Plotka tym razem wynika z zainteresowania chińskiego koncernu Dongfeng pełnym przejęciem Maserati. Według źródła, pierwsze rozmowy już się odbyły, choć żadna ze stron – ani Stellantis, ani Maserati, ani Dongfeng – nie wydała oficjalnego komunikatu. Pytanie brzmi, dlaczego chińscy inwestorzy mieliby być zainteresowani właśnie tą marką, zwłaszcza w kontekście jej obecnych wyzwań rynkowych.
Brak oficjalnych potwierdzeń każe podchodzić do informacji z ostrożnością, ale zainteresowanie Dongfeng wpisuje się w szerszy trend chińskich firm motoryzacyjnych szukających ekspansji na rynkach marek premium. Maserati, z bogatą historią i prestiżem, mogłaby stać się dla nich bramą do segmentu luksusowych samochodów sportowych. Jednocześnie Stellantis zmaga się z własnymi problemami, co mogłoby otworzyć drzwi do negocjacji.
Według najnowszych doniesień Maserati może trafić w chińskie ręce
Stellantis od kilku miesięcy zmaga się z widocznymi stratami finansowymi, a niektóre marki nie osiągają oczekiwanych wyników sprzedaży. To doprowadziło do spekulacji o możliwej sprzedaży części aktywów, choć nigdy nie potwierdzono tego oficjalnie. Informacje te należy traktować z rezerwą, biorąc pod uwagę brak konkretnych oświadczeń.
Plotki o sprzedaży Maserati nie ustają, nawet po objęciu stanowiska nowego CEO Stellantis, Antonio Filosy. Sprzedaż marki nie nabiera tempa, co dodatkowo podsyca spekulacje. Jednak według mediów, włoski rząd zdecydowanie sprzeciwia się takiemu scenariuszowi, widząc w nim zagrożenie dla narodowego dziedzictwa.
Chińskie zainteresowanie może napotkać poważne przeszkody, ale nie wyklucza to dalszych rozmów. Stellantis musi balansować między potrzebą poprawy wyników a zachowaniem kluczowych marek. W tle czai się pytanie o strategiczną przyszłość grupy w obliczu globalnej konkurencji.
Włoski rząd stawia veto sprzedaży Maserati chińskiemu Dongfeng
Jednym z głównych problemów w potencjalnej transakcji sprzedaży Maserati chińskiemu Dongfeng może być bezpośredni sprzeciw włoskiego rządu. Politycy obawiają się utraty kontroli nad ikoniczną marką, co koliduje z promocją prawa „Made in Italy”. To nie pierwszy raz, gdy interesy biznesowe zderzają się z narodowymi priorytetami.
Przykładem napięć między rządem Włoch a Stellantis jest niedawna zmiana nazwy modelu Alfa Romeo „Milano” na „Junior”, wymuszona przez brak produkcji w Italii. Podobne konflikty pokazują, jak mocno państwo chroni swoje marki motoryzacyjne. Sprzedaż Maserati mogłaby zostać zablokowana na poziomie politycznym.
Historia zna analogiczne przypadki, jak w 2009 roku, gdy kanclerz Niemiec Angela Merkel sprzeciwiła się sprzedaży Opla kanadyjskiej Magnie i rosyjskiemu Sberbankowi. Dopiero w 2017 roku zgodziła się na przejęcie przez Grupę PSA, co później doprowadziło do powstania Stellantis. Te precedensy wskazują, że rządy mogą skutecznie wpływać na losy marek.
Możliwa częściowa współpraca zamiast pełnego przejęcia Maserati
Inną rozważaną opcją jest przejęcie przez Chińczyków jedynie części udziałów w Maserati, zamiast całej firmy. Taki model joint venture już funkcjonuje w branży, na przykład w przypadku Porsche i Rimaka z Bugatti czy Mercedesa i Geely ze Smartem. Współpraca mogłaby przynieść obopólne korzyści.
Dla Maserati oznaczałoby to dostęp do chińskiej technologii i kapitału, niezbędnych do rozwoju nowych modeli i zwiększenia sprzedaży. Marka, borykająca się z stagnacją, mogłaby w ten sposób odrodzić się na rynku. Chińczycy z kolei zyskaliby prestiż i know-how w segmencie luksusu.
Taka forma partnerstwa unikałaby politycznych kontrowersji związanych z pełnym przejęciem. Stellantis mógłby zachować kontrolę, a jednocześnie poprawić sytuację finansową marki. To rozwiązanie wydaje się najbardziej realistyczne w obecnych warunkach.