe modele. Oba te przypadki są bardzo ciekawe, zaczniemy od głównego loga marki.
Rycerskie pochodzenie loga Alfy
Kiedy patrzymy na logo włoskiego producenta możemy zauważyć, że w głównej części tarczy znajduje się czerwony krzyż oraz wąż, a na otaczającym ją okręgu widnieje nazwa firmy. Aby dowiedzieć się jak to wszystko znalazło się na herbie Alfy Romeo musimy cofnąć się do 1915 roku. Wówczas założoną kilka lat wcześniej Anonima Lombarda Fabbrica Automobili (w skrócie ALFA) przejmuje inżynier z Neapolu – Nicola Romeo. Wcześniej wspomniany skrót w połączeniu z nazwiskiem nowego właściciela daje nam obecną nazwę firmy widoczną na obwodzie herbu. Ale gdzie w tym wszystkim krzyże i węże?

Fot. Andrea Pavanello / Logo Alfy Romeo
Uhonorowano tutaj pochodzenie marki. Jeszcze przed przejęciem fabryki przez Nicolę Romeo ALFA produkowała swoje samochody koło Mediolanu. Miasto te jest stolicą regionu – Lombardii – i to tutaj należy doszukiwać się rycerskich powiązań. Czerwony krzyż na białym tle to symbol mediolańskich krzyżowców, którzy podczas krucjaty w 1099 r. mieli wetknąć flagę z tym właśnie znakiem w mury zdobytej Jerozolimy. Wąż jest natomiast nawiązaniem do dawnych władców Mediolanu – rycerskiego rodu Viscontich. Arcybiskup miasta, Ottone Visconti miał pokonać w walce niewiernego, który na swojej tarczy miał symbol węża pożerającego człowieka. Później przyjął zielonego gada za swój własny symbol, a finalnie wąż znalazł się także w herbie miasta. Okazuje się więc, że logo Alfy Romeo pełne jest historycznych ciekawostek rodem z czasów europejskiego rycerstwa.
Czterolistna koniczyna na szczęście kierowcy
Historia z pojawieniem się tego emblematu na samochodach i bolidach wyścigowych Alfy Romeo sięga lat 20-tych XX w. Wówczas włoski kierowca Ugo Sivocci jeżdżący właśnie Alfą zmagał się z pewną „klątwą”. Mimo swoich ogromnych umiejętności brakowało mu szczęścia, nie był w stanie wygrać wyścigu i powoli zaczynał zyskiwać miano tego „wiecznie drugiego”. Sfrustrowany Włoch na dzień przed piekielnie trudnym, ponad 400-kilometrowym wyścigiem Targa Florio w 1923 r. nakleił na swój samochód dwa białe romby z zieloną czterolistną koniczyną. Pomogło. Sivocci wyścig wygrał i pokonał nawet samego Antonio Ascariego – świetnego kierowcę i ojca późniejszego mistrza F1, Alberto.

Fot. Pava / Koniczyna Quadrifoglio
Wyścig Targa Florio nie oznaczał jednak końca całej historii. Kilka miesięcy później Ugo Sivocci testował na torze Monza wyczynową Alfę Romeo P1. Bolid oznaczony był numerem 17 i co najważniejsze, nie miał na sobie słynnej zielonej, czterolistnej koniczyny. Włoch rozbił się i zginął na miejscu. Po tym wydarzeniu Alfa Romeo przyjęła symbol quadrifoglio verde, wpisane już w trójkąt zamiast rombu jako symbol, którym oznaczone będą wyścigowe oraz najbardziej usportowione samochody marki. Oznaczone na szczęście, aby historia Sivocciego, który przecież jako pierwszy nakleił koniczynę na swój samochód już nigdy się nie powtórzyła.
Ferrari – z bitew powietrznych na tor wyścigowy
Aby dowiedzieć się, jaka jest geneza herbu Ferrari należy cofnąć się aż do czasów I wojny światowej. Wówczas w walkach w powietrzu, które swoją drogą były w tamtym czasie prawdziwą rewolucją pola walki brylował włoski lotnik – Francesco Baracca. Ten as lotnictwa zasłynął jako najskuteczniejszy pilot z Italii podczas całej wojny z dorobkiem 34 zestrzeleń niemieckich samolotów. Jego niebywałe umiejętności w powietrzu nie były, jednak jedynym znakiem, który go charakteryzował. Baracca na boku swojego samolotu umieszczał czarnego, wierzgającego konia. Miał on przynosić mu szczęście w walce, gdyż we Włoszech tradycyjnie jest to symbol szczęścia. W 1918 r. w ostatnim roku wojny Baracca zginął w wyniku ostrzału austriackiego ognia karabinowego, jednak jak już dziś wiemy legenda pozostała na samochodach włoskiego producenta. No właśnie, Ferrari. Znamy pochodzenie konia, ale jaki to ma związek z tą marką?
Symbol znalazł się w logo Ferrari właściwie przez przypadek. Po jednym z wygranych wyścigów Targa Florio (tym samym, o którym wspominaliśmy przy Alfie Romeo) Enzo Ferrari spotkał rodziców Francesco. Matka włoskiego pilota – hrabina Paolina Baracca wręczyła założycielowi Scuderii medalion z godłem asa lotnictwa i poprosiła go o umieszczenie czarnego konia stojącego na dwóch nogach na samochodzie. Symbol tak jak w przypadku jej syna miał przynosić szczęście. Enzo zdecydował się na ten krok i zastosował wzór w herbie swojej marki osadzając go na jasnożółtym tle. Kolor ten miał symbolizować rodzinne miasto konstruktora – Modenę.
Widać więc, że loga ekip Formuły 1 mogą kryć za sobą arcyciekawe historie. W królowej motorsportu jest takich opowieści więcej, w przyszłości pojawi się kolejny artykuł na ten temat. Tym razem skupimy się już na brytyjskich ekipach. Serdecznie zachęcamy do lektury.
