Connect with us

Czego szukasz?

Samochody

Renault Clio V6. Szalony eksperyment, który stał się legendą

Czasami najbardziej zwariowane pomysły okazują się strzałem w dziesiątkę. Tak właśnie było w przypadku Renault Clio V6, gdy francuscy inżynierowie wpadli na pomysł umieszczenia potężnego silnika w bagażniku kompaktowego hatchbacka. Transplantacja lwiego serca w ciało myszy, jak określali to fachowcy, dała początek jednemu z najbardziej intrygujących samochodów w historii.

renault clio v6
Fot. Renault

Ten wyjątkowy projekt był duchowym następcą legendarnego Renault 5 Turbo, znanego jako „gruba dupa”. Clio V6 nie miało być praktycznym samochodem miejskim – jego przeznaczeniem było dostarczanie czystej radości z jazdy, nawet podczas prozaicznej wyprawy po bagietki czy croissanty.

Samochód zadebiutował w 2003 roku jako ulepszona wersja pierwszej fazy projektu. Dla inżynierów Renault odpowiedź na pytanie „dlaczego?” była prosta – „a dlaczego nie?”. To podejście zaowocowało stworzeniem bezkompromisowej maszyny, która natychmiast zyskała status kultowej.

ZOBACZ TAKŻE
Inwestycja w samochody. 11 propozycji, na których (raczej) nie stracicie

Inżynieryjny majstersztyk prosto z Francji

W miejscu tylnej kanapy umieszczono trzylitrowy silnik V6 pochodzący od Citroëna. Jednostka generowała imponującą moc 254 koni mechanicznych, które trafiały na koła za pośrednictwem sześciostopniowej manualnej skrzyni biegów. Osiągi? Sprint do setki w 6 sekund i prędkość maksymalna 246 km/h.

Pod względem technicznym auto było prawdziwym rodzynkiem. Silnik mógł się rozkręcić do zawrotnych 7200 obrotów na minutę, generując moment obrotowy 300 Nm. Mimo masy 1400 kg, zużycie paliwa utrzymywało się na poziomie 12 litrów na 100 kilometrów, co przy 60-litrowym zbiorniku dawało zasięg około 480 kilometrów.

Długość 3,8 metra była typowa dla ówczesnego Clio, ale szerokość 1,9 metra już nie. Auto wyposażono w 18-calowe koła i potężne hamulce – tarcze 330 mm z przodu i 300 mm z tyłu, które miały za zadanie okiełznać tę bestię w każdych warunkach, choć nie wszyscy kierowcy potrafili wykorzystać ich potencjał.

renault clio v6 silnik

Fot. Renault

renault clio v6

Fot. Renault

Od ekskluzywnego hot-hatcha do pożądanego klasyka

Renault wyprodukowało zaledwie 1513 egzemplarzy Clio V6 w latach 2001-2003, uwzględniając obie fazy produkcyjne. Początkowa cena 42 000 euro nie wydawała się wygórowana, choć dwie dekady temu reprezentowała zupełnie inną wartość nabywczą niż dziś.

Trudny charakter pierwszej fazy na torze, brak praktyczności i ograniczona zwrotność mogły wpływać na decyzje zakupowe. Jednak nabywcy doskonale wiedzieli, że kupują nie tylko samochód, ale również inwestycję. Potwierdzeniem był niedawny przypadek sprzedaży Clio V6 RS drugiej fazy na aukcji Collecting Cars za około 90 000 euro.

Patrząc z perspektywy 2025 roku, pierwotna cena 42 000 euro odpowiadałaby obecnie kwocie około 65 700 euro po uwzględnieniu inflacji. W kontekście dzisiejszego rynku nowych samochodów sportowych, ta suma wydaje się niezwykle atrakcyjna. Clio V6 udowodniło, że stawianie na emocjonalne projekty przynosi korzyści wszystkim – producentom, właścicielom i całej branży motoryzacyjnej.

\
Reklama