Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Testy nowych samochodów

TEST | Renault Zoe R135 Intens Z.E. – w mieście nie ma sobie równych

Czas na kolejny nietypowy test. Tym razem trafiło nam się odnowione elektryczne Renault Zoe R135 w topowej wersji Intens, zdolne przejechać według producenta nawet 390 km na jednym ładowaniu. Przygodę z francuskim elektrykiem zaczęliśmy od… „wrzucenia” go na trasę. Co z tego wynikło? Przekonajcie się sami.

Renault Zoe
Renault Zoe

Elektryczne Renault Zoe jest na rynku już od 2012 roku. Teoretycznie więc czas najwyższy na następcę. Francuzi postąpili jednak inaczej i zdecydowali się na gruntowną modernizację modelu w 2019 r. Odświeżono więc wygląd, zmieniono wnętrze oraz zastosowano wydajniejszy układ napędowy z baterią o zwiększonej pojemności wynoszącej 52 kWh (wcześniej 40 kWh). Postanowiłem sprawdzić, czy posunięcie Renault było słuszne, testując topową wersję najnowszego Zoe. 

Na początek… trasa

Tym razem recenzję zacznę nietypowo, bowiem odniosę się do samego przebiegu mojej przygody z Renault Zoe. Na początek zaznaczę, że samochód odebrałem z Warszawy i miałem do pokonania liczącą około 320 km trasę do Gliwic… Tak na marginesie, dokładnie taką wartość zasięgu pokazywał komputer pokładowy, jak wsiadłem do auta. Na szczęście w razie „W” miałem po drodze 3 stacje szybkiego ładowania od Greenway’a. Chciałem jednak ich uniknąć, gdyż nie są tanie, ale o tym wspomnę w dalszej części testu.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Renault Captur 1.3 TCe 130 KM - tak powinna wyglądać ewolucja

Ku mojemu zaskoczeniu zasięg nie znikał w oczach po wjechaniu na drogę szybkiego ruchu… Było jednak pewne ale… Raz, że jechałem sam przy sprzyjającej pogodzie, a dwa, że nie przekraczałem 90 km/h, dosłownie wlokąc się za TIRami. Niestety każde przekroczenie tej prędkości, a zwłaszcza jazda powyżej 100 km/h wiązało się ze skokowym wzrostem zużycia prądu…

Jazda „o iskierce” 

Dlatego też darowałem sobie „normalną” jazdę. Co ciekawe, po dojechaniu na miejsce i zrobieniu tym samym  330 km, komputer pokazywał jeszcze ponad 50 km zasiegu. Oznacza to, że jadąc płynnie i nie przekraczając 90 km/h jesteśmy w stanie osiągnąć deklarowany przez producenta zasięg. Fakt faktem, jechałem cały czas w trybie B, służącym do rekuperacji energii, ale wspomnę o nim później. 

Wygląd

Po zajechaniu na miejsce miałem wreszcie czas, by przyjrzeć się dokładnie autu z zewnątrz. Pod tym względem Renault Zoe nie wyróżnia się niczym szczególnym ani in plus ani też in minus na tle innych miejskich hatchbacków. Mamy więc do czynienia z krótkim, pudełkowatym nadwoziem z przeciętnymi proporcjami, jednak całokształt wcale nie kole w oczy. Samochód reprezentuje obecną estetykę Renault. Auto ożywiał opcjonalny lakier niebieski Celadon za 2200 zł. Przedni pas z dominującym logo marki, pod którym skrywa się wtyczka. wraz z opływowymi kloszami reflektorów i charakterystycznymi zdobieniami na zderzaku, może się nawet podobać. 

Renault Zoe

 

Sama linia boczna z dużym i zakrzywionym słupkiem C wygląda dosyć… specyficznie. Ciekawym akcentem są natomiast tylne lampy w kształcie rombu. Irytować może natomiast wystająca górna część blachy drzwi przednich, o którą łatwo zahaczyć podczas wsiadania i wysiadania. Oryginalnie prezentują się ukryte w słupkach klamki tylnych drzwi ze wzorem przypominającym… odcisk palca. Pod maską znajdziemy silnik elektryczny oraz płyny, w tym płyn chłodniczy służący do chłodzenia akumulatorów. Co ciekawe, producent zdecydował się na zastosowanie osobnego, tradycyjnego akumulatora do zasilania elektroniki pokładowej. 

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Renault Zoe Z.E. 40 – francuski elektryk na podium

Nadwozie

Wymiary poliftingowego Renault Zoe nie zmieniły się w stosunku do wcześniejszej wersji. Auto nadal mierzy 4,08 m długości, 1,73 m szerokości oraz 1,56 m wysokości. Rozstaw osi liczy całkiem spore jak na auto miejskie 2,59 m… Niestety nie do końca ma to swoje odzwierciedlenie we wnętrzu. O ile miejsca z przodu wystarczy dla naprawdę rosłych pasażerów, o tyle z tyłu jest najzwyczajniej w świecie ciasno a jak na miejski samochód po prostu przeciętnie. 

Bagażnik

Parę słów krytyki należy się także za bagażnik. Co prawda, ma on 338 l pojemności, jednak jest wcale tego po nim nie widać, gdyż jest nieustawny. Jego użytkowość ogranicza niezbyt profesjonalnie wkomponowany subwoofer zestawu car audio firmy Bose oraz… kable do ładowania, dla których nie przewidziano osobnej przegrody, przez co wiecznie przeszkadzają w pakowaniu bagaży… Nie ukrywam, wygląda to trochę tandetnie – do poprawy! Funkcjonalność ogranicza także wysoki próg po złożeniu oparć kanapy.

Wnętrze

Przy okazji liftingu całkowicie zmieniono wnętrze Renault Zoe. O ile wcześniejsze przypominało Clio IV, tak obecne przypomina najnowsze Clio V generacji. Oznacza to lepszą jakość wykonania, bardziej dopracowane multimedia, wygodniejszą obsługę i nowocześniejszy wygląd. Za kierownicą kryje się 10,25-calowy wyświetlacz wirtualnych zegarów.

Zoe - wnętrze

Nowy system multimedialny EasyLink z opcjonalnym 9,3-calowym ekranem i wspomnianym audio Bose (opcja za 2000 zł) jest łatwiejszy w obsłudze i bardziej dopracowany niż starszy R-Link, jednak wciąż do ideałów nie należy. Zdarzało się bowiem, że obraz z kamery odpalał się z opóźnieniem, a z kolei nawigacja dość długo obliczała trasę. System car audio Bose reprezentuje dobry poziom, choć bez rewelacji. Auto wyposażono w czujniki parkowania z przodu i z tyłu oraz system wspomagający parkowanie Easy Park Assist (opcja za 1000 zł). Irytował natomiast system keyless, który bez powodu otwierał auto i zamykał.

Jakość wykonania

Jakość wykonania jest typowa dla samochodu tej klasy. Mamy więc miękką deskę rozdzielczą w górnej części oraz wykonany z materiałów pochodzących w całości z recyklingu. Wygląda to estetycznie. Ten sam materiał znalazł się także w środkowej części siedzeń. Użytą w tym celu przędzę wykonano ze zużytych pasów bezpieczeństwa oraz plastikowych butelek PET. Bardzo przyjemne i wygodne okazały się kierownica obszyta perforowaną skórą oraz fikuśny wybierak trybów jazdy (do wyboru R, N, D oraz B). Brakuje natomiast podłokietnika – nie ma go nawet kierowca.

Ergonomia

Na pochwałę zasługuje także ergonomia. Na szczęście Renault pozostawiło klasyczne pokrętła (tylko jednostrefowej) automatycznej klimatyzacji, które okazały się bardzo wygodne w obsłudze. Wreszcie Francuzi poszli po rozum do głowy i nie umieścili przycisku do regulacji ogranicznika prędkości i tempomatu na tunelu środkowym, tylko na kierownicy. Łatwa jest także obsługa komputera pokładowego – wszystko robi się za pomocą paru przycisków na kierownicy. Jedynym zgrzytem jest brak fizycznych przycisków-skrótów do obsługi. Na szczęście nie zapomniano o znanym od lat joysticku przy kierownicy do obsługi radia.

Renault Zoe - detal

Widoczność z wnętrza okazuje się całkiem dobra a manewrowanie ułatwiają krótkie zwisy pojazdu. Przeszkadzać mogą jedynie wyjątkowo szerokie tylne słupki. Pomocne okazały się także system ostrzegający o obiektach w martwym polu, układ kontroli pasa ruchu oraz funkcja Auto-Hold (hamulec działa po zdjęciu nogi z pedału hamulca).

Układ napędowy

W porównaniu do wcześniejszego Renault Zoe wzrosła moc układu napędowego. Samochód rozwija teraz 135 KM zamiast wcześniejszych 108 KM (starszy silnik jest wciąż dostępny w uboższych wersjach). Jak to bywa w przypadku elektryka, moc czuć a auto przy każdym ruszaniu wciska w fotel… pod warunkiem, że nie jedziemy w trybie Eco. W mieście w sprincie spod świateł Zoe nie ma sobie równych. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje ok. 9,5 s, jednak subiektywne odczucia są lepsze. Prędkość maksymalna wynosi 145 km/h.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Nissan Leaf 40 kWh (2018) na Niebieskim Szlaku Lotosu, czyli w pogoni za lepszym jutrem

Odczucia z jazdy

W aucie panuje wszechobecna cisza, którą zakłóca przy wyższych prędkościach szum opon i opływającego karoserię powietrza. Do 30 km/h samochód wydaje specjalne dźwięki informujące przechodniów o jego zbliżaniu się. Funkcję tę można jednak w każdej chwili dezaktywować.

Zużycie energii

Dzięki pojemniejszej baterii samochód jest w stanie przejechać do 390 km na jednym ładowaniu (według cyklu WLTP). W tym cyklu jazda miejska stanowi 57%, 25% – pozamiejska a pozostałe 18% to jazda autostradowa. Są to więc wartości czysto teoretyczne. W praktyce w jeździe mieszanej realny zasięg wynosi około 300 km. W mieście zużycie prądu wynosi około 13 kWh, a w cyklu mieszanym waha się – w zależności od stylu jazdy – między 13 a 17 kWh. Na autostradzie znacznie rośnie – do wartości około 22 kWh.

Zoe - wtyczka

Testowany egzemplarz wyposażono w układ szybkiego ładowania prądem stałym. Zoe można ładować zarówno w terminalach prądu zmiennego (o mocy do 22 kWh), jak też w terminalach szybkiego ładowania o mocy do 50 kWh. W pierwszym przypadku naładowanie baterii do pełna trwa ok. 2,5-3 godzin. Podczas dłuższych podróży warto skorzystać z ładowarki DC (prądu stałego) o mocy 50 kW. Wtedy czas ładowania skróci się o około połowę.

Słowa pochwały należą się za wydajny system rekuperacji energii. Praktycznie przez cały czas trwania testu korzystałem z niego (tryb B) i nie dawał mi on powodów do narzekania. Auto bardzo wydajnie hamowało, nawet zjeżdżając ze stromego podjazdu, odzyskując tym samym energię i wydłużając zasięg.

Układ jezdny

Pozytywne wrażenie wywarł także układ jezdny Renault Zoe. Mimo wysokiej masy własnej (ponad 1,5 tony) samochód prowadził się pewnie i przewidywalnie. Auto było całkiem zwarte, choć wysokie nadwozie nieraz dawało się we znaki. Miejskie Renault okazało się także komfortowe mimo niekiedy głośnej pracy zawieszenia. Wydajne okazały się także hamulce.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Renault Talisman Grandtour Initiale Paris 225 EDC - poczuć klimat Paryża

Cena

Cały czar pryska, gdy spojrzymy w cennik Renault Zoe. Testowana wersja kosztowała aż… 157 400 zł. Dla porównania, za podobną kwotę dostaniemy  całkiem dobrze wyposażoną Skodę Superb z oszczędnym dieslem lub sportową Hondę Civic Type R. Rozumiemy, że chodzi o ekologię, ale mimo wszystko jest to zbyt wygórowana kwota jak na miejskiego hatchbacka. Nawet bazowa cena Zoe nie jest zbyt zachęcająca i wynosi 124 900 zł. Gdyby to był kompakt, to prędzej, ale nie miejski hatchack.

Przygoda z Greenway’em

Miałem jeszcze wspomnieć o przygodzie z Greenway’em. O ile w drodze z Warszawy do Gliwic udało mi się uniknąć ładowania po drodze, o tyle odwożąc auto ta sztuka już się nie udała. Stanąłem więc na jednej ze stacji i postanowiłem naładować auto a w międzyczasie pójść na kawę. Okazało się jednak, że założenie konta na portalu Greenway’a jest dosyć czasochłonne i trzeba nawet podać wszystkie dane karty podać (nie można płacić zbliżeniowo ani Blikiem). Co więcej, ładowarka często nie działa jak należy – podłączenie jej do auta trwało aż godzinę (nawet przy pomocy konsultanta, który momentami był bezradny). Kolejne 40 minut spędziłem czekając na ładowanie, za co zapłaciłem 50 zł. Niestety ładowarki tej firmy dominują w Polsce i nieraz jesteśmy na nie wręcz skazani. Dlatego też warto do nich podchodzić z dystansem.

Renault Zoe R135 Intens Z.E. – podsumowanie

Renault Zoe R135 Intens Z.E.
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
3.8

Podsumowanie

Renault Zoe okazało się całkiem dobrym i dopracowanym samochodem elektrycznym oraz… świetną propozycją do miasta. Jednak wybranie się nim w trasę i obserwowanie stale spadającego zasięgu nie jest zbyt przyjemne. Co prawda, jak na miejski środek lokomocji, Zoe ma zupełnie wystarczający zasięg. Jednak za tą cenę dostaniemy wiele innych ciekawszych samochodów spalinowych. Oczywiście nie chcę się tu pastwić nad konkretnym modelem, bo – tak jak mówię – miejskie Renault jest całkiem przyjemnym samochodem do miasta. Wspomniane wady w postaci wygórowanej ceny i niewielkiego zasięgu, dotyczą wszystkich samochodów elektrycznych i póki się to nie zmieni, nie będą one rozsądną alternatywą dla aut spalinowych… Przynajmniej w Polsce. A szkoda, bo Zoe udowadnia, jak duży potencjał drzemie w napędzie elektrycznym.

Renault Zoe R135 Intens Z.E. – Galeria zdjęć

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama