Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Mercedes EQC 400 4MATIC – generator refleksji i skrajnych emocji

Pierwszy Mercedes z rodziny elektrycznych modeli EQ wywołał niemałe poruszenie już podczas swojej premiery ponad 2 lata temu. Nic zatem dziwnego, że byliśmy ogromnie ciekawi, jak spisze się elektryczny Mercedes EQC w naszym tygodniowym teście. Samochód wywołał u nas często skrajne emocje oraz dość nieoczekiwany efekt, skłaniając do refleksji nad całym zagadnieniem elektromobilności. Mimo wszystko test Mercedesa EQC uznajemy za przyjemne doświadczenie.

Opublikowano

w dniu

Mercedes EQC
Fot. Paweł Bartocha / Mercedes EQC 400 4MATIC

Elektromobilność stanowi obecnie jeden z najpopularniejszych tematów w branży motoryzacyjnej. Jest ona bowiem tak mocno rozpowszechnionym trendem, że wielu producentów wręcz prześciga się o to, który z nich będzie dzierżył miano lidera elektromobilności. Swoje elektryczne SUV-y zaprezentowało w ostatnich latach sporo producentów, w tym Audi, Jaguar czy BMW, o Tesli nawet nie wspominając. Ba, nawet Ford użył nazwy Mustang Mach-E dla elektrycznego SUV-a. Oczywiście Mercedes nie pozostał w tyle i rozwija rodzinę elektrycznych modeli EQ. Nic zatem dziwnego, że byliśmy naprawdę ciekawi, jak spisze się Mercedes EQC podczas testu. 

Mercedes EQC – pierwsze wrażenie

Mercedes EQC zadebiutował w 2018 roku jako pierwszy seryjny elektryczny model tej marki i jednocześnie zapoczątkował rodzinę EQ. Samochód bazuje na spalinowym SUV-ie GLC, jednak z zewnątrz tego zupełnie nie widać. EQC wygląda bowiem świeżo i elegancko, a jego masywny przód z ciemną atrapą chłodnicy, wielką gwiazdą i „wygładzonymi” LED-owymi reflektorami nadaje mu bojowego charakteru. Same lampy zresztą są o tyle ciekawe, że mają po bokach niebieskie akcenty, zaś oba klosze łączy przechodząca nad grillem LED-owa listwa. Daje to świetny efekt zwłaszcza nocą, gdyż łączy się ona optycznie z LED-owymi paskami do jazdy dziennej, tworząc jedną całość i podkreślając tym samym przód pojazdu. Po bokach przedniego zderzaka znalazły się dwa otwory odprowadzające powietrze i poprawiające tym samym aerodynamikę pojazdu.

Mercedes EQC - tył

Także sylwetka Mercedesa EQC wygląda po prostu ładnie i nawiązuje do eleganckich kształtów pozostałych partii nadwozia. W połączeniu z 21-calowymi felgami wchodzącymi w skład pakietu AMG (opcja za 6225 zł) samochód przyciąga zatem wzrok. Mercedes EQC wyróżnia się także – tutaj akurat in minus – wyjątkowo niskim jak na SUV-a prześwitem wynoszącym raptem 13 cm. Jest to bowiem efekt umieszczenia pod podłogą akumulatorów. Trzeba uważać na progi zwalniające, bo niekiedy można przytrzeć.

Po prostu ładny

Z tyłu natomiast mamy światła połączone blendą świetlną, co razem z przodem daje w nocy niezły spektakl. Jest też oznaczenie modelu oraz… imitacja dyfuzora. Ciekawostką jest umieszczona centralnie na klapie bagażnika gwiazda Mercedesa, którą wciska się chcąc otworzyć bagażnik i pod którą umieszczono kamerę cofania. Jest to dobre rozwiązanie, bowiem soczewka nie brudziła się nawet podczas mocnych opadów deszczu, których zresztą podczas testu nie brakowało. Nadwozie pokrywał opcjonalny biały lakier Bright Metalik (6183 zł), który nadawał autu jeszcze więcej elegancji, zwłaszcza w pogodne dni.

ZOBACZ TAKŻE
Terenowa bestia na prąd. Mercedes-Benz EQC 4x4² to niezwykły projekt

Pozory mylą

Mercedes EQC jest dosyć sporym SUV-em… przynajmniej z zewnątrz. Mierzy on bowiem 4,76 m długości, 1,88 m szerokości oraz 1,62 m wysokości. Spory jest też jego rozstaw osi, gdyż liczy on aż 2,87 m. Jak na tak duże wymiary, samochód prezentuje się naprawdę zgrabnie. Niestety nie przekładają się one na przestronną kabinę. Oczywiście nie można powiedzieć, by w EQC było ciasno, jednak nie rozpieszcza on miejscem w żadnym rzędzie siedzeń. Jest go po prostu wystarczająco dla czterech pasażerów, ale nic poza tym. Dziwić może też wysoki tunel środkowy, który przypomina o spalinowym pierwowzorze modelu. Bagażnik także najlepiej oddaje słowo „wystarczający”. Mierzy on bowiem 500 l pojemności, więc ani dużo ani mało. Więc po prostu OK. Na plus zapiszemy jego estetyczne wykończenie oraz szybko otwierającą się klapę.

Mercedes EQC i jego nowoczesna kabina

Wsiadając do Mercedesa EQC wita nas nowoczesna, typowa dla obecnych Mercedesów kabina z mocno zdigitalizowanym kokpitem. Składa się on z pokrytych wspólną taflą szkła dwóch wyświetlaczy o przekątnej 12,3 cala, z których jeden pełni rolę wirtualnych zegarów, a drugi (dotykowy) obsługuje system infotainment. Do obsługi funkcji pokładowych przewidziano także dotykowy touchpad podobny do tych z laptopów oraz fizyczne przyciski skróty (chwała za nie). W ciekawym miejscu umieszczono wybierak skrzyni biegów – ma on bowiem postać manetki przy kierownicy, co akurat od lat znamy z aut tej marki i co się doskonale sprawdza na co dzień. Ciekawie wygląda także przycisk do odpalania auta nawiązujący do turbinowych wlotów powietrza np. z klasy E.

EQC - wnętrze

Masywna kierownica z pakietu AMG okazała się wygodna a przyciski na niej rozsądnie umieszczone. Posiada ona także dwa małe touchpady, które znamy już m.in. z poliftingowej klasy E. Jeden z nich służy do obsługi komputera pokładowego, zaś drugim steruje się multimediami. Choć na początku mogą one wymagać przyzwyczajenia, na dłuższą metę okazują się wygodnym rozwiązaniem. Za kierownicą skrywają się natomiast manetki służące do zarządzania siłą rekuperacji. Spodobał nam się także dwuczęściowy schowek centralny oraz obecność przełączników do sterowania klimatyzacją. Typowo dla Mercedesa sterowanie fotelami umieszczono na drzwiach, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. 

Jakość wykończenia może rozczarowywać

Jeśli chodzi o jakość wykończenia wnętrza, można natomiast Mercedesowi EQC sporo zarzucić. Same materiały na pierwszy rzut oka wydają się być dobrej jakości, pasującej do segmentu premium. Boczki drzwiowe wykończono bowiem skórą, fotele z wysuwanymi podnóżkami mają tapicerkę ze skóry i Alcantary, zaś deskę rozdzielczą pokrywa przyjemna w dotyku imitacja skóry czy aluminiowe obudowy świetnego systemu car audio marki Burmester. Również elegancki na pierwszy rzut oka tunel środkowy z lakieru Piano Black był już cały porysowany i popalcowany.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Mercedes-Benz GLC 300e Coupe – szpan w ekologicznym stylu

Wystarczy jednak sprawdzić spasowanie poszczególnych elementów, by czar prysł. Wykonana z plastiku półka skrywająca środkowe nawiewy pod wyświetlaczem systemu infotainment rusza się i wydaje pod naciskiem niepożądane odgłosy, ekrany również potrafią się ruszać, wspomniana imitacja sztucznej skóry to tak naprawdę jakieś sprasowane tworzywo sztuczne, które nie przystoi autu za ponad 400 tys. zł, zaś tylny panel oraz wykończenie drzwi jest tak kiepsko spasowane, że co chwilę trzeszczy i rusza się. Odnieśliśmy momentami wręcz wrażenie, że materiały pochodzą z jakiegoś taniego chińskiego auta, a nie luksusowego SUV-a marki premium. Najbardziej irytowały jednak wszechobecne trzaski z okolic podszybia podczas jazdy – takie coś w samochodzie za ponad 400 tys. zł nie przystoi.

Multimedia – tu widać poprawę… i pole do dalszej poprawy

Jeśli chodzi o system multimedialny, jest on lepszy niż w starszych Mercedesach, choć nie tak dobry jak ten w BMW. Owszem, szybko reaguje on na dotyk, zapewnia mnóstwo różnych funkcji i nowoczesne grafiki, jednak jego asystent głosowy aktywowany za pomocą komendy „Hej, Mercedes” wymaga jeszcze trochę poprawy, zaś obsługa za pomocą touchpada jest dość nieintuicyjna. W konsekwencji najczęściej i tak korzystamy bezpośrednio z ekrany zamiast ze wspomnianego touchpada. Widać jednak, że Mercedes jest na dobrej drodze do stworzenia wszechstronnego systemu infotainment. Atutem jest z pewnością nawigacja z funkcją śledzenia ruchu na żywo.

EQC multimedia

Mercedes EQC rozpieszcza wyposażeniem

Wyposażenie testowanego Mercedesa EQC było naprawdę bogate, zresztą jak przystało na model marki premium. Na pokładzie znalazł się bowiem wewnętrzny pakiet AMG (9379 zł) zawierający takie elementy jak specjalne dywaniki z logo AMG, manetki przy kierownicy, wyjmowany uchwyt na napoje,  kierownica wykończoną skórą Nappa, ozdobne listwy na drzwiach z drewna jesionowego (830 zł) czy górną część deski rozdzielczej pokrytą skórą Arctico (to właśnie o niej pisaliśmy powyżej). Oprócz tego auto wyposażono w pakiet Premium Plus (19 272 zł), obejmujący elektrycznie sterowane fotele kierowcy i pasażera z pamięcią ustawień, szyberdach (z ręcznie zasuwaną roletą – trochę obciach), wyświetlacz head-up, bezprzewodową ładowarkę oraz system audio Burmester.

Wśród pozostałych opcji warto wspomnieć o pakiecie parkowania z kamerą 360 stopni (1909 zł) i asystentem parkowania. System multimedialny MBUX posiadał natomiast funkcję rozszerzonej rzeczywistości (1037,50 zł). W chłodne dni kierowca może skorzystać natomiast z podgrzewanej kierownicy (1079 zł), a podróż umila klimatacja automatyczna Thermotronic (2448, 50 zł) z funkcją jonizacji powietrza i aktywnym rozpylaczem zapachu (umieszczonym w schowku przed pasażerem).

Buntownik na pokładzie

Był jednak pewien element wyposażenia, który nie działał jak należy. Mowa tu bowiem o adaptacyjnym tempomacie. Wchodził on w skład pakietu wspomagającego bezpieczeństwo jazdy (5229 zł). W jego skład wchodzą aktywny tempomat Disctronic Plus z funkcją dostosowywania się do znaków drogowych i asystentem wykrywającym ruch na skrzyżowaniu. Zdarzało się bowiem, że bez powodu przyhamowywał on samochód, mimo że na pasie przed nami nie było żadnego auta. Najbardziej irytował jednak fakt, że nawet po wyłączeniu funkcji dostosowywania prędkości do znaków drogowych tempomat nadal to robił. Dobrze chociaż, że uruchamianie i sterowanie tempomatem jest bajecznie proste i sprowadza się raptem do jednego przełącznika.

EQC - kierownica

Poza wspomnianymi dodatkami mieliśmy takie elementy jak podgrzewane fotele ze skóry i alcantary, trójstrefową klimatyzację, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, nawigację, wejścia USB, czujniki parkowania czy kamerę cofania z bardzo dobrej jakości obrazem, a także nastrojowe oświetlenie wnętrza dostępne w wielu ciekawie nazwanych kolorach.

Jazda elektrykiem – wciskanie w fotel i „banan” na twarzy

Jak zatem pierwszy elektryczny SUV Mercedesa spisuje się podczas jazdy? No cóż, właśnie w tym momencie nastąpi wyjaśnienie tytułu naszego materiału. Otóż Mercedes EQC imponuje mocą i osiągami, które uzyskuje – jak przystało na elektryka – praktycznie od razu. Samochód rozwija bowiem 408 KM i 760 Nm, a za napęd na obie osie odpowiadają umieszczone przy każdej z nich silniki elektryczne (łącznie dwa). Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 5,1 sekundy, a prędkość maksymalna to 180 km/h, a więc całkiem niezła wartość jak na pojazd elektryczny.

Przyspieszaniu towarzyszy typowe dla samochodów elektrycznych wciskanie w fotel. Jest ono na tyle mocne, iż może zaskoczyć większość podróżujących autem osób, zwłaszcza, jeśli ktoś nigdy nie podróżował tak mocnym samochodem na prąd. Oczywiście wszystko to dotyczy poruszania się w najostrzejszym trybie Sport, gdzie Mercedes EQC pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Jeśli są na pokładzie osoby z chorobą lokomocyjną lub po obfitym posiłku, radzimy wówczas poruszać się w trybach Eco lub Comfort, które również zapewniają dobre osiągi, a jednocześnie gwarantują płynną jazdę.

Mercedes EQC

Wspomniane uczucie wciskania fotel może się podobać zwłaszcza dynamicznie usposobionym kierowcom. Jednak robi ono wrażenie tylko w początkowym stadium przyspieszania – potem bowiem nabieranie prędkości jest już liniowe. Wszystko odbywa się rzecz jasna w ciszy, choć samo wyciszenie kabiny jest tylko przyzwoite i przy prędkościach powyżej 120 km/h słychać już szumy wiatru i toczących się opon. Być może jest to też częściowo wina zimowego ogumienia w testowanym egzemplarzu, które przy temperaturach rzędu 10-15 stopni nie spełniało swojej roli.

Zasięg pozostawia trochę do życzenia

Osiągi osiągami, ale najważniejszym aspektem w przypadku auta elektrycznego jest zużycie energii, a co za tym idzie zasięg. Tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy. Producent podaje bowiem średnie zużycie energii waha się od 20,5 do 23,2 kWh na 100 km. Baterie pojazdu mają natomiast 80 kWh pojemności użytkowej (85 kWh brutto). Według producenta zasięg pojazdu według cyklu WLTP wynosi 420 km. W praktyce ta wartość ma się nijak do rzeczywistości. Oczywiście biorąc samochód elektryczny jesteśmy tego świadomi, jednak realny zasięg na poziomie 270 km wypada dość blado. Średnie zużycie energii w trakcie testu wahało się bowiem od 27 do 30 kWh na 100 km. 

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Mercedes CLA 220 4MATIC 2.0 (190 KM) – zabawa na 190 fajerek

Wartość 270 km jest możliwa do osiągnięcia w przypadku spokojnej, płynnej jazdy. Korzystanie z osiągów auta w trybie Sport znacząco skraca ten dystans. Być może, jeśli poruszalibyśmy się w trakcie testu praktycznie wyłącznie po mieście i okolicach, 300 km byłoby możliwe do osiągnięcia. Wówczas jednak nie byłby to bowiem miarodajny test. Tymczasem pierwsze, co zrobiliśmy, to zabraliśmy Mercedesa EQC na trasę z Warszawy do Gliwic (dokładnie 305 km odległości). Tak na marginesie – jadąc elektrykiem w trasę należy pamiętać, by jechać płynnie i spokojnie (prędkości rzędu 100-120 km/h). Jeśli ktoś chce szybciej, niech bierze hybrydę lub spalinówkę lub też niech pogodzi się z koniecznością ładowania co 200 km.

Infrastruktura dla samochodów elektrycznych w Polsce kuleje

Byliśmy pewni, że zajedziemy, lecz niestety trzeba było ładować pojazd po drodze na wyjątkowo drogiej stacji ładowania Greenwaya. Żeby skrócić czas ładowania do 40 minut (tyle zajęło bowiem podładowanie baterii o 50%, także całkiem sprawnie), musieliśmy skorzystać z najmocniejszej ładowarki o mocy 50 kW. Z jednej strony dobrze, że jest taki wybór, z drugiej cena za usługę jest wręcz horrendalna – stawka za 1 kW wynosi bowiem 2,09 zł. Oznaczało to zatem, że zwiększenie zasięgu o jakieś 120 km kosztowało nas 76 zł. Co więcej, jadąc elektrykiem w trasę praktycznie jesteśmy skazani na Greenwaya i jego wysokie stawki. Nie można jednak winić za to samochodu, lecz ogólną infrastrukturę i politykę dotyczącą elektromobilności w Polsce. Takie są realia. Więcej o elektromobilności w praktyce napiszemy w osobnej, równie obszernej publikacji, która ukaże się już niebawem.

Mercedes EQC - sylwetka

Także nasze pierwsze odczucia z testu Mercedesa EQC były dość mieszane. Po przyjechaniu na miejsce i podpięciu auta do gniazdka 230V komputer pokładowy pokazał przewidywany czas naładowania baterii do pełna w sobotę o 9:20. Zaznaczmy, że była wówczas godzina 20 w czwartek a stan baterii wynosił 20%. Oznacza to, że naładowanie pojazdu do pełna zajęłoby w ten sposób… dwie doby! Prędkość ładowania wynosiła bowiem 2,2 kW na godzinę. Coś strasznego! W Gliwicach są jednak darmowe miejskie stacje ładowania o mocy dochodzącej do 22 kW.

Ładować można albo szybko i drogo albo tanio i… dłuuuuuuugo

Okazało się jednak, że tylko jedna z nich działała „z marszu”, gdyż do pozostałych trzeba było mieć specjalnie wyrobioną kartę. W praktyce jednak miejska ładowarka osiągała moc 7,4 kW. Oznaczało to zatem, że samochód trzeba by zostawić na blisko 8 godzin, by się naładował do pełna. Zapewne „winę” za to ponosił kabel do ładowania na wyposażeniu Mercedesa o mocy właśnie 7,4 kW. Z jednej strony zatem mieliśmy do czynienia z bardzo przyjemnym do miasta i dynamicznym samochodem, który jednak był mocno ograniczony przez zasięg i słabo rozwiniętą infrastrukturę.

Właściwości jezdne godne prawdziwego Mercedesa

Za to pod względem właściwości jezdnych Mercedes EQC zasłużył na słowa uznania. Ten ważący 2,5 tony kolos zaskakująco pewnie i zwinnie prowadził się w zakrętach i był stabilny. Owszem, w sytuacjach podbramkowych potrafił „pływać”. Sporą część winy ponosiły jednak opony zimowe o rozmiarze 235/55 z przodu oraz 255/50 z tyłu. Przy temperaturach rzędu 15 stopni nie dawały one bowiem rady. Jednocześnie samochód zachwycał komfortem, który był dokładnie taki, jakiego oczekujemy po Mercedesie. Pozwalał on zapomnieć o problemach związanych z ładowaniem czy też o stanie nawierzchni dróg, po których auto dosłownie „sunęło”. Nawet zapadnięte studzienki nie były mu straszne.

Mercedes EQC - tył

Testowany Mercedes EQC 400 4MATIC kosztował dokładnie 411 816,71 zł. Podstawowy wariant startuje z pułapu 334 810, 33 zł. Oznacza to zatem, że ponad 77 tys. zł w naszym egzemplarzu kosztowały same dodatki. Jest to co prawda duża kwota, jednak konkurencja wcale nie jest tańsza. Audi e-Tron z porównywalnym napędem kosztuje bowiem od 345 700 zł, a oferuje nieco gorsze osiągi niż Mercedes. Jaguar I-Pace startuje natomiast z pułapu 359 500 zł. Najtańsze z konkurentów jest BMW iX3, kosztujące od 268 900 zł. Oferuje ono jednak znacznie słabszy napęd o mocy 286 KM. Każdy z samochodów ma zasięg przekraczający według cyklu WLTP 400 km. W praktyce niestety rzeczywistość jest mniej kolorowa.

Mercedes EQC 400 4MATIC – podsumowanie

Mercedes EQC 400 4MATIC
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.2

Podsumowanie

Testowany Mercedes EQC udowadnia, jak duży potencjał do wykorzystania tkwi w samochodach elektrycznych. Zapewniają one bowiem niesamowicie dobre osiągi, wysoki komfort jazdy (tutaj brawa dla gwiazdy) i potrafią być też wystarczająco praktyczne. 

Jednocześnie samochód pokazał też, jak słabo rozwinięta jest infrastruktura dla pojazdów elektrycznych w Polsce i z iloma wyrzeczeniami łączy się obecnie eksploatacja pojazdu elektrycznego. Pewien niesmak pozostawiły także przeciętnej jakości materiały w kabinie, nieprzystające do marki premium, jaką jest Mercedes. Nie twierdzimy, że EQC jest złym autem – wręcz przeciwnie – prezentuje się naprawdę ładnie, jest wygodny i nowoczesny. Jednak musi minąć jeszcze kilka ładnych lat, nim samochody elektryczne można będzie określić mianem wszechstronnych.

Galeria – Mercedes EQC 400 4MATIC

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama