Upragniona (r)ewolucja wśród pojazdów elektrycznych? - motohigh.pl
Nasze social media

Samochody

Upragniona (r)ewolucja wśród pojazdów elektrycznych?

Coraz częściej możemy spotkać się ze stwierdzeniem, że rewolucja w elektromobilności nadeszła, a krótki zasięg samochodów elektrycznych to już przeszłość. Jak jest naprawdę?

Opublikowano

w dniu

Porsche Taycan

Motoryzacja przyszłości zostanie zdominowana przez napęd elektryczny – to już wiadomo nie od dziś.  Na rynku pojawia się coraz więcej samochodów elektrycznych, a takie modele mają w swojej ofercie nawet takie marki jak Porsche (Taycan) czy Aston Martin (Rapide E). Wiele koncernów zapowiada, że już za kilka lat pojazdy elektryczne staną się przystępne cenowo i będą lepszą alternatywą dla samochodów spalinowych. Już teraz wielu z nich chwali się, że ich najnowsze modele oferują zasięgi niewiele odbiegające od aut z silnikiem spalinowym, a ich cena również nie odbiega znacząco od konwencjonalnych odpowiedników.

Test pokazał prawdę

Swoje elektryki zaprezentowały w tym roku m.in. Audi i Mercedes (e-Tron i EQC). Obaj producenci zapewniają, że ich modele oferują przyzwoity zasięg i są konkurencyjne cenowo. W rzeczywistości nie jest jednak tak kolorowo. W przeprowadzonym przez dziennikarzy tygodnika “Motor” teście porównawczym zostały obnażone wszystkie niedoskonałości obecnych samochodów elektrycznych.

 

W teście brały udział Jaguar I-Pace, Audi e-Tron, Mercedes EQC oraz Tesla Model X. W każdym z aut rzeczywisty zasięg wyraźnie różnił się od deklarowanego przez producenta. W przypadku Audi zamiast deklarowanych 407 wyszło zaledwie 280 km, w  Mercedesie było to 305 zamiast 470 km a Jaguar mógł przejechać 300 km wobec obiecywanych 417. Największe rozbieżności dotyczyły jednak weterana segmentu aut elektrycznych, czyli Tesli. Amerykański SUV mógł przejechać zaledwie 320 zamiast 505 km.

Audi e-Tron

Fot. Audi / Audi e-Tron

Papier przyjmie wszystko

Prawda, że na papierze deklarowany zasięg brzmi całkiem dobrze? Właśnie – tylko na papierze. Raczej mało komu spodobałoby się ładowanie samochodu elektrycznego średnio co 300 km. Drugą kwestią jest cena zakupu. Pojazdy elektryczne nadal są wyraźnie droższe od ich spalinowych odpowiedników. Przykładowo wspomniany Mercedes EQC kosztuje od 328 tys. zł, a wielkościowo odpowiada modelowi GLC. Kompaktowy Nissan Leaf startuje z pułapu 157 700 zł, czyli tyle, co za dobrze wyposażone auto klasy średniej z mocnym dieslem.

Mercedes EQC 2019

Fot. Mercedes / Mercedes EQC

Kwestię konkurencyjności pojazdów elektrycznych ma poprawić zaprezentowany na tegorocznych targach Frankfurt Motor Show Volkswagen ID.3, którego ceny mają startować z pułapu poniżej 130 000 zł. Mimo wszystko to nadal sporo jak za kompaktowy samochód – za podobną kwotę otrzymamy Golfa GTI. Bazowa wersja ID.3 według producenta zaoferuje 330 km zasięgu, czyli realnie licząc nie więcej niż 270/280 km.

Samochody elektryczne nadal mają sporo ograniczeń

Na tle obecnego Golfa elektryczny hatchback prezentuje się naprawdę dobrze, jednak pamiętajmy, że VII generacja jest na rynku od 2012 r. Już niebawem zadebiutuje VIII wcielenie kompaktowego Volkswagena i wtedy przekonamy się, czy rzeczywiście ID.3 będzie ciekawą alternatywą dla niego.

Volkswagen ID.3

Fot. netcarshow.com

Kolejnym problemem w dziedzinie elektromobilności jest niedostateczna liczba stacji szybkiego ładowania, dzięki którym relatywnie szybko naładujemy baterie w naszym aucie do 80 %. Dotyczy to zwłaszcza Polski, gdyż na Zachodzie Europy sytuacja ma się lepiej. Zawsze pozostaje ładowanie samochodu przy użyciu tradycyjnego gniazdka 230V, jednak zajmuje to nieraz kilkanaście godzin, w zależności od pojemności akumulatorów i mocy ładowarki.

Ewolucja samochodów elektrycznych

Jak widać, zapowiedzi producentów często mają się nijak do rzeczywistości. Spore rozbieżności w zużyciu prądu można porównać do różnić między deklarowanym a realnym zużyciem paliwa w pojazdach spalinowych. Mimo to potrafią one przejechać średnio 600 km na jednym baku, o czym samochody elektryczne mogą tylko pomarzyć. Ich zasięg ledwo dochodzący do 300 km w połączeniu ze słabo rozwiniętą infrastrukturą i wciąż wysoką ceną zakupu powoduje, że nie nadają się one do pokonywania dalszych tras. Pojazdy elektryczne jeszcze ładnych kilka lat pozostaną niszą na rynku. Dlatego też jestem bardziej skłonny przyznać, że jesteśmy świadkami ewolucji elektromobilności. Być może rewolucja kiedyś nadejdzie, ale na pewno jeszcze nie teraz.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama