Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Moët & Chandon w F1 2025. Powrót szampana na podia

Formuła 1 to nie tylko wyścigi, ale także ikoniczne momenty, które zapadają w pamięć fanów na całym świecie. Jednym z takich rytuałów jest celebracja na podium, gdzie kierowcy, jeszcze pokryci potem i emocjami, polewają się musującym napojem. W ostatnich latach, od 2021 do 2024 roku, tym napojem było wino Ferrari Trento – eleganckie, włoskie i związane z motorsportowym dziedzictwem. Jednak w sezonie 2025 wszystko się zmienia, a na podium powraca klasyka – szampan Moët & Chandon.

szampan f1
Fot. Red Bull Content Pool

Decyzja o zmianie nie była przypadkowa. Ferrari Trento, choć zdobyło uznanie za swoją jakość i styl, ustępuje miejsca nowemu rozdziałowi współpracy między Formułą 1 a luksusowym koncernem LVMH, do którego należy Moët & Chandon. Umowa ta, ogłoszona przed startem sezonu 2025, obejmuje nie tylko powrót szampana, ale także inne elementy, jak zaprojektowana przez Louis Vuitton skrzynia na trofea. To strategiczny ruch, który łączy sport z jeszcze większą dawką prestiżu.

Dla wielu fanów powrót Moët & Chandon to nostalgiczne mrugnięcie w stronę przeszłości. Marka ta dominowała na podium F1 przez dekady, od lat 60. XX wieku aż po koniec lat 90., z krótkim epizodem w 2020 roku, kiedy pojawiła się na jeden sezon. Ferrari Trento, choć cenione, nie miało tej samej historycznej głębi, co szampan z Szampanii – regionu, który dla wielu jest synonimem luksusu i zwycięstwa.

Sezon 2025 zapowiada się więc jako powrót do korzeni, ale w nowoczesnym wydaniu. Kibice już spekulują, czy nowe butelki Moët & Chandon przyniosą równie widowiskowe fontanny bąbelków, jak te zapamiętane z dawnych lat. Jedno jest pewne – celebracja podium w Formule 1 znów nabierze blasku, który łączy tradycję z współczesnym rozmachem.

Dlaczego F1 wróciła do Moët & Chandon w 2025?

Zmiana napoju na podium w Formule 1 nie jest jedynie kosmetyczną poprawką – to efekt zakulisowych negocjacji i biznesowych decyzji. Po czterech latach współpracy z Ferrari Trento, władze F1 zdecydowały się na ponowne związanie z Moët & Chandon, marką należącą do giganta luksusu, LVMH. Nowa, wieloletnia umowa została podpisana z myślą o podniesieniu rangi sportu w oczach globalnej publiczności. Szampan, w przeciwieństwie do wina musującego, ma w sobie aurę wyjątkowości, która lepiej współgra z wizerunkiem F1.

Ferrari Trento, produkowane w regionie Trentino, było odważnym wyborem w 2021 roku. Włoska marka oferowała jakość i lokalny akcent, pasujący do motorsportowej historii kraju, który dał światu Ferrari czy Maserati. Jednak brakowało jej globalnego rozpoznania, jakie niesie ze sobą Moët & Chandon – szampan pity na dworach królewskich i obecny w kulturze popularnej od wieków. Dla Formuły 1, która coraz bardziej stawia na międzynarodowy prestiż, powrót do klasyki był naturalnym krokiem.

Dlaczego Ferrari Trento zniknęło z F1? Warto też spojrzeć na aspekt marketingowy. LVMH to nie tylko Moët & Chandon, ale także Louis Vuitton, które zaprojektuje ekskluzywne trofea i ich opakowania. Ta synergia marek premium wzmacnia pozycję F1 jako wydarzenia nie tylko sportowego, ale i lifestylowego. Kibice mogą się spodziewać, że celebracje na podium staną się jeszcze bardziej widowiskowe, z szampanem jako symbolem triumfu.

Nie bez znaczenia jest też głos fanów. W mediach społecznościowych wielu z nich wyrażało tęsknotę za tradycyjnym szampanem, wspominając legendarne momenty, jak te z Ayrtonem Senną czy Michaelem Schumacherem, którzy polewali się Moët & Chandon. Sezon 2025 to więc odpowiedź na te sentymenty, łącząca przeszłość z przyszłością sportu.

Historia szampana w Formule 1

Tradycja polewania się musującym napojem na podium F1 sięga lat 60. XX wieku, kiedy to szampan stał się nieodłącznym elementem zwycięstwa. Wszystko zaczęło się w 1966 roku, gdy Moët & Chandon po raz pierwszy pojawiło się w rękach triumfatorów. Przez kolejne dekady marka ta była niemal synonimem celebracji, towarzysiąc największym legendom sportu. To właśnie z szampanem kojarzą się ikoniczne obrazy kierowców w fontannach bąbelków.

Zmiany nadeszły w XXI wieku, gdy F1 zaczęła eksperymentować z innymi napojami. W latach 2000-2020 na podium pojawiały się różne marki, w tym Mumm czy Chandon, ale także napoje bezalkoholowe w krajach, gdzie alkohol był problematyczny, jak Bahrajn czy Abu Zabi. Przełomem był rok 2021, kiedy Ferrari Trento zastąpiło szampana, wprowadzając włoski akcent do celebracji. Był to czas, gdy Formuła 1 szukała świeżości i nowych partnerstw.

Ferrari Trento dobrze wpisało się w ten okres – lekkie, eleganckie wino musujące zyskało sympatię kierowców i fanów. Jednak po czterech latach stało się jasne, że szampan ma w F1 status niemal mityczny, którego wino musujące nie jest w stanie w pełni zastąpić. Powrót Moët & Chandon w 2025 roku to więc nie tylko zmiana sponsora, ale także ukłon w stronę historycznej spuścizny sportu. Ta ewolucja pokazuje, jak bardzo celebracja podium jest odbiciem czasów. Od spontanicznych fontann lat 60., przez eksperymenty XXI wieku, po dzisiejsze połączenie tradycji z luksusem – szampan w F1 to coś więcej niż napój. To symbol zwycięstwa, który w 2025 roku znów zabłyśnie na torach całego świata.

ZOBACZ TAKŻE
Szampan w F1: Historia kultowej tradycji motorsportu

Co piją kierowcy F1 na podium w 2025?

W sezonie 2025 kierowcy Formuły 1 będą świętować swoje sukcesy z butelkami Moët & Chandon w dłoniach. Ten szampan, produkowany w regionie Szampanii we Francji, wraca na podium po kilkuletniej przerwie, zastępując Ferrari Trento. Dla wielu to powrót do klasyki, która przez dekady definiowała obrazy triumfu w tym sporcie. Charakterystyczny złoty kolor i delikatne bąbelki znów zdominują ceremonie.

Ferrari Trento, używane od 2021 roku, było lekkim, wytrawnym winem musującym o subtelnym smaku jabłek i cytrusów. Produkowane metodą klasyczną, podobną do szampana, zdobyło uznanie za jakość, ale nie miało tej samej siły rażenia w kontekście globalnej rozpoznawalności. Moët & Chandon, z kolei, to marka o bogatej historii, która od XVIII wieku kojarzy się z luksusem i celebracją. Jego powrót w 2025 roku podnosi poprzeczkę.

Nie wszyscy wiedzą, że napój na podium to nie tylko kwestia smaku, ale i logistyki. Butelki Moët & Chandon są specjalnie projektowane dla F1 – większe niż standardowe (1,5 litra) i wzmocnione, by wytrzymać ciśnienie podczas energicznego potrząsania. To detal, który pokazuje, jak bardzo dopracowana jest ta tradycja, łącząca spontaniczność z precyzją. Dla kierowców zmiana może być symboliczna. Po latach polewania się winem musującym, szampan Moët & Chandon doda ich zwycięstwom nowego blasku. Fani już nie mogą się doczekać, by zobaczyć, jak Max Verstappen, Lewis Hamilton czy Charles Leclerc będą oblewać się tym klasycznym trunkiem w sezonie 2025 – być może tworząc nowe, niezapomniane momenty.

1/5 (liczba głosów: 1)
\
Reklama