Niby inne, a jednak podobne - motohigh.pl
Nasze social media

Absurdy

Niby inne, a jednak podobne

Żyjemy w czasach, kiedy mamy dostęp do wielu samochodów i do najnowszych technologii, umożliwiających stylistom i konstruktorom puścić wodze fantazji. Mimo to coraz częściej auta różnych marek upodobniają się do siebie.

Opublikowano

w dniu

Fot. Citroen / Citroen C3 Aircross

Co rusz słyszymy od poszczególnych firm wytwarzających samochody o jakieś rewolucji stylistycznej. Celem każdego producenta jest zwrócenie uwagi klientów na swój produkt i przekonanie klientów do jego zakupu. Dotyczy to nie tylko branży motoryzacyjnej, ale każdej dziedziny związanej z handlem. Najlepszym sposobem na to jest oferowanie ładnie wyglądającego i przyciągającego wzrok auta.

Samochody kupuje się oczami

Ułatwiają to obecnie dostępne nowoczesne technologie, takie jak m.in. LED-owe oświetlenie, umożliwiające swobodniejsze kształtowanie kloszy reflektorów, a także nowatorskie techniki kształtowania blach i cięcia poszczególnych materiałów za pomocą lasera. Warto też wspomnieć o coraz powszechniejszym zastosowaniu elementów wykonanych z aluminium czy włókna węglowego.

Fot. netcarshow.com / Mini Cooper S

Producenci z przyczyn marketingowych chwalą się na każdym kroku wyszukanym designem oferowanych przez siebie samochodów. Często słyszymy słowa, że dany pojazd jest najładniejszym modelem w klasie, a jego stylistyka jest wyjątkowa i nie do podrobienia. Wprawne oko łatwo dostrzeże jednak inspirację modelami innych marek. I nie chodzi tu o firmy należące do jednego koncernu, jak np. Volkswagen i Skoda, ale o zupełnie różnych, nie związanych ze sobą producentów.

Przykłady można mnożyć

Przykładem takiej inspiracji jest Toyota RAV4, której najnowsze wcielenie zaprezentowano kilka dni temu na targach w Nowym Jorku, o którym pisaliśmy niedawno. Na pierwszy rzut oka auto wygląda bardzo dynamicznie i ciekawie, a jego design znacząco różni się od poprzednika. Jednak inspiracje innymi SUV-ami są widoczne gołym okiem.

Fot. netcarshow.com / Ford Edge

Fot. netcarshow.com / Toyota RAV4

 

 

 

 

 

 

 

Tył nadwozia nowej RAV4 wygląda bardzo podobnie, co w Volkswagenie Tiguanie. Z kolei przód i linia boczna przypominają Forda Edge w wersji sprzed liftingu. Choć efekt nie wygląda zle, to można odnieść wrażenie, że Japończykom zabrakło nieco własnej weny przy projektowaniu swojego popularnego SUV-a. Dobrze chociaż, że wnętrze przypomina inne najnowsze Toyoty, takie, jak C-HR czy Auris III.

Warto też wspomnieć o nowej Dacii Duster, której tylne lampy do złudzenia przypominają te występujące w Jeepie Renegade. Niby drobny szczegół, ale jednak. Cała reszta pojazdu to już typowa, kanciasta Dacia.

Fot. netcarshow.com / Dacia Duster

Fot. netcarshow.com / Jeep Renegade

 

 

 

 

 

 

 

Innym przykładem jest Kia Optima. Koreańska przedstawicielka segmentu B ma dosyć ładne, zgrabne nadwozie, skrywające wnętrze do złudzenia przypominające Mazdę 6 sprzed liftingu. Co prawda  nie wygląda ono źle, ale zawsze lepiej jest móc się pochwalić autorskim projektem.

Fot. netcarshow.com

Fot. netcarshow.com / Mazda 6

 

 

 

 

 

 

 

Ostatnio zdziwił mnie także wygląd poliftingowego Forda Mustanga, a dokładniej jego przedniego pasa. Otóż przypomina on inną, aczkolwiek mniej prestiżową ikonę auta sportowego, jaką jest Mazda MX-5. Amerykański klasyk nawiązuje do japońskiego roadstera kształtem przednich lamp.

Fot. netcarshow.com / Ford Mustang GT

Fot. netcarshow.com / Mazda MX-5

Niekiedy całkiem abstrakcyjne

Najgorszym przykładem wzorowania się na autach innych marek, z jakim się ostatnio spotkałem, jest Mitsubishi Eclipse Cross. Pomijając nazwę tego modelu, który jest teraz … SUV-em oraz jego dziwaczną linię boczną, najbrzydszy w nim jest tył nadwozia. Przywodzi on na myśl Pontiaca Azteca, który był tak „piękny”, że nazywany jest przez niektórych „amerykańską Multiplą”.

Fot. netcarshow.com / Mitshubishi Eclipse Cross

Fot. netcarshow.com / Pontiac Aztek

 

 

 

 

 

 

 

 

Warto też przytoczyć przykład Volkswagena Passata B6. Jego tylne lampy przypominają sportową ikonę, jaką jest Nissan GT-R oraz należące do Volkswagena hipersportowe Bugatti Veyrona.

Fot. netcarshow.com / Nissan GT-R

Fot. netcarshow.com / Volkswagen Passat B6

 

 

 

 

 

 

 

Niekiedy jednak inspiracja innym modelem wychodzi producentom, zwłaszcza tym mniej prestiżowym, na dobre, czego przykładem jest Kia Stinger. W stylistyce tylnej części nadwozia koreańskiego GT widać wyraźne podobieństwo do popularnego w USA Dodge’a Chargera. I choć Stinger jako całość wygląda świetnie, to właśnie tylna część nadwozia najbardziej rzuca się w oczy.

Fot. netcarshow.com / Kia Stinger

Fot. netcarshow.com / Dodge Charger

 

 

 

 

 

 

 

Nie brakuje też marek, które mają swój charakterystyczny język stylistyczny, dzięki czemu oferowanych przez nie pojazdów nie da się pomylić z żadnym innym producentem. Przykładami takich firm są m.in. mocno nawiązujące do tradycji Mini, awangardowy Citroen oraz Mazda, której charakterystyczna i unikalna stylistyka KODO powiązania jest ściśle z japońską filozofią.

Dużo ładnych aut, ale mało tych wyjątkowych

Podsumowując, współczesne samochody potrafią mieć bardzo wyszukany design, idący w parze z najnowocześniejszymi osiągnięciami z zakresu techniki. Producenci dwoją się i troją, aby stworzyć jak najładniejsze auto w segmencie. Mimo tych usilnych starań i zapewnień o podążaniu własnym językiem stylistycznym, często zdarza im się kopiować nawzajem swoje pomysły. Skutki tego bywają różne. Na szczęście są jeszcze marki, które potrafią się dodatkowo wyróżnić spośród gąszczu ładnych aut. I taka właśnie jest pointa tego tekstu. A mówi ona, że obecnie jest bardzo dużo ładnych aut, ale mało z nich potrafi się wybić się z tłumu.

Podobał Ci się ten artykuł? Polub nas na , aby być z naszymi newsami na bieżąco!

1 komentarz
Reklama

Facebook

Reklama
Reklama