Volvo EX90 zawiodło oczekiwania
Nowy model Volvo EX90 miał być flagowym elektrycznym SUV-em szwedzkiej marki, jednak rzeczywistość okazała się daleka od oczekiwań. Auto, które miało zrewolucjonizować rynek, boryka się z poważnymi problemami technicznymi, które nie tylko wpłynęły na jego reputację, ale także przyniosły producentowi ogromne straty finansowe. Historia tego modelu to przestroga dla całej branży motoryzacyjnej.
Volvo z dumą zaprezentowało EX90 jako następcę spalinowego XC90 w listopadzie 2022 roku. Wyposażone w zaawansowany system LiDAR od firmy Luminar, 16 ultradźwiękowych czujników, 8 kamer i 5 radarów, auto miało umożliwiać jazdę autonomiczną na poziomie SAE3, co pozwala kierowcy zdjąć ręce z kierownicy i oderwać wzrok od drogi. Obietnice były ambitne, ale ich realizacja okazała się trudniejsza, niż zakładano.
Problemy rozpoczęły się jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży. Z powodu skomplikowanego oprogramowania produkcja i dostawy opóźniły się, a pierwsze egzemplarze trafiły do klientów dopiero w 2024 roku – i to w stanie niedokończonym. Volvo otwarcie przyznawało, że auta wymagają dalszych poprawek, co nie przeszkodziło firmie w przekazywaniu ich zarówno klientom, jak i dziennikarzom, którzy nie szczędzili krytyki.
Finansowe i wizerunkowe fiasko Volvo
Problemy z EX90 i podobnym modelem EC90 kosztowały Volvo ogromne sumy. Firma musiała odpisać około 25 miliardów koron, co jasno wskazuje na skalę niepowodzenia. Co więcej, szwedzki producent przyznał, że na tych modelach prawdopodobnie nigdy nie zarobi. To cios nie tylko finansowy, ale również wizerunkowy dla marki, która od lat budowała swoją reputację na niezawodności i innowacyjności.
Niedokończone auta, które trafiały do klientów, wywołały falę niezadowolenia. Dziennikarze, testując niekompletne egzemplarze, nie kryli swojego rozczarowania, co dodatkowo zaszkodziło postrzeganiu modelu EX90. Firma, zamiast rozwiązać problemy przed premierą, zdecydowała się na sprzedaż samochodów z obietnicą przyszłych aktualizacji, co okazało się fatalną decyzją.
Finansowe straty to jedno, ale utrata zaufania klientów to problem znacznie poważniejszy. Volvo, zamiast błyszczeć jako lider elektromobilności, znalazło się w ogniu krytyki, a problemy z EX90 stały się symbolem nieudanej strategii. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy jeden z klientów postanowił otwarcie sprzeciwić się producentowi, ujawniając wady swojego samochodu całemu światu.
Rozczarowanie klienta i walka z Volvo
Vicken Kanadjian, fan marki Volvo i były właściciel modelu XC90 R Design, stał się symbolem niezadowolenia z EX90. Po zakupie nowego egzemplarza w marcu 2024 roku, gdy auto miało być już w pełni funkcjonalne, szybko przekonał się, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Zaledwie trzy dni po odebraniu samochodu zaczęły się problemy, które sprawiły, że auto przez większość czasu było niezdatne do użytku.
Kanadjian stworzył stronę internetową MyVolvoEX90.com, na której szczegółowo opisywał wszystkie usterki swojego pojazdu. Problemy zaczęły się od niedziałających kluczyków, karty i cyfrowego klucza – jedynym sposobem na otwarcie samochodu była aplikacja mobilna. Sytuacja pogorszyła się po aktualizacji oprogramowania w kwietniu, która zamiast naprawić usterki, wprowadziła kolejne, takie jak awaria centralnego ekranu, samoczynne odblokowywanie i blokowanie drzwi czy tygodniowa przerwa w działaniu klimatyzacji.
Najpoważniejszy incydent miał miejsce w czerwcu, gdy podczas jazdy autostradą samochód nagle stracił moc, a na desce rozdzielczej pojawił się komunikat o konieczności zatrzymania się i przełączenia na tryb „P” w celu zrestartowania systemu. Dealer i kanadyjskie przedstawicielstwo Volvo potwierdziły, że była to ekstremalnie niebezpieczna sytuacja, co skłoniło Kanadjiana do złożenia skargi do Transport Canada oraz wszczęcia procesu sądowego przeciwko Volvo, domagając się zwrotu pieniędzy i odszkodowania za poniesione straty.
Arogancja Volvo i batalia prawna
Postawa Volvo wobec problemów Kanadjiana tylko pogorszyła sytuację. Firma, zamiast zaproponować wymianę samochodu na w pełni sprawny lub zwrot pieniędzy, odesłała klienta do serwisu, mimo że jego auto spędziło tam już tygodnie bez widocznej poprawy. Arogancja producenta, który zdaje się ignorować skalę problemów, stała się dodatkowym powodem frustracji.
Kanadjian, mając dość bezowocnych wizyt w serwisie, postanowił walczyć o swoje prawa na drodze sądowej. W pozwie domaga się nie tylko zwrotu pełnej kwoty zapłaconej za EX90, ale również odszkodowania za straty moralne i materialne wynikające z użytkowania wadliwego pojazdu. Jego strona internetowa, na której dokumentował wszystkie problemy, w tym zdjęcia awarii elektroniki, stała się dowodem w sprawie i ostrzeżeniem dla innych potencjalnych nabywców. Dokumentował, bowiem obecnie strona jest tymczasowo niedostępna, co jest związane właśnie z procesem.
Sytuacja z EX90 rodzi pytania o podejście Volvo do klientów i jakości swoich produktów. Dlaczego firma pozwoliła, by problem eskalował do tego stopnia? Czy szwedzki producent zdoła odzyskać zaufanie klientów po tej wpadce? Na razie odpowiedzi brak, a historia Kanadjiana pokazuje, że ignorowanie problemów może prowadzić do poważnych konsekwencji, zarówno dla marki, jak i jej klientów.