Connect with us

Czego szukasz?

MotoGP

Ducati „GP24.9”, szokująca Yamaha i połamani zawodnicy | Podsumowanie testów przedsezonowych MotoGP 2025

Osiem dni jazd na dwóch różnych torach dostarczyło nam całą masę interesujących danych oraz wątków. Pora to wszystko przeanalizować na łamach naszego obszernego podsumowaniu testów przedsezonowych MotoGP 2025.

Testy MotoGP 2025
Fot: Honda HRC Castrol - MotoGP / X (Twitter)

Ducati na czele… choć nie bez problemów

Szok i niedowierzanie, zdobywcy ostatnich pięciu tytułów producentów byli najszybsi w testach. Nie licząc shakedownu, w którym włoską markę mogli reprezentować wyłącznie Michele Pirro (zawodnik testowy) oraz Fermin Aldeguer (debiutant), motocykl Desmosedici nie znalazł się na szczycie tabeli zaledwie raz, podczas dnia otwarcia w Sepang. Dominacja Ducati widoczna była nie tylko na pojedynczych okrążeniach, ale też długich przejazdach. Ich symulacje sprintów oraz wyścigów zawsze należały do jednych z najszybszych, niezależnie od toru.

Po raz pierwszy od wielu lat panuje jednak uczucie, że przewaga Ducati nie wzrosła wraz z początkiem nowego sezonu, a co najwyżej utrzymała się na podobnym poziomie. Z pewnością pomagają w tym problemy z modelem GP25. Nowa jednostka napędowa okazała się na tyle rozczarowująca, że Włosi zdecydowali się całkowicie porzucić ten projekt. W związku z zamrożeniem specyfikacji silników, które będzie obowiązywać w sezonach 2025 oraz 2026, Ducati czuło się pewniej, pozostając przy sprawdzonej jednostce.

ZOBACZ TAKŻE
Biesiekirski nie pojedzie w SSP. Kolejna ofiara finansów

Rozmawiając z mediami w Malezji, Pecco Bagnaia twierdził, iż dużym plusem nowego silnika jest dostawa mocy, lecz cała jego przewaga ulatnia się w trakcie hamowania. Tydzień później, po testach w Buriram, trzykrotny mistrz świata przyznał się do… kłamania. Przed oficjalnym podjęciem decyzji w sprawie nowego silnika, Włoch nie mógł powiedzieć o nim prawdy. 

– Od samego początku byłem przekonany, że [silnik] ’24 jest lepszy – skomentował Bagnaia.

Ducati próbowało nieskutecznie rozwiązać swoje problemy na hamowaniach. Zaangażowani w to byli wszyscy zawodnicy, nie tylko fabryczni. Włosi eksperymentowali z każdą możliwą kombinacją silnika oraz podwozia, lecz nic nie przynosiło skutku. Każdy z kierowców i tak preferował specyfikację 2024. Co za tym idzie, fabryczni zawodnicy Ducati rozpoczną sezon nie tylko z zeszłorocznym silnikiem – który pozostanie w ich motocyklach do końca 2026 – ale też z zeszłorocznym podwoziem. Wersja 2025 ma zostać poprawiona i zadebiutować podczas testów w Jerez. Bagnaia prześmiewczo nazwał swój „nowy” motocykl GP24.9.

Wielka szansa dla zawodników satelickich

Saga ta idealnie pokazuje, do jakiego poziomu dobiło Ducati. Ich zeszłoroczny motocykl był na tyle perfekcyjny, że ciężko go teraz poprawić. Jest to jednak bardzo dobra wiadomość dla Alexa Marqueza, Fermina Aldeguera oraz Franco Morbidelliego. Dużo mniejsza niż oczekiwano różnica w maszynach 2024 oraz 2025 stawia ich na bardziej równym poziomie z zawodnikami fabrycznymi. Szczególnie dla mistrza Moto2 stanowi to ogromną okazję, aby walczyć o podia oraz zwycięstwa, zwłaszcza w pierwszej części sezonu, za nim GP25 otrzyma swoje poprawki. Alex Marquez był bez dwóch zdań jednym z najbardziej imponujących zawodników na tegorocznych testach. Hiszpan jako jedyny ukończył każdy dzień jazd w Top 5 oraz wykonał najszybszy czas okrążenia i najszybszą symulację sprintu w Malezji. Sepang International Circuit co prawda należy do jego ulubionych torów, ale należy zauważyć, że formę tę podtrzymał w Tajlandii. Młodszy z braci Marquez może mieć przed sobą wspaniały sezon.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Świat Motorsportu (@smotorsportu)

Niewiele gorszą formę zaprezentowali jednak pozostali zawodnicy za sterami GP24. Morbidelli, który pozostał na tej samej maszynie z zeszłego roku, rzecz jasna nie musiał się do niczego adaptować, więc świetne tempo Włocha na testach nie powinno zaskakiwać. Debiutujący w tym roku Fermin Aldeguer również nie potrzebował sporej ilości czasu na naukę. W Malezji 19-latek prezentował bardzo zbliżone osiągi do swoich partnerów, choć mogło to wynikać z 3-dniowego doświadczenia w postaci shakedownu. Forma Hiszpana zdecydowanie spadła w Buriram, lecz przynajmniej znamy już jego potencjał.

Skrajna fortuna zawodników GP25

Jednym z największych rozczarowań tegorocznych testów jest natomiast Fabio Di Giannantonio. Włoch ominął dwie ostatnie rundy sezonu 2024, ze względu na operację ramienia. Pierwszy dzień testów zakończył natomiast ze złamanym obojczykiem… Jakby tego było mało, przyczyną tej kontuzji był wypadek po nieudanym „wheelie”. W dość upokarzający sposób, „DiGia” wykluczył się z całych testów przedsezonowych, naraził się na problemy zdrowotne oraz zmarnował okazję na wypróbowanie fabrycznego motocykla GP25.

Co za tym idzie, najnowszym Ducati jeździli wyłącznie Pecco Bagnaia oraz Marc Marquez. Jeden z tych zawodników był dużo bardziej imponujący od drugiego i nie jest to ktoś, po kim tego oczekiwaliśmy. 8-krotny mistrz świata odnalazł się w fabrycznym zespole Ducati niczym ryba w wodzie. Marquez, z jego bratem na drugiej pozycji, zakończył oba dni testów w Tajlandii jako najszybszy zawodnik. Ponadto, wykonał zdecydowanie najlepszą symulację Grand Prix, niszcząc pozostałych zawodników na tym programie o aż 0.7 sekundy. Faworyt do wygrania pierwszej rundy sezonu jest zatem oczywisty. Tempo Marqueza w Sepang nie było aż tak imponujące, co mogło być skutkiem eksperymentów z nowymi częściami na sezon 2025. Mimo to 8-krotny mistrz świata wydaje się od samego początku bardzo pewnie zmierzać w kierunku dziewiątej korony.

W tym momencie należy zadać pytanie – gdzie podział się Bagnaia? Jego średni czas okrążenia podczas symulacji sprintu w Malezji odstawał o 0.3 sekundy od Marqueza. Strata Włocha była jeszcze większa na torze Chang, gdzie nie wykonał nawet dłuższego przejazdu. Włoch stwierdził, że dopiero podczas ostatniego dnia testów zaczął wykonywać spory progres i jedyne z czego nie był zadowolony, to próba kwalifikacyjna. Wiedząc, jak bardzo Bagnaia poprawia się na przestrzeni weekendów wyścigowych, wciąż może on stanowić zagrożenie dla Marqueza w otwierającym sezon Grand Prix Tajlandii, choć pierwsze spojrzenie na jego czasy okrążeń lekko niepokoi. 

Yamaha powraca?

Poprawa Yamahy w 2025 roku była oczekiwana, ale zdecydowanie nie w takim stopniu. Japoński producent kompletnie zszokował cały padok w Malezji, regularnie ustanawiając czołowe czasy okrążeń. Fabryczny motocykl Yamahy był najszybszy podczas drugiego i trzeciego dnia shakedownu a także pierwszego dnia regularnych testów. Jeszcze więcej optymizmu dodaje cytat Fabio Quartararo:

– Między 2019 a 2024 poprawiliśmy się o 0.6 sekundy, a między 2024 i 2025 zyskaliśmy 0.8 – powiedział mistrz świata z sezonu 2021. Jego wypowiedź popierają czyste dane:

Choć Davide Tardozzi już próbować namalować Quartararo jako głównego rywala Ducati w 2025 roku, rzeczywistość powinna być nieco inna. Sepang to przecież jeden z najsilniejszych torów dla Yamahy. Warto przypomnieć, że zeszłoroczne Grand Prix Malezji było jedynym wyścigiem, który YZR-M1 zakończyło w Top 5. Z tego powodu możemy stwierdzić, iż testy w Buriram oddały lepszy obraz nowej rzeczywistości Yamahy. Krótkie, wolne, 90-stopniowe zakręty toru Chang są istnym przeciwieństwem wijącego się Sepang. Tempo Quartararo nie było zatem tak imponujące, co w Malezji. Mimo to, wciąż wykonał próbę kwalifikacyjną oraz symulację sprintu na poziomie bardzo zbliżonym do najlepszych zawodników KTM-a i Hondy. Różnica między Yamahą a szczytem tabeli wcale nie była tak duża, jak do tego przyzwyczaił nas sezon 2024. O podia oraz zwycięstwa z całą pewnością nie będzie walczył na każdym torze, lecz powrót mistrza świata MotoGP do walki w czołówce jest już tylko kwestią czasu.

A co z pozostałymi zawodnikami Yamahy?

Rzecz jasna nie byli oni na poziomie Quartararo, lecz wciąż zaimponowali. Jack Miller już zdążył nazwać YZR-M1 moim motocyklem. Równie szybki Miguel Oliveira pochwalił natomiast profesjonalizm zespołu Pramac, który nie funkcjonuje jako klient Yamahy, a równorzędna z nią ekipa fabryczna. Pewne obawy powoduje natomiast Alex Rins, który zarzeka się, że złamana w 2023 roku noga nie ma wpływu na jego jazdę, a mimo to wciąż chodzi o kulach. Nadchodzący sezon będzie bardzo ważny dla jego kariery, gdyż w końcu będziemy mogli go porównać do „normalnych” zawodników, a nie jedynie wyjątkowego talentu Quartararo.

Główny faworyt do wicemistrzostwa

Yamaha ma potencjał na zostanie drugą siłą w stawce, lecz jak pokazała Tajlandia, nie będzie w stanie tego dokonać podczas każdej rundy. Na papierze, bardziej pewną maszyną dysponuje Aprilia. Tegoroczna wersja RS-GP wydaje się ekstremalnie prostym motocyklem do zrozumienia. Zarówno Marco Bezzecchi jak i Ai Ogura od razu weszli na wysoki poziom. Włoch szczególnie zaimponował w Tajlandii, gdzie wykonał najszybszą symulację sprintu z całej stawki oraz poprawił rekord okrążenia Aprilii na torze Chang o 0.4 sekundy. Bezzecchi co sesję był też najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem, który zmienił producenta. Natomiast rozmawiając z mediami, ani razu nie narzekał na podsterowność generowaną przez tylną oponę. W zeszłym roku na Ducati, problem ten zrujnował jego sezon. Jeżeli faktycznie zmiana motocykla mu z tym pomogła, to Bezzecchi ma szansę zostać czarnym koniem 2025.

Choć publicznie bardzo narzeka na swoje umiejętności oraz jazdę, Ogura również zabłyszczał. Japończyk zebrał jeden z największych przebiegów w trakcie tegorocznych testów. Co ważniejsze, jego wyniki nie były dużo gorsze od Bezzecchiego, przynajmniej na standardy debiutanta w satelickim zespole. Urzędujący mistrz świata Moto2 z pewnością może liczyć na dobry, inauguracyjny sezon. 

Połamana strona garażu…

Niestety, tak dobrych testów nie zaliczyli pozostali zawodnicy Aprilii. Tak naprawdę, Jorge Martin w ogóle nie zaliczył testów, gdyż złamał dłoń oraz stopę podczas pierwszego dnia jazd w Malezji. W przeciągu niecałej godziny nowy mistrz świata MotoGP dwukrotnie spadł z motocykla, z czego za drugim razem był to okropny highside. 


Powód tego incydentu wciąż nie jest znany. Według Aprilii przyczyniła się do niego wadliwa opona, a z kolei Michelin zarzeka się, że problem nie stoi po ich stronie. Nie zmienia to faktu, iż Martin zaliczył najgorszy możliwy start kariery z nowym producentem – ominięcie całych testów przedsezonowych. Jest w tym jednak pewne pocieszenie. Przez tę kontuzję, wszelkie oczekiwania wobec Hiszpana znikają. Poza ostatnim miejscem, każdy rezultat w Grand Prix Tajlandii będzie dla niego dobrym. Początek pierwszego sezonu Martina i Aprilii staje się dzięki temu kompletnie bezstresowy.

Podczas pierwszego dnia w Malezji nie tylko mistrz świata, ale też Raul Fernandez doznał kontuzji. Zawodnik Trackhouse padł łupem zimnych temperatur, przez które przednie opony nie działały prawidłowo, powodując mnóstwo wypadków tego dnia. Całe szczęście dla Hiszpana, wrócił on za kierownicę w Tajlandii, choć rzecz jasna jego osiągi nie były zadowalające. Był to aż trzeci raz w przeciągu czterech lat jego kariery, gdy Fernandez doznał kontuzji podczas testów przedsezonowych. 

Z uwagi na jego niedyspozycyjność, jedynym zawodnikiem, który mógł realnie porównać zeszłoroczną oraz tegoroczną Aprilię, stał się tester – Lorenzo Savadori. Włoch dodał otuchy kibicom marki z Noale twierdząc, że nowy motocykl jest po prostu lepszy w każdym aspekcie. 

Tradycyjne podejście KTMa

Mimo problemów finansowych, KTM na testach wyglądał dokładnie tak samo, jak co roku. Przywieźli do Azji niezliczone ilości części, z których finałowa wersja motocykla zostanie złożona dopiero na start sezonu. Pedro Acosta powiedział po testach w Malezji, że jego motocykl był wówczas gotowy dopiero w 60. procentach, potwierdzając tę teorię. Niestety, nic więcej od Hiszpana lub jego partnera zespołowego się nie dowiedzieliśmy. Uzasadniając to nieobecnością rzecznika prasowego, KTM kuriozalnie zakazał swoim zawodnikom fabrycznym rozmawiać z mediami w Tajlandii.

Co za tym idzie, naszą wiedzę na temat nowej wersji RC16 musimy opierać na czasach okrążeń… które były bardzo przeciętne. Poza Pedro Acostą, który w Buriram należał do najszybszej grupy zawodników, KTMy zupełnie się nie wyróżniały. Nie jest to jednak nic nowego, gdyż austriacka marka zdążyła nas przyzwyczaić do tego typu, nijakiej formy na testach. Powinniśmy zatem oczekiwać, że w sezonie 2025 dalej będą walczyć o wysokie punkty z Aprilią, satelickimi Ducati, a teraz także Yamahą.

ZOBACZ TAKŻE
Milan Pawelec w Moto2. Polacy na podbój Europy

Rosnące obawy w austriackim obozie

Niestety, poza finansami, istnieje jeszcze jeden powód do niepokoju. Pedro Acosta oraz Brad Binder zakończyli swoje długie przejazdy w Tajlandii z szokująco zniszczonymi oponami. Taki poziom zużycia nie wystąpił u jakichkolwiek innych motocykli. Problemy te odzwierciedlają czasy okrążeń, które pod koniec stintów odstawały o ponad sekundę od rywali. Jeżeli nowy KTM RC16 faktycznie ma aż tak okropne problemy z zużyciem opon, Yamaha będzie mogła się komfortowo rozsiąść na trzeciej pozycji w klasyfikacji producentów.

Na ratunek prędko nie przyjdą zawodnicy Tech3, którzy wciąż uczą się motocykla. Dla Mavericka Vinalesa proces ten przebiega dużo szybciej, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, jak często zmieniał producenta w MotoGP. W Tajlandii osiągi Hiszpana były dość zbliżone do Brada Bindera, choć wciąż znacząco odstawały od wyników Pedro Acosty. Najsłabszym ogniwem KTMa jest zatem Enea Bastianini. 27-latek po raz pierwszy w swojej karierze w MotoGP nie jeździ motocyklem Ducati i przyznał się on do sporych problemów na hamowaniu. Według Włocha, wymaga ono zupełnie innej techniki niż za sterami Desmosedici. Jego początek przygody z KTM zapowiada się na uciążliwy.

ZOBACZ TAKŻE
Podsumowanie wielowątkowego sezonu MotoGP 2024

Niespodziewana poprawa Hondy

Już nie Repsol, a Castrol Honda, w dość specyficzny sposób przystąpiła do tegorocznych testów przedsezonowych. Choć koncesje im na to zezwalają, regularni zawodnicy nie wzięli udziału w shakedownie. Kiedy debiutujący Somkiat Chantra oraz tester Aleix Espargaro jeździli w Kuala Lumpur, Luca Marini oraz Joan Mir brali udział w oficjalnej prezentacji Hondy w Indonezji, marnując jakże cenny czas na torze. Kiedy wreszcie zjawili się w Sepang na czas pełnoprawnych testów, ich wyniki nie były złe, ale z całą pewnością nie były też imponujące. Mimo to, zawodnicy wyrażali wobec nowego motocykla zdumiewiający optymizm, którego czasy okrążeń nie były w stanie uzasadnić.

Nielogiczny start sezonu Hondy zaczął nabierać sensu dopiero w Tajlandii. Joan Mir ustanowił szósty najszybszy czas tejże tury testów oraz wykonał drugą najlepszą symulację sprintu, która nieznacznie przebiła rezultaty Fabio Quartararo oraz Pedro Acosty. Na twarzy mistrza świata z sezonu 2020 nareszcie, po raz pierwszy odkąd dołączył do HRC, pojawił się uśmiech. Po katastrofalnej kampanii w 2024, udane testy Mira zwiastują na zmianę trajektorii w jego karierze, a także całym programie. Poza nim, satysfakcjonujące czasy wykręcali Johann Zarco, który stał się poniekąd niepisanym liderem Hondy w poprzednim sezonie, oraz Luca Marini. Somkiat Chantra zdecydowanie odstawał od ich osiągów, lecz należy tego oczekiwać po debiutancie. Ponadto, LCR ewidentnie dawało mu programy polegające na zbieraniu przebiegu, a co za tym idzie, doświadczenia – widać to po ogromnie wysokiej ilości okrążeń, jakie codziennie wykonywał. 

 

 

 
Wyświetl w Threads

 

Światełko na końcu tunelu

Należy zauważyć, że Chang International Circuit wpasowuje się w charakterystykę RC213V, z czego zapewne wynikały tak dobre osiągi. Nie ma żadnych złudzeń, że Japończycy nadal dysponują najwolniejszym motocyklem w MotoGP. Wciąż będzie on zajmował ostatnie pozycje, ale nie z upokarzająco wielką stratą do reszty stawki. Progres, który wykonała Honda, jest jasny jak słońce i daje nadzieję na przyszły powrót tej marki do sukcesów. Ich droga rozpocznie się za 2 tygodnie, podczas otwierającego sezon 2025 Grand Prix Tajlandii. Transmisję z tego weekendu znajdziecie w Polsacie Sport Premium 2, na stronie internetowej Polsatu Sport, a na analizy sesji zapraszamy do MotoHigh.pl.

Wyniki testów przedsezonowych MotoGP 2025 w Malezji

Wyniki testów przedsezonowych MotoGP 2025 w Malezji

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu

Wyniki testów przedsezonowych MotoGP 2025 w Tajlandii

Wyniki testów przedsezonowych MotoGP 2025 w Tajlandii

Fot: Igor Długosz, Świat Motorsportu

\
Reklama