Czego szukasz?

Testy nowych samochodów

TEST | Seat Leon ST FR 1.5 eTSI 150 DSG mHEV – kombi z charakterem

Hiszpański kompakt w najnowszym wydaniu już po raz trzeci gościł w naszej redakcji. Do testu przystąpił Seat Leon ST FR z silnikiem benzynowym 1.5 eTSI oraz przekładnią DSG. Pakowne kombi Seata pokazało charakter, okazując się jednocześnie oszczędne i wygodne. Jest jednak parę rzeczy, nad którymi trzeba popracować.

Seat Leon ST FR

Hiszpański kompakt od zawsze miał bardziej sportowy charakter i był zorientowany na kierowcę. Poza frajdą z jazdy zapewniał także praktyczne wnętrze oraz (nie zawsze) sprawdzoną technologię z Volkswagena. Zawsze cierpiał jednak na niedostatki jakościowe, co nadrabiał z kolei ergonomią. Od 2020 roku oferowana jest czwarta generacja kompaktowego Leona. Występuje on zarówno jako pięciodrzwiowy hatchback, jak i pakowne kombi Sportstourer. Już po raz drugi mieliśmy bowiem okazję sprawdzić jego bardziej pakowną odmianę, tym razem w usportowionej wersji FR. Seat Leon ST FR pokazał w naszym teście wiele atutów, choć nie obyło się także bez paru słów krytyki. Zapraszamy zatem na test.

Seat Leon ST FR: Świeższy, bardziej drapieżny design

Już patrząc na nowego Leona widać, że prezentuje się on bardziej drapieżnie od poprzednia, a jego design nabrał świeżości. Liczne ostre kształty, czy to w postaci inspirowanych flagowym Tarraco reflektorów Matrix LED z trójkątnymi paskami LED do jazdy dziennej czy też w postaci zgrabnej atrapy chłodnicy w kształcie sześciokąta. Zresztą motyw sześciokąta przewija się także w dalszych partiach auta, m.in. w postaci kształtu lusterek bocznych. Sylwetka tego mierzącego 4,64 m kompaktowego kombi jest zgrabna i może się podobać, jednocześnie łącząc atrakcyjny dla oka styl z walorami praktycznymi. Z tyłu bardzo ciekawym akcentem są tylne lampy z łączącą je „progresywną” LED-ową blendą, która wygląda „bajerancko” zwłaszcza po zmroku.

Seat Leon ST FR - tył

Drapieżności dodaje także spory spojler wieńczący klapę bagażnika, spłaszczone atrapy końcówek wydechu oraz napis FR symbolizujący usportowioną odmianę. Trochę nie spodobał nam się natomiast dosyć smutny szary kolor Magnetic Tech (2864 zł), w który był wyposażony nasz egzemplarz. Bardziej widzielibyśmy go w czerwieni lub niebieskim, ale to oczywiście kwestia gustu. Spodobały nam się natomiast 18-calowe felgi FR Performance Machined ze sportowymi oponami (3636 zł). Samochód otrzymał też listwy okienne oraz relingi dachowe w kolorze Glossy Black (1141 zł).

Jakościowo lepiej, ale nadal bez szału

Trochę zastrzeżeń mamy natomiast do kabiny nowego Leona. Nie chodzi tu wyłącznie o jakość wykończenia, która się poprawiła w stosunku do poprzednika, choć miejscami nadal czujemy się jak w aucie budżetowym. Górną część kokpitu, boczki przednich drzwi a także panele drzwi i podłokietniki wykonano z miękkiego i przyjemnego w dotyku tworzywa. Kokpit ma projekt kaskadowy. Nie spodobał nam się natomiast biegnący przez całą szerokość deski i drzwi panel z tandetnego plastiku imitującego aluminium, który trzeszczał w typowym dla Seata stylu, podobnie jak obwódki nawiewów. Irytowała także twarda zabudowa tunelu środkowego od strony kierowcy w miejscu, gdzie opiera się kolano. Powodowało to dyskomfort na trasie. 

Seat Leon wnętrze

Ergonomia nowego Leona, czyli jak zepsuć coś co było dobre

Najbardziej zniesmaczyła nas jednak ergonomia, a więc niegdyś mocna strona Seatów. Poprzednik bardzo dobrze wypadał pod tym względem, zaś nowy Leon to co najmniej krok wstecz. Podporządkowanie niemal wszystkich funkcji wieńczącemu kokpit ekranowi dotykowemu nie do końca się sprawdza. Dość wspomnieć, że temperaturę klimatyzacji zmieniamy za pomocą niezbyt wygodnych dotykowych pasków, w które ciężko trafić po zmroku, gdyż nie są oświetlone (zaś budżetowość marki się kłania) i nie zawsze reagują jak należy. Wokół ekranu nie ma żadnych przycisków skrótów, zaś głośność również powierzono dotykowym suwakom.

Najbardziej idiotycznym pomysłem okazało się jednak pozbycie się pokrętła czy przełączników do wyboru trybu jazdy i powierzenie tego ekranowi dotykowemu. Zanim dostaniemy się do odpowiedniego podmenu, mija chwila. Kolejna chwila mija na próbie trafienia w małą strzałkę i jak na złość trzeba zmieniać każdy tryb po kolei, gdyż nie da się np. przejść wstecz. Przykładowo chcąc wybrać Normal, będąc w Sporcie, musimy przebić się po kolei przez pozostałe tryby. Czysty idiotyzm – powinno to się odbywać szybko i nie odwracać uwagi kierowcy od drogi.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Škoda Superb iV Sportline 1.4 TSI Plug-In Hybrid - ma potencjał

Udziwniono też obsługę komputera pokładowego. W innych Seatach bowiem mamy poszczególne, logicznie pogrupowane funkcje na ekranie wirtualnych zegarów, między którymi przeskakujemy za pomocą dwóch przycisków na kierownicy. W Leonie wspomnianymi przyciskami wybieramy pomiędzy trzema różnymi podmenu, po czym z każdego wybieramy rodzaj danych za pomocą pokrętła na kierownicy. Niepotrzebna komplikacja. Krótko mówiąc pod względem ergonomii Seat dał ciała. Nie przemawiał do nas także dotykowy panel do obsługi świateł, gdyż nie zawsze dobrze reagował na dotyk.

Seat Leon ST FR – wnętrze bogate w smaczki

Dobra, dość już mieszania Seata z błotem, bo jeszcze pomyślicie, że to kiepski samochód, a tak nie jest. Mimo rażących wpadek ergonomicznych same multimedia pod względem reakcji na dotyk, funkcji, prezentowanych grafik i możliwości konfiguracji są w porządku. Poza tym wnętrzu Leona nie brakuje smaczków stylistycznych. Odmianę FR wyróżniają bowiem sportowa, spłaszczona u dołu kierownica z perforacją i czerwonymi przeszyciami. Czerwone przeszycia znajdziemy też na całkiem wygodnych fotelach z tapicerki (brak skóry doceniliśmy podczas upałów). Kolejnym smaczkiem stylistycznym okazało się ambientowe oświetlenie kokpitu i drzwi z możliwością koloru do wyboru (1264 zł). Poprowadzono je przez całe podszybie, płynnie przechodząc w drzwi. Pod listwami ozdobnymi także znalazło się ambiente. Wygląda to zatem po zmroku naprawdę dobrze niczym w aucie premium. 

Seat Leon - detal

Kolejną ciekawostką wnętrza są boczne kratki nawiewów w kształcie sześciokątów, co w parze z bocznymi lusterkami tworzy ciekawy efekt. Najbardziej spodobał nam się jednak sposób ostrzegania o martwym polu. Wówczas fragmenty ambientowych pasków na drzwiach świecą się na pomarańczowo – super pomysł. Elegancko prezentował się także kluczyk pojazdu niczym do samochodu marki premium. Przypadł nam do gustu także minimalistyczny joystick przekładni DSG, który okazał się bardzo wygodny w obsłudze i pozwolił na wygospodarowanie dodatkowych półek na drobiazgi. Trochę in minus zaskoczył nas natomiast brak aluminiowych nakładek na pedały, czego już można się spodziewać po odmianie FR. Była za to czarna podsufitka.

Styl w parze z praktycznością

Oprócz tego pochwalić należy przestronne i funkcjonalne wnętrze, gdzie komplet pasażerów znajdzie wygodne warunki do podróżowania. Spory i ustawny jest także bagażnik, który mieści bazowo 620 litrów, zaś po złożeniu oparć nawet 1600 l. Pod jego podłogą znalazło się opcjonalne koło dojazdowe (428 zł).

Wyposażenie dość bogate

Testowany Seat Leon ST FR wyróżniał się całkiem bogatym wyposażeniem. Z opcji mieliśmy bowiem pakiet wspomagania jazdy XL dla samochodów z Navi System+ (3770 zł). obejmujący szereg systemów bezpieczeństwa, takich jak monitorowanie martwego pola i zmęczenia u kierowcy, aktywny tempomat, asystent pasa ruchu, system ostrzegający przed kolizjami czy funkcja hamowania awaryjnego. Poszczególne systemy były niekiedy przewrażliwione i interweniowały bez powodu, ale to norma u Seata.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Leon PHEV FR 1.4 e-Hybrid 204 KM - opcja na miasto

Oprócz tego mieliśmy asystenta parkowania z czujnikami z przodu i z tyłu (1607 zł) oraz kamerę cofania o dość przeciętnej jakości i potrafiącą się zawieszać (1141 zł). Był też system ochrony pasażerów Pre-Crash Assist (628 zł), alarm z funkcją SAFE (1375 zł) oraz system keyless (1566 zł). Mieliśmy też pakiet Navi System+ (3063 zł). Obejmował on nawigację z mapami Europy, 10-calowy dotykowy ekran, radio FM, Bluetooth oraz po dwa wejścia USB-C z przodu i z tyłu. Oprócz tego była też indukcyjna ładowarka do smartfonów, cztery wejścia USB-C oraz trójstrefowa klimatyzacja automatyczna. 

Idealny napęd do tego auta

Testowany Seat Leon ST FR skrywał pod maską turbodoładowaną jednostkę benzynową 1.5 eTSI z układem mild hybrid. Rozwija ona 150 KM oraz 250 Nm, zaś napęd trafia na przednie koła poprzez 7-biegową przekładnię DSG. Jednostka okazała się wręcz idealna do tego samochodu. Zapewniała mu więcej niż wystarczające osiągi, dobrą elastyczność oraz umiarkowane spalanie. Ten ważący nieco ponad 1300 kg pojazd rozpędzał się ochoczo od 0 do 100 km/h w 8,7 s i rozwijał 221 km/h. Subiektywne odczucia były jeszcze lepsze. 

Seat Leon ST FR - ujecie w ruchu

Spalanie mile zaskoczyło

W parze z osiągami szło niskie zużycie paliwa. Średnio w teście Leon ST FR zużył bowiem między 6,5 a 7 litrów na 100 km, w zależności od stylu jazdy. Przy baku o pojemności 50 litrów daje to rozsądny zasięg na poziomie ponad 700 km na jednym baku. In plus zaskakuje spalanie na autostradzie przy 140 km/h, które nie przekraczało 7 l/100 km. Przy korzystaniu z pełni możliwości tego silnika zużycie rośnie do 9/10 litrów, ale to już wiąże się z ostrzejszą jazdą. Spokojna jazda natomiast pozwoli uzyskać wyniki z 5-tką z przodu. W mieście trzeba liczyć natomiast w granicach 7,5-8 l/100 km. Mamy zatem do czynienia z naprawdę udaną, dynamiczną i oszczędną jednostką. 

Seat Leon ST FR – kombi dające frajdę

Do usportowionego charakteru hiszpańskiego kombi pasuje także zawieszenie. Samochód porusza się bowiem jak po sznurku. Pochłanianie zakrętów sprawia kierowcy dużo frajdy i pozwala zapomnieć, że porusza się on rodzinnym kombi, zwłaszcza w trybie Sport. Zawieszenie zestrojono dość sztywno, przez co czuć zwłaszcza zapadnięte studzienki czy dziurawe drogi. Spora w tym „zasługa” także opon o profilu 40. Mimo wszystko komfort jazdy stoi na przyzwoitym poziomie. Jedyne, co można zarzucić Leonowi pod tym względem, to głośne wybieranie nierówności. Na pochwały zasługuje też bezpośredni układ kierowniczy oraz wydajne hamulce. Poprawie właściwości jezdnych służył także opcjonalny Pakiet Dynamiczny, zawierający m.in. adaptacyjne zawieszenie oraz progresywny układ kierowniczy (3337 zł).

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Leon ST Cupra 2.0 TSI 300 KM 4Drive - wrażenia gwarantowane

Okazja cenowa? Nie tym razem

Cenowo testowany Seat Leon ST FR wcale nie prezentuje się okazyjnie. O ile odmiana FR z 1.5 eTSI i DSG kosztuje bez opcji 114 200 zł, o tyle już testowany egzemplarz to wydatek blisko 145 000 zł. Dosyć sporo zatem jak za przeciętnie wykończone auto kompaktowe. Nadrabia to jednak właściwościami jezdnymi i frajdą z jazdy. Należy jednak zaznaczyć, że bazowy Leon ST w odmianie Style z 1.5 TSI o mocy 130 KM i sześciobiegowym manualem startuje od 86 600 zł. Testowany wariant 1.5 eTSI w bazowej wersji Style to koszt 102 000 zł. Pełen cennik Leona znajdziecie tutaj.

Podsumowanie: Seat Leon ST FR 1.5 eTSI DSG mHEV

Seat Leon ST FR 1.5 eTSI DSG MHEV
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.4

Podsumowanie

Seat Leon Sportstourer w usportowionej odmianie FR pokazał, że ma charakter. Pomimo pełnego praktycznych walorów nadwozia kombi sprawiał kierowcy frajdę, zaś jego dynamiczny i oszczędny silnik z układem mild hybrid okazał się wręcz idealnym napędem do tego auta. Cieszy również drapieżny design oraz liczne smaczki stylistyczne, zarówno z zewnątrz, jak i w kabinie. Słowa dużej krytyki należą się natomiast za ergonomię, gdyż wnętrze w zbyt dużym stopniu zdigitalizowano. Okazało się to złym pomysłem i wiele rozwiązań potrafi irytować, co stanowi krok wstecz w porównaniu do poprzednika. Cenowo testowany egzemplarz również nie wypada rewelacyjnie. Mimo to Leona można polecić, gdyż jest praktycznym, a jednocześnie ładnym kombi o sportowym charakterze. Koniecznie trzeba dopracować zdigitalizowaną obsługę poszczególnych funkcji pojazdu.

Galeria: Seat Leon ST FR 1.5 eTSI DSG mHEV

Zachęcamy do obejrzenia galerii zdjęć, które wykonał dla nas Piotr Parys. Zapraszamy do zapoznania się z jego portfolio na jego stronie paryspiotr.pl oraz jego profilu na Facebooku.

4.6/5 (liczba głosów: 9)
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama