Roszady na pierwszym kółku
Dzisiejszy start był dużo spokojniejszy od wczorajszego. Pecco Bagnaia bez problemu utrzymał prowadzenie, a Jorge Martin wyprzedził Marca Marqueza. Wiele pozycji ponownie zyskał Enea Bastianini – z P8 na P4. Natomiast Aleix Espargaro znowu miał problem z „wheelie”, przez co spadł na piąte miejsce.
Standardowo, walka o tytuł zupełnie nie obchodziła Marqueza. Na drugim okrążeniu wyprzedził on Martina, po czym rzucił się w pościg za Bagnaią. Hiszpan nie pozwolił, aby Włoch uciekł i wybudował sobie przewagę tak jak wczoraj. Ośmiokrotny mistrz świata śledził swojego przyszłorocznego partnera zespołowego przez wiele okrążęń. Fantastyczną walką, z wieloma manewrami wyprzedzania, ekscytowali nas w międzyczasie Espargaro i Bastianini. Skończyła się ona w momencie, kiedy Enea przestrzelił zakręt numer 1, tracąc tym samym 3 pozycje.
Wojna nerwów
Po dziesięciu okrążeniach z legendą MotoGP depczącą mu po piętach, Bagnaia w końcu odczuł presję. Włoch niemalże powtórzył swój wypadek z majowego sprintu, wyjeżdzając za szeroko w T5. Marquez nie był jednak wystarczająco blisko, aby to wykorzystać. Jego brat zupełnie nie miał takich problemów. Alex Marquez bez problemu objechał Pedro Acostę na niecałym półmetku wyścigu. Pod koniec zawodnik GasGasa zaczął jednak tracić multum pozycji, co sugeruje, że po prostu zniszczył opony.
Choć sam wyścig nie zbyt porywał, tak presja walki o tytuł wciąż podtrzymywała emocje. Marc Marquez cały czas podążał za Pecco Bagnaią. Tymczasem Aleix Espargaro fantastycznie bronił się przed Alexem Marquezem, chroniąc tym samym Jorge Martina od potencjalnej walki oraz ryzyka. Popisy Katalończyka w pożegnalnym wyścigu przydały się – jego przyjaciel bez problemu dojechał do mety i został mistrzem świata MotoGP. Szalony sezon 2024 padł łupem zawodnika o równie szalonej formie, wynikach oraz stylu jazdy. Z pewnością nie był to idealny rok w wykonaniu Jorge Martina, który wielokrotnie zaprzepaścił punkty. Jednak sam fakt iż zdobył tytuł na motocyklu satelickim jest czymś istnie fenomenalnym. W nowożytnej erze MotoGP, jeszcze nikt inny nie potrafił tego dokonać. W tym roku Martin oraz Bagnaia byli we własnej lidze i obydwoje zasłużyli na gratulacje.
Jeżeli chodzi o wyniki wyścigu… Bagnaia rzecz jasna zdobył wygraną, lecz do mistrzostwa zabrakło mu ostatecznie 10. punktów. Podium dopełnili Marc Marquez oraz Jorge Martin, a Alex Marquez rzutem na taśmę wyprzedził Aleixa Espargaro. Również na ostatnim okrążeniu, Brad Binder pomknął obok Enei Bastianiniego, zyskując tym samym pozycję w klasyfikacji punktowej zawodników – do tego zaraz wrócimy. Morbidelli, Bezzecchi oraz Acosta zamknęli czołową dziesiątkę. Po fatalnym starcie, Vinales dojechał do mety dopiero piętnasty, a Rins ukończył dwudziesty pierwszy z powodu aż dwóch kar „Long Lap”.
Ostatnie spojrzenie na tabele punktowe
Mistrza świata już znamy. Teraz przyjrzyjmy się kilku innym zawodnikom w „generalce”. Marc Marquez wygrał pojedynek o trzecie miejsce w tabeli z Eneą Bastianinim, którego wkrótce zastąpi w czerwonych barwach Bolonii. Zaledwie dwoma punktami, Brad Binder pokonał natomiast Pedro Acostę w walce o tytuł najlepszego zawodnika spoza Ducati. Niedługo zobaczymy co Hiszpan będzie potrafił dokonać z doświadczeniem, na fabrycznym motocyklu.
I to by było na tyle. Ekstremalnie długi, ale równie emocjonujący sezon 2024 MotoGP dobiegł do końca. W pewnym sensie, przyszłoroczne mistrzostwa rozpoczynają się jednak już we wtorek. Za dwa dni motocykle 2025 zadebiutują podczas posezonowych testów w Barcelonie. Na najbliższy wyścig musimy jednak czekać do marca, na Grand Prix Tajlandii.
Wyniki Grand Prix Solidarności w Barcelonie 2024

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu