Juri Vips powraca do wyścigów
Kierowca z Estonii po kilku miesiącach od zakończenia ubiegłorocznego sezonu F2 ponownie zasiądzie za sterami bolidu. Były junior Red Bulla co prawda kilkukrotnie testował maszynę IndyCar, lecz tylko na tym się kończyło. Vips otrzymał jednak szansę od ekipy Rahal Letterman Lanigan Racing. Protegowany Marko Asmera zastąpi tym samym Jacka Harveya i Conora Daly’ego.
Jego angaż wywołał niemałe poruszenie. Rok temu Estończyk na własne życzenie stracił szansę na dojście do F1. Nie dość, że w F2 popełniał kuriozalne błędy to w dodatku „zasłynął” z użycia pewnego rasistowskiego słowa. Amerykanie są na nie wyczuleni i już teraz pojawiły się pierwsze krytyczne komentarze ze strony kibiców. Świadomy tego był sam zespół wyścigowy, który na portalu X wyłączył możliwość komentowania ogłoszenia o zakontraktowaniu Vipsa. Wielu dziennikarzy podkreśla jednak, aby dać mu drugą szansę. Zwłaszcza, że kierowca z Estonii wielokrotnie przepraszał za tamten incydent, który m.in. kosztował go miejsce w akademii Red Bulla.
Do końca tegorocznego sezonu IndyCar zostały 2 wyścigi. Zostaną one rozegrane w Portland oraz na Laguna Sece. Juri Vips dołączy zatem do kilku kierowców, z którymi miał okazję rywalizować w F3 i F2. Można tu wymienić Christiana Lundgaarda, Calluma Ilotta czy też Marcusa Armstronga. Każdy z nich marzył o jeździe w F1, lecz przez splot różnych czynników wylądowali oni w USA. I trzeba przyznać, że idzie im tam całkiem nieźle.
Drugi Estończyk w historii amerykańskich mistrzostw
Juri Vips nie jest pierwszym kierowcą ze swojego państwa, który wystąpi na tym poziomie. Tõnis Kasemets w sezonie 2006 wystąpił w kilku wyścigach serii Champ Car. Rodak Juriego Vipsa furory jednak nie zrobił. Choć w USA odnalazł się w innej kategorii wyścigów, o czym swego czasu pisaliśmy na łamach MotoHigh.pl
Teraz po ponad 15 latach fani z USA zobaczą drugiego Estończyka. Były junior Red Bulla z pewnością ma szansę na wywalczenie lepszych wyników od swojego rodaka.