Nasze profile w mediach społecznościowych

Samochody

Czy bać się używanych amerykańskich samochodów? | CZĘŚĆ I

Amerykańskie marki, jak np. Chevrolet, stanowią dla wielu z nas egzotykę a nawet obiekt westchnień. Nasz zapał często studzi świadomość wysokich kosztów eksploatacji aut z USA. Czy słusznie?

Opublikowano

w dniu

Fot. netcarshow.com / Chevrolet Camaro V Bumblebee
Poprzednia1 z 3

Samochody ze Stanów Zjednoczonych są tworzone według zupełnie innych założeń niż europejskie. Mają być duże, komfortowe i zapewniać bezproblemową eksploatację. Na tle europejskiej konkurencji są większe i mniej skomplikowane. Często mają duże i proste silniki benzynowe (przykład: słynne bulgoczące V8 z amerykańskich aut). Popularne za oceanem są także V6-tki. Prowadzenie tych pojazdów zwykle odbiega precyzją od modeli ze Starego Kontynentu. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak np. Chevrolet Corvette, o którym wspomnę potem. Auta z USA kojarzą się także z wysokim spalaniem. Z jednej strony jest to prawda, ale z drugiej przy spokojnej jeździe – a do takiej one zachęcają – potrafią być naprawdę oszczędne (jak na swoją pojemność i moc). Poza tym wiele z nich świetnie znosi instalację LPG. 

Krótko rzecz ujmując, samochody pochodzenia amerykańskiego zapewniają wysoki komfort jazdy, przestronną kabinę, wysoki poziom bezpieczeństwa oraz są proste konstrukcyjnie, dzięki czemu w wielu przypadkach nie sprawiają nabywcy większych problemów. Trzeba przywyknąć jedynie do słabych prowadzenia i hamulców oraz powolnych skrzyń automatycznych, które jednak działają płynnie i są trwałe.

Zaletami “amerykańców” są także pięknie brzmiące silniki i ich masywna sylwetka, dająca poczucie dominacji  na drodze. Poniżej znajdziecie przegląd kilku ciekawych modeli z rynku wtórnego, które mogą stanowić oryginalną alternatywę dla popularnych europejskich modeli. Pod uwagę wzięliśmy takie modele, których podaż jest stosunkowo spora jak na modele z USA bądź też uchodzą za obiekt pożądania (np. Corvette). Co prawda, ciężko znaleźć bezwypadkowy samochód pochodzenia amerykańskiego, ale nie oznacza to, że graniczy to z cudem. Fanom amerykańskiej motoryzacji polecamy stronę http://americancarsmania.pl oraz udanie się na organizowany przez nich co roku event American Cars Mania.

Dodge Intrepid/Chrysler 300 M

Limuzyny klasy wyższej koncernu Chrysler są bardzo ciekawą propozycją na rynku wtórnym. Dodge Intrepid stawia na bardziej dynamiczne linie i ma też nieco inne wnętrze niż elegancki i zorientowany w stronę luksusu 300M. Oba samochody korzystają z tej samej przednionapędowej platformy, mają te same jednostki napędowe oraz podobne ceny na rynku wtórnym. Trzeba tylko przywyknąć do ich sporych rozmiarów (5 m długości). Polecamy zwłaszcza 300M, gdyż nie tylko wygląda nowocześniej od Intrepida, ale jest też znacznie popularniejszy na rynku wtórnym.

Co ważne, samochody oferowano także w Europie, więc z łatwością można “wyhaczyć” zadbany egzemplarz pochodzący z rynku niemieckiego. Chrysler 300M zapewnia naprawdę wysoki komfort jazdy i jest przestronny. Powodów do narzekań nie daje także poziom wyposażenia, obejmującego m.in. obszerne skórzane fotele z elektrycznym sterowaniem, podgrzewaniem a nawet pamięcią ustawień, automatyczną klimatyzację, tempomat czy system audio Infinity. W nowszych egzemplarzach zdarzały się też reflektory ksenonowe. Pewnym zaskoczeniem mogą być materiały użyte do wykończenia wnętrza i ich spasowanie, które jest znacznie powyżej amerykańskich standardów. Nie brak miękkich tworzyw (nawet na boczkach drzwi) czy elementów ozdobnych z drewna.

Fot. netcarshow.com / Chrysler 300M

Oba modele występowały w latach 1999-2004 (Intrepid od 1998 r.) z dwoma silnikami benzynowymi V6 o mocach 207 i 253 KM. Pierwszy z nich miał 2,7 l pojemności i powstał we współpracy z Mitsubishi. Drugi to 3,5-litrowa jednostka od Chryslera, znana jeszcze z poprzedniego Intrepida z lat 1993-1997. Co ciekawe, większy z silników napędzany jest poprzez… pasek rozrządu. Warto o tym pamiętać, decydując się na to auto. Mimo to właśnie mocniejsza jednostka uchodzi za mniej problematyczną. Należy jedynie pamiętać o częstej wymianie oleju (najlepiej co 10 000 km), gdyż w przeciwnym razie uszkodzeniu mogą ulec panewki. Jeśli chodzi słabszy motor, miał on wadę fabryczną w postaci zbyt wąskich kanałów olejowych, które się często zatykały, powodując obracanie się panewek. Oba silniki nadają się do zasilania gazem LPG, co stanowi duży atut w przypadku paliwożernych pojazdów. 300 M  z silnikiem 3,5 l V6 pali średnio ok. 12-13 l benzyny, przy czym przy 140 km/h potrafi zejść nawet do 8 l, a w miejskich korkach spalanie wzrasta do 17 l/100 km.

Zawieszenie ma przyzwoitą trwałość. Czasami pojawiają się luzy na końcówkach drążków kierowniczych i wycieki z układu kierowniczego. Problemy potrafi sprawiać także oświetlenie wnętrza (włącza się i wyłącza bez powodu). Skrzynie automatyczne rzadko się psują (po 2001 r. mają tryb sekwencyjny). Samochód nie ma też problemów z korozją.

W Polsce podaż aut jest niewielka. Dominują egzemplarze z silnikiem 3,5-litrowym i instalacją LPG. Ciężko jednak o bezwypadkowe auto w dobrym stanie z relatywnie niskim przebiegiem (często mają ponad 300 000 km). Znacznie lepiej sytuacja ma się na rynku niemieckim. Na zadbany egzemplarz wystarczy niekiedy nawet 10 000 zł, ale ze względu na ograniczoną podaż i różną kondycję ich ceny też są zróżnicowane.

Poprzednia1 z 3

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama