Samochody z USA można podzielić na dwie główne grupy. Pierwszą z nich są stosunkowo młode samochody marek premium. Do najczęściej sprowadzanych należą zatem BMW, Audi, Mercedesy, nieco rzadziej Infiniti i Lexusy. Wiele z nich to auta o podwyższonym nadwoziu. Drogi SUV (najczęściej uszkodzony), nawet po odliczeniu kosztów sprowadzenia i naprawy będzie tańszy niż jego odpowiednik, pochodzący z polskiego salonu. Należy bowiem dodać, że samochody w amerykańskich salonach są znacznie tańsze od ich europejskich odpowiedników, stąd też ich import jest tak kuszący dla wielu osób. Oczywiście nie brakuje też miłośników amerykańskich klasyków z różnych lat, w postaci m.in. Forda Mustanga, Chevroletów Camaro i Corvette, Pontiaca Trans Ama czy kultowych europejskich modeli jak Mercedesa SL R107 czy BMW serii 6 E24.
Samochody z USA – wiele kuszących propozycji
Pierwsza myśl sugeruje nam, że sprowadzenia auta z Europy będzie o wiele tańsze ze względu na koszty transportu i opłaty dodatkowe. Ameryka jako rynek stosunkowo odległy, nie jest tak podatna na powszechną praktykę ściągania samochodów, co wpływa na bardziej uczciwe wycenianie używanych pojazdów. Amerykański dealer używanych aut zwykle chce go sprzedać w swoim kraju. Przeciętny Amerykanin jest też niewątpliwie bardziej zamożny niż przeciętny mieszkaniec Europy Wschodniej. Teoretycznie zatem samochody z USA powinny być niezłą okazją i być w dobrym stanie technicznym, zaś za niewygórowaną cenę można kupić samochód lepszej jakości, młodszy i o mniejszym przebiegu, niż z Europy Zachodniej. To jednak tylko część prawdy.
Z jednej strony bowiem na rynku motoryzacyjnym USA można znaleźć praktycznie każdą markę samochodu. Tamtejszy rynek ma dużą i silną konkurencję, dlatego łatwiej jest uzyskać korzystny rabat czy wysoki upust cenowy. Produkowane na miejscu samochody są tańsze o koszty transportu, a ponadto w USA są mniejsze obciążenia podatkowe. Popularne w Stanach samochody, które są zazwyczaj tańsze, dla nas mogą być wyższą półką motoryzacyjną, po którą łatwo sięgnąć.
Samochody z USA – możliwości zakupu
Są dwie możliwości na zakup samochodu w USA. Można go nabyć bezpośrednio od osoby prywatnej lub od dilera. Każda opcja ma swoje wady i zalety. Trzeba jednak pamiętać, że zakup prywatny powinien zawsze wiązać się z osobistym sprawdzeniem samochodu, a to z kolei wymusza na nas uzyskanie wizy. Plusy i minusy zakupu od dealera i osoby prywatnej:
Zakup u dilera:
- Diler dba o swoją reputację, nie będzie więc starał się nas oszukać,
- W przypadku uchybień ze strony dilera łatwiej będzie dochodzić swoich praw na drodze prawnej,
- Diler dba o odpowiedni stan techniczny oferowanych pojazdów. Z reguły nie opłaca się mu zatajać prawdy,
- Większość dilerów daje gwarancję sprawności technicznej na poważne uchybienia,
- Kalifornijscy dilerzy, za dodatkową, acz niewielką opłatą, dają możliwość zwrotu samochodu,
- Każdy diler musi udostępnić Carfax pojazdu,
- Z reguły dilerzy wykonują smog testy,
- Każdy diler przygotuje wymagany zestaw dokumentów, ograniczając do minimum konieczne czynności kupującego.
Niestety samochód kupiony u dilera jest z reguły 20-30% droższy od samochodu kupionego u osoby prywatnej. Każdy diler nalicza swoją prowizję.
Zakup od osoby prywatnej:
- Samochód kupiony od osoby prywatnej nie ma naliczanej prowizji, a więc jest tańszy,
- Przy ewentualnych oszustwach możemy napotkać trudności z wyegzekwowaniem np. napraw,
- Od osoby prywatnej kupujemy samochód w stanie AS-IS, czyli bez gwarancji,
- Osoba prywatna zazwyczaj nie wykona za nas smog testu. Jest to dla nas dodatkowy koszt,
- Całą dokumentację sprawdzamy i kompletujemy sami,
- Na nas spada konieczność zarejestrowania samochodu.
Samochody z USA – koszty sprowadzenia
Koszty w porównaniu do zakupu auta w Europie są niższe, jednak składają się z wielu czynników. Nie możesz zwracać uwagi jedynie na cenę pojazdu, bo ta może być naprawdę bardzo korzystna. Idąc dalej, czeka cię kilka podstawowych wydatków związanych z importem. Należą do nich:
- opłata dla domu aukcyjnego;
- dokumentacja i przerejestrowanie;
- transport kontenerowcem;
- VAT w kraju nadmorskim (Holandia, Niemcy);
- cło w zależności od pojemności skokowej;
- transport z danego kraju do klienta;
- prowizja firmy dokonującej importu;
- naprawa (bardzo często samochody z USA są powypadkowe, gdyż sprowadzanie bezwypadkowych jest ekonomicznie nieopłacalne)
- rejestracja w Polsce.
Przyglądając się powyższej liście, można zauważyć, że kosztów jest całkiem sporo. Niektóre z nich są stałe, a inne zależą od konkretnej firmy importującej pojazd. poza wylicytowaną kwotą, import aut z USA może kosztować w granicach 5 tysięcy dolarów, co w przeliczeniu na złotówki daje około 19 tysięcy złotych. Nie uwzględnia on koniecznej do wykonania naprawy, bo to sprawa zupełnie indywidualna. Opłaty prowizyjne dotyczą domu aukcyjnego (300-700 dolarów), banku (ok. 30 dolarów) i pośrednika (ok. 400 dolarów).
Warto skorzystać z usług wyspecjalizowanych firm
Co do samego zakupu, najlepiej skorzystać z usług firmy wyspecjalizowanej w sprowadzaniu aut zza oceanu. Za wsparcie pośredników załatwianiu formalności zapłacimy około 2500-5000 dolarów. Niektóre z nich trudnią się też naprawa egzemplarzy i wiedzą, do których z nich łatwiej i taniej można dokupić części zamienne.
Cena importu jest uzależniona od wielu zmiennych, m.in. stanu, w którym interesujące nas auto się znajduje, portu docelowego w Europie (najczęściej Bremerhaven lub Rotterdam), oraz od pojemności silnika.. Do tego należy doliczyć akcyzę, cło i podatek VAT. Średni czas sprowadzenia samochodu wynosi między 4 a 8 tygodni. Po wyładunku pojazdu w porcie na teren UE, auto przechodzi odprawę celną. Jeżeli jest to port Niemiec (w 90% transportów z USA są to Niemcy), opłata ta przebiega wg schematu.
Z jakimi opłatami trzeba się liczyć?
Nabywca zgodnie z obowiązującym prawem w USA jest zobowiązany dokonać opłat importowych. Wśród nich jest cło, wynoszące ok. 10% w przypadku np. niemieckich portów. Kolejna to akcyza uzależniona od pojemności silnika. Wynosi ona od 3,1% (dla aut z silnikami do 2000 ccm) do 18,7% wartości samochodu (powyżej 2000 ccm). Pozostaje jeszcze podatek VAT. Przy standardowych samochodach jej wysokość to 19%, a przy zabytkowych 8%. To stawki obowiązujące w Niemczech, które są zdecydowanie bardziej opłacalne dla Polaków. Można oczywiście dokonać opłaty w Polsce, ale w takiej sytuacji podatek VAT będzie wynosił 23%. Jeżeli jednak kupuje się samochód zabytkowy, nie ponosi się z tego tytułu kosztów celnych i akcyzy. Dochodzi do tego jeszcze koszt transportu auta do Polski (koszt ok. 1000 zł).
Dodatkowo do rejestracji pojazdu potrzebujemy komplet dokumentów przetłumaczonych przez tłumacza przysięgłego i dokument ze stacji diagnostycznej o dopuszczeniu do ruchu w Polsce.
Samochody z USA a europejskie – różnice
Należy bowiem pamiętać, że samochody z USA różnią się od europejskich, nawet jeśli mowa o tych tych samych modelach w obrębie jednej marki. Pierwszą, oczywistą różnicą, jest inne skala na prędkościomierzu – prędkość jest bowiem ukazywana w milach na godzinę. We współczesnych autach przeprogramowanie na kilometry nie stanowi większego problemu, jednak w przypadku klasyków trzeba się już pogodzić z inną skalą. Niektóre prędkościomierze mają podwójne skale – jedna w milach, druga w kilometrach na godzinę. Kolejną różnicą jest wyświetlacz klimatyzacji – próżno na nim szukać stopni Celsjusza. Jednostką temperatury są stopnie Fahrenheita. Ponadto odbiorniki radiowe działają wyłącznie na nieparzystych częstotliwościach (np. 91,1, 91,3, 91,5 Mhz), dlatego nie wszystkie stacje radiowe będą odbierane.
Sporo różnic dotyczy oświetlenia. Samochody z USA mają bowiem symetryczne światła mijania, a nie asymetryczne jak w pojazdach z Europy. Wymaga to zatem odpowiednich modyfikacji, aby samochód mógł być dopuszczony do ruchu w Europie. W niektórych autach wystarczy przestawić przesłonę wewnątrz reflektora, inne wymagają przeróbki lamp lub ich wymiany na pochodzące z wersji europejskiej. W niektórych modelach pojazdów, np. BMW wraz ze światłami pozycyjnymi zapalają się pomarańczowe kierunkowskazy przednie, co jest niedopuszczalne w Europie. W tym przypadku często wystarczy tylko przekodowanie sterownika oświetlenia. Z kolei w innych autach, np. w Fordzie Mustangu, tylne kierunkowskazy nie mają pomarańczowej barwy, tylko czerwoną jak całe klosze reflektorów tylnych. Należy się też z koniecznością montażu dodatkowego światła przeciwmgielnego z tyłu, gdyż w USA nie jest ono wymagane.
Ważne jest sprawdzenie historii pojazdu
Kolejne różnice dotyczą opon (te w USA mają często niższy indeks prędkości z racji na rozwijane tam prędkości i potrafią być gorszej jakości). Ponadto samochody z USA mają słabsze hamulce, a także materiały nieco gorszej jakości niż ich europejscy odpowiednich (obecnie i tak widać pod tym względem znaczną poprawę). Także budowa zawieszenia różni się względem aut z Europy. Przy odbudowie czy konieczności napraw należy brać to pod uwagę.
Sprawdzenie historii samochodu powinno być pierwszym i obowiązkowym krokiem przed jego ewentualnymi oględzinami. Najłatwiej zrobić to w jednej z wyspecjalizowanej w tym firm, np. carfax.com. Ta działa od przeszło 30 lat, zbierając dane m.in. od ubezpieczycieli, warsztatów, instytucji państwowych. Płacąc 40 euro, otrzymujemy raport, w którym oprócz zdjęć z aukcji w USA mogą się znaleźć informacje o przebiegu ubezpieczenia, szkodach, a także stan licznik kilometrów.
Samochody z USA – podsumowanie
Podsumowując, sprowadzanie samochodów z USA nie jest ani łatwą ani tanią procedurą. Trzeba zwrócić uwagę na wiele szczegółów i mieć świadomość różnić w budowie między autami z Europy i USA. Import samochodu z USA najlepiej zlecić wyspecjalizowanej firmie – wówczas mamy pewność, że będzie on prawidłowo zrealizowany, a ponadto mamy wolną głowę od wielu procedur z nim związanych. Ważna jest też chłodna kalkulacja – musimy ocenić, czy importu danego auta nam się opłaci – im tańszy samochód, tym jego import jest mniej opłacalny. Ponadto nie ma co liczyć na pojazdy nieuszkodzone – kluczowy jest zakres uszkodzeń. Oczywiście chcąc sprowadzić klasyka lub typowo amerykański, niedostępny w Europie model, importy z USA wydaje się najlepszym wyjściem, choć też jest obarczony pewnym ryzykiem i kosztami.