Trzeba iść pod prąd elektryfikacji
Powyższe zdanie spodobałoby się każdemu kibicowi sportów motorowych. Jednakże trudno liczyć na to, że w najbliższych latach do motorsportu wrócą nam silniki w pełni spalinowe. Na szczęście, niektóre serie zauważyły, że standardowa elektryfikacja niekoniecznie jest dobrą drogą. WEC mocno przejechało się na takim kierunku rozwoju klasy LMP1, która przypłaciła to swoim istnieniem. Efektem tego jest funkcjonująca i dobrze prosperująca obecnie klasa Hypercar. Tam też mamy samochody hybrydowe, ale efektywność napędu elektrycznego w tych pojazdach, choć istotna, nie gra najważniejszej roli.
To jednak za jakiś czas się zmieni. Od blisko dekady główny promotor serii, ACO, pracuje nad wprowadzeniem samochodów wodorowych do Mistrzostw Świata, w tym 24h Le Mans. W tym celu od lat wspierają oni projekt Mission H24, który zbudował samochód wodorowy na bazie prototypu LMP3 marki Adess. Jednakże ich zainteresowanie wodorem nie sprowadza się do samego napędu. Z racji tego, że wodór posiada inne właściwości niż konwencjonalne paliwa, potrzebne są też inne procedury w zakresie tankowania oraz bezpieczeństwa w razie wypadku. W tych obszarach Francuzi pracują nad rozwiązaniami między innymi z dostawcą paliw wodorowych w postaci Total Energies.
Toyota wraz z innymi markami czeka na propozycje ACO
Osobną kwestią są osiągi. Aktualnie w WEC rywalizują klasy Hypercar i LMGT3. Pierre Fillon w rozmowie z mediami zdradził, że samochody wodorowe mogłyby zadebiutować w 2028 roku. Wówczas miałyby one pojawić się na starcie 6h Spa, 24h Le Mans i ewentualnie 6h Fuji. Tu powstaje pytanie o to czy takie samochody mogłyby walczyć o zwycięstwo z aktualnymi prototypami LMH i LMDh w Hypercarach. Czy jednak będzie to osobna klasa. Pytanie jest o tyle zasadne, że w taką kategorię miałyby się zaangażować marki, które obecnie ścigają się w czołowej klasie. Na czele tej grupy jest Toyota. Ta rok temu zaprezentowała koncept prototypu z napędem wodorowym, który mógłby potencjalnie pojechać w 24h Le Mans 2026 w ramach garażu 56. Ten producent najbardziej czeka na propozycje ze strony promotora serii.

Fot. Mission H24
Oprócz nich, trzeba pamiętać o takich markach, jak BMW czy Alpine. Ci dwaj producenci także przyglądają się tej technologii. Inaczej mają się sprawy w Lamborghini, które otwarcie przyznało, że aktualnie nie są zainteresowani wodorem. Jeśli chodzi o takie marki jak Ferrari, Porsche czy Peugeot to trudno powiedzieć. Jednakże patrząc na to, co Porsche ma do zaoferowania w zakresie pojazdów wodorowych to można zakładać, że mogą być zainteresowani. W Ferrari trudno cokolwiek powiedzieć na ten temat. Natomiast Peugeot ma na głowie większe zmartwienie w postaci utrzymania programu 9X8 przy życiu po 2026 roku. Dlatego w ich przypadku nie ma sensu wybiegać w przyszłość.