Nasze social media

Samochody

BMW rezygnuje z najmocniejszych silników

Coraz ostrzejsze normy emisji spalin wymuszają na BMW rezygnację ze swoich flagowych jednostek. Ofiarami ekologii padną m.in. jednostka V12 czy topowy diesel z czterema turbinami. Niemcy zapewniają jednak, że silniki spalinowe pozostaną w ich ofercie przez 30 lat.

Opublikowano

w dniu

BMW 760Li xDrive
Fot. netcarshow.com / BMW 760Li xDrive

Normy emisji spalin z roku na rok stają się coraz bardziej restrykcyjne a przystosowanie do nich wielu jednostek, zwłaszcza tych największych, spędza sen z powiek wielu producentom. Koszty dostosowania niektórych jednostek do nowych wymogów często są tak duże, że bardziej opłacalne dla firmy okazuje się całkowite wycofanie danej konstrukcji z oferty. Nie inaczej będzie w przypadku BMW.  Od przyszłego roku dojdą jeszcze dotkliwe kary za przekroczenie określonej przez przepisy średniej emisji C02.

Pożegnanie z V12 od BMW

Co prawda, stosowana m.in. w serii 7 podwójnie doładowana jednostka V12 o pojemności 6,6 l (M760Li) pozostanie w ofercie niemieckiej marki do 2023 roku. Choć poliftingowa wersja rozwija mniej mocy i zużywa nieco mniej paliwa (585 KM zamiast 610), jednak nadal wydziela zbyt dużo spalin. Przedstawiciele BMW otwarcie mówią, że koszt dostosowania jednostki do nowych norm byłby po prostu zbyt duży (wersja M760Li kosztuje w Polsce 803 tys. zł).

Oferta marki zostanie także okrojona z topowego wariantu diesla 3,0 R6 z poczwórnym doładowaniem. Mimo, że 400-konna jednostka uzupełniła gamę bawarskiego producenta stosunkowo niedawno, jej dni wydają się policzone. Zużywa ona wyraźnie więcej paliwa niż jej słabsze warianty, a stopień jej zaawansowania czyni ją skomplikowaną i kosztowną w produkcji.

Szukając alternatywy

Pod znakiem zapytania stoi również przyszłość podwójnie doładowanej benzynowej jednostki V8 o pojemności 4,4 l. Choć występuje ona w wielu modelach BMW, uchodzi za paliwożerną i nieekologiczną. Niewykluczone, że docelowo jej miejsce zajmie hybryda plug-in korzystająca z sześciocylindrowego silnika spalinowego.

Dziwić może fakt, że niemiecka marka zrezygnowała także z bazowego diesla R3 o pojemności 1,5 l i mocy 116 KM. Znajdziemy ją w serii 1 oraz w Mini. W tym przypadku jako wytłumaczenie kolejny raz posłużyły zbyt duże koszty modernizacji jednostki.

Dni dużych jednostek są policzone

Na szczęście BMW zapewnia, że 4- i 6-cylindrowe jednostki pozostaną w ofercie przynajmniej przez 20 lat a silniki spalinowe co najmniej przez 30 lat. Plany niemieckiego producenta są ambitne – do 2030 r. ok 20-30% nowych samochodów zostanie zelektryfikowanych. Niezależnie od zapowiedzi Bawarczyków jedno jest pewne – dni dużych, paliwożernych silników spalinowych są już policzone.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama