"Cabrio jest doskonałym antydepresantem i zawsze poprawia humor" - o pasji do kabrioletów i Fundacji Cabrio Poland z Arkadiuszem Szczepańskim [WYWIAD] - motohigh.pl
Nasze social media

Inne

“Cabrio jest doskonałym antydepresantem i zawsze poprawia humor” – o pasji do kabrioletów i Fundacji Cabrio Poland z Arkadiuszem Szczepańskim [WYWIAD]

W życiu nie ma nic piękniejszego niż pasja i wynikająca z niej pozytywna energia do działania. Doskonałym tego przykładem jest prezes Fundacji Cabrio Poland – Arkadiusz Szczepański, który wręcz “zaraża” innych swoim optymizmem i pasją. Specjalnie dla Was przygotowaliśmy wywiad, w którym dowiecie się, dlaczego warto mieć “dach otwarty na świat”.

Opublikowano

w dniu

Cabrio Poland Arkadiusz Szczepański
Fot. Arkadiusz Szczepański

Na naszych drogach z roku na rok pojawia się coraz więcej kabrioletów. Skąd bierze się ich popularność? Najlepszą odpowiedzią na to jest tytuł wywiadu. Dla wielu miłośników czterech kółek (i nie tylko) nie ma lepszego sposobu na poprawę nastroju niż relaksująca przejażdżka ich ukochanym cabrio w ciepłe słoneczne popołudnie. 

Najlepsze przygody są z cabrio

Będąc posiadaczem i miłośnikiem samochodów z otwartym dachem, warto wiedzieć, czym jest Fundacja Cabrio Poland i związana z nią osoba Arkadiusza Szczepańskiego – człowieka, który wręcz “zaraża” innych swoją pozytywną energią i udowadnia, że hasło #samipozytywniludzie nie bierze się znikąd. Pamiętajcie – Jest CABRIO, jest zabawa!

Skąd się wzięła u ciebie pasja do kabrioletów?

Lata temu, gdy byłem młodym chłopakiem, a w TV były tylko dwa kanały, na tzw. “dwójce” w niedzielę o 17.30 był emitowany program “Bliżej Świata”. Program był przejawem liberalizacji polityki programowej kierownictwa TVP, w okresie, gdy posiadanie tunera i anteny satelitarnej nie było powszechne. Tam właśnie pierwszy raz zobaczyłem materiały z USA gdzie cabriolety były czymś powszechnym, już wtedy zamarzyłem. Tak się złożyło, że niecałe 10 lat później jeździłem swoim pierwszym cabrio, a chwilę potem wymarzonym BMW Z3.

Jaki był twój pierwszy kabriolet i dlaczego akurat on?

Moje pierwsze cabrio to Opel Astra F w tzw. balonowym kolorze, tapicerka w tym aucie straszyła na odległość, tzw. “oczoje*nym” zielonym wzorkiem, ale co tam. Wtedy był to najpiękniejszy cabriolet na świecie, jeździłem po ulicach Berlina, nie widząc nic poza swoim cabrio. Kupiłem go, gdy tylko poczułem, że mogę sobie pozwolić na taki luksus. Pamiętam jak mechanik doradził mi, bym odpuścił jeden ząbek na ręcznym hamulcu co pozwoli mi na otwieranie dachu podczas jazdy. Wtedy mogłeś to robić tylko w SL-u.

Który z twoich dotychczasowych samochodów darzysz największym sentymentem i dlaczego?

BMW Z3, to auto nie dość, że kupowałem bardzo długo, to długo, po nim tęskniłem gdy sprzedawałem. Otóż auto kupowałem na raty. bo nie było mne stać na zakup jednorazowo, jak to zwykle bywa, zatem jeździłem do pierwszego właściciela i wpłacałem jemu pieniądze w ratach, to powodowało, że wpuszczał mnie do siebie do garażu, mogłem siadać i ze spokojem  wyobrażać sobie, jak to będzie gdy już będę nią jeździł, od początku, zdrobniale nazywałem ją dziewczynką. Zetka po jakimś czasie poszła do nowego właściciela do Skandynawii, a ja mimo wielu bezdaszników – kolokwialnie mówiąc – po drodze, nie potrafiłem o niej przestać myśleć, zatem temat Z3 w rodzinie wrócił i zwyczajnie ją odkupiłem.

Nie ma drugiego auta w moim życiu, które tak mocno wywarło na mnie wpływ i jednocześnie dało tyle emocji. Do dziś twierdzę, że Z3 zaczyna oddychać dopiero, gdy w nim jesteś, opuścisz boczną szybę, położysz rękę na drzwiach i ruszysz, czuć jakby w jeden chwili zgrały się wszystkie elementy, bez człowieka który ją podziwia, to tylko kolejne BMW, Zetki z pewnością mają duszę – ocenił.

BMW Z3

BMW Z3

Skąd pomysł na stworzenie Fundacji Cabrio Poland?

Pierwotnie pomysł zrodził się gdzieś podczas wypadu w Bieszczady, na rok przed pierwszą edycją CP, byliśmy z moim serdecznym kolegą jeszcze ze szkolnych lat i moim synem w Bieszczadach, pomysł był, że pojedzie wielka ekipa, pojechało trzech gości, tam podczas wieczornych rozmów, podzieliłem, się Tomaszowi Stube, rzecznikowi ówczesnego wojewody, że byłoby ciekawie zrobić projekt w którym nie kopanie w opony czy wyścigi są podstawą, a dobra zabawa, relacje etc. Projekt na chwilę przysnął a ja mocno zmęczony pracą uciekłem na drugi koniec świata i chyba pierwszy raz w życiu nie chciałem wracać do kraju. Postanowiłem robić coś, co przyniesie mi satysfakcję i pozwolić spełniać marzenia – brzmi trywialnie, ale nie ma sensu wymyślać do tego ideologii.

Wróciliśmy do tematu, zapraszając do tego jeszcze naszego kolegę, który od lat był dziennikarzem motoryzacyjnym i od dziecka imponowało nam, że mógł testować różne samochody, jednak nie podjął rękawicy i zostaliśmy z tym samymi. Tomasz na etacie, ja z agencją, nie rokowało to dobrze, co więcej każdego kogo pytałem o pomysł, pukał się w głowę mówiąc, że takich jak ja było wielu i że ilość zlotów w Polsce mocno przekracza zapotrzebowanie. Zrobiłem research – co prawda było ponad 250 w kraju, jednak żadnej takiej o jakiej sam marzyłem – dodał.

– Przy pomocy ludzi z agencji i mocnemu wsparciu Tomasza, zrobiliśmy pierwszy zlot, przyjechało 165 aut! Byliśmy zaczarowani! Nie miałem wątpliwości, że to był dobry kierunek, ale lista kłód które zostały rzucone nam pod nogi przed realizacją pierwszej edycji była długa. W pewnym momencie napisałem na Facebook’u, że jestem już tak nauczony przeszkód, że jak coś idzie zbyt gładko, sam sobie rzucam kłody pod nogi. Dziś się z tego śmieję, wtedy było to okupione nieprzespanymi nocami i wieloma innymi przykrymi niespodziankami, o których nie ma co pisać – wspomniał.

Jak rozwijała się Fundacja Cabrio Poland na przestrzeni lat?

Fundacja Cabrio Poland to pomysł od zawsze, nie chcieliśmy działać jako agencja marketingowa czy PR-owa, bo o ile dla sponsorów to bardzo dobre rozwiązanie dające zaplecze w postaci ludzi, którzy wiedzą czym jest ekwiwalent medialny i potrafią o niego zadbać, o tyle, w prostej relacji z użytkownikiem czyt. naszym gościem jest to niezrozumiałe, co więcej jako Fundacja przyjęliśmy również za cel edukację, rozwój i pomoc potrzebującym, co w przypadku agencji byłoby co najmniej wątpliwe i co najważniejsze, to zasięg działania który w przypadku Fundacji daje nam duże pole do popisu. Do grona Fundacji dołączają ludzie z różnych środowisk, którzy w sposób absolutnie bezinteresowny wkładają swój czas, serce a niejednokrotnie pieniądze, żeby finał był taki jak na IV Międzynarodowym Festivalu Cabrio Poland w Wągrowcu. Fundacja zaczynała od dwóch osób, dziś po latach liczy 20 i wciąż się rozwija.

Co roku organizujesz wyprawy dla członków klubu Cabrio Poland. Ich plan jest bardzo bogaty. Skąd bierzesz inspiracje do ich organizowania?

Inspiracją do wypraw jest często własna ciekawość i spełnienie własnych marzeń, bo odwiedzamy miejsca która sam uważam za godne uwagi bardzo wartościowe, jednak największą frajdę daje mi rozmowa ludźmi i to jak opowiadają o swoich marzeniach. Co chcieliby zobaczyć? Co wg. nich warto zwiedzić? Gdzie jeszcze nie byli albo prozaicznie, byli w dzieciństwie i chcieliby powtórzyć. Wyprawy mają być najpiękniejszą przygodą życia, mają dawać energię na kolejne podróże, ale najważniejsze, mają spełniać oczekiwania. Robimy co możemy, by nasi gości czuli się wyjątkowo, zawsze krytycznie podchodzę do tego co robię, więc przed całym zespołem jeszcze bardzo długa droga, ale w marzeniach mam, że jeśli wyprawy w cabrio to CP. Tak, marzę sobie byśmy byli realizatorami marzeń miłośników cabrio!

Jaka była najciekawsza wyprawa kabrioletem, w której uczestniczyłeś?

Była to tzw. “Bałkańska Przygoda” we wrześniu tego roku. Myślę, że fakt egzotyki, miejsca i tego, że pierwszy raz byliśmy tak dużą ekipą poza granicami miał wpływ na jakość i wrażenia, tylko za nami i przed nami naprawdę wiele wypraw i trudno z nich wybierać najlepszą, każda jest wyjątkowa i ci co jeżdżą na wszystkie, a są tacy, mogą to potwierdzić.

Jakie wyprawy planujesz zorganizować w przyszłym roku?

Nadchodzący 2020 rok będzie wyjątkowy, nie tylko z poziomu wypraw, ale skoro o wyprawach, to z pewnością wyjątkowa będzie ta polska i najważniejsza zarazem, bo będzie to “Wataha w Bieszczadach”. Miejsce wyprawy wyjątkowe, ale wyjątkowe też są same atrakcje, zwiedzanie miejsc gdzie nagrywany był serial Wataha, podróże dyliżansem, przeprawy przez rzekę, muzyczne wieczory pod gwiazdami, degustacje win i serów, kino studyjne, wizyta w browarze, bieszczadzka kolej… i wiele innych atrakcji. Drugą wyprawą będą “Alpejskie wakacje” – trzy kraje, 20 miejsc do zwiedzenia ze szwajcarskim wyciągiem Cabrio na czele – zjawiskowa wyprawa, której jeszcze u nas nie było, ale już dziś szykuje się komplet przed ogłoszeniem sprzedaży.

Jak często zdarzają się tzw.”nieplanowane przygody” podczas takich wypraw? Chodzi mi głównie o przypadki nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa na drodze i poza nią, a także awarie.

Towarzystwo które odwiedza nasze imprezy to ludzie 35+, może nawet lekko starsi, pamiętam jak pierwszej nocy w Wągrowcu podeszła do mnie grupka mocno “uchachanych” ludzi z Żerkowa, których teraz pozdrawiam i zapytali mnie: “Tej stary, tutaj wszyscy tacy starzy są?!” No i to jest chyba odpowiedź na pytanie o bezpieczeństwo i spokój. Raczej nie dzieje się tutaj nic, co mogłoby zakłócić imprezę. Nie kręcimy bąków, nie ścigamy się, to po części recepta na większy spokój, ale nie zrobiliśmy tego z premedytacją, to stworzyło się samo. Ludzie, gdy widzą, że ktoś jest nowy i się popisuje, sami go temperują. My mamy zasadę trzech i pięciu palców, tam gdzie są ludzi, poruszamy się po terenie z taką prędkością. Nikogo to nie dziwi, nikt nie marudzi.

Jakie wydarzenie związane z eksploatacją kabrioletu najbardziej zapadło ci w pamięć?

Jeśli coś może zepsuć Twój humor w cabrio to dach, który się nie zamyka. Miałem kiedyś okazję stanąć na autostradzie na wpół zamkniętym dachem, bez prądu w aucie etc. Nie wiedziałem wtedy nic o awaryjnych zamykaniach dachów etc. Moja zaskoczenie było ogromne gdy podjechał Pan z ADAC i po chwili zamknął dach, ale to jest niczym do zakupu pierwszego Jaguara, wracam spokojnie do Berlina, oczywiście emocje które towarzyszą zabierają resztki zdrowego rozsądku, nagle auto staje. Nie odpala, patrzę na “deskę” pół baku, myślę o chodzi?! Awaryjne, trójkąt, ale co tam mandat jak noc będzie, po chwili dojeżdża partol Policji, krótka rozmowa i pytanie czy to mój pierwszy Jaguar, odpowiadam tak, pstryk i auto odpada – skąd ja miałem wiedzieć, że ma dwa baki paliwa i przełącznik:) Dużo śmiechu i obyło się bez mandatu.

Na forum często pojawia się hasło #samipozytywniludzie. Na czym według Ciebie polega “magia” cabrio?

#samipozytywniludzie to Cabrio Poland, tutaj nie ma innych, zresztą sam zapytaj?! Kiedyś ktoś z mediów zapytał nas o profil naszego gościa na imprezie i tak już zostało… Oczywiście nie wszystkim nasz entuzjazm odpowiada i trudno generalizować w takiej sytuacji, jednak ci, którzy należą do miłośników cabrio by Cabrio Poland to z pewnością ekipa bardzo pozytywnych wariatów. Pytanie o magię w cabrio jest mocną pułapką, bo z jednej strony zależy nam, żeby odczarować  temat,  czyli jak najwięcej osób zarazić pasją do podróżowania bez dachu, z drugiej zaś strony nazywanie tego czymś magicznym mocno zawęża perspektywę. Osobiście uważam, co zresztą wielokrotnie powtórzyłem, że cabrio jest doskonałym antydepresantem i zawsze poprawia humor.

Miałem okazję uczestniczyć w ostatnim zlocie Cabrio Poland i widziałem ogrom pracy, jaki trzeba włożyć w organizację takiego wydarzenia. Jakie są największe wyzwania związane z organizacją takiego eventu?

Organizacja Festivalu to przedsięwzięcie, przy którym pracuje regularnie ok. 25 osób, oczywiście wszystkie czynią to z pasji, wiadomym jest, że znalezienie ludzi, którzy zdecydują się pracować za zerowe fee, nie jest łatwe, jednak gdybym dziś miał wybrać dwa główne zagrożenia to bezpieczeństwo podczas imprezy i pozyskiwanie środków na realizację wydarzenia. Jedno i drugie wymaga ogromu zarówno prac przygotowawczych jak realizacyjnych. To poważne wyzwanie, dla wszystkich, którzy wiedzą coś o organizacji imprez masowych. Jeśli dojdzie do tego jeszcze aspekt imprezy motoryzacyjnej, to praktycznie mamy gotową receptę na katastrofę (żart).

IV Międzynarodowy Festival Cabrio Poland

Fot. Bonder Photography / IV Międzynarodowy Festival Cabrio w Wagrowcu

Jak oceniasz rozwój rynku kabrioletów w Polsce w ciągu ostatnich lat?

Zainteresowanie autami typu cabrio z roku na rok rośnie, obserwujemy te zmiany wspólne z SAMAR’em  (Instytutem Badań Rynku Motoryzacyjnego), otrzymując coroczne raporty od Pana Prezesa Niedzielskiego, który prywatnie też jeździ cabrio. Ten przyrost to ok. 8-10 tys. rocznie używanych aut typu cabrio, jednak należy pamiętać, że te badania są wiarygodne, gdy mówimy o napływie pojazdów z rynku wtórnego.

Natomiast w kwestii pojazdów nowych, mamy tutaj pewien zgrzyt. Po pierwsze auta coupe i cabrio pozostają w tej samej kategorii co już mocno wypacza dane sprzedażowe z rynku RP. Drugi kłopot to cena, która często powstrzymuje potencjalnego nabywcę od zakupu wymarzonego cabrio, a trzecia i chyba najistotniejsza sprawa to brak wykwalifikowanej kadry do sprzedaży cabrio w salonach dealerskich, która z bardzo wiadomych i uzasadnionych przyczyn wybiera sprzedaż coupe od cabrio, dywersyfikując tym samym ew. ryzyko braku sprzedaży – dodał.

W jakim stopniu Twoim zdaniem fundacja Cabrio Poland wpłynęła na zainteresowanie kabrioletami w Polsce?

Jako Fundacja robimy co w naszej mocy, aby poprzez organizację imprez i wypraw, ogólnie rzecz biorąc aktywności związanych z integracją środowiska, zaszczepić w tych, którzy jeszcze nie poznali motoryzacji spod znaku cabrio, tzw. “bakcyla” i pomóc im w zakupie swojego wymarzonego “bezdasznika”. Określenie, że czujemy odpowiedzialność za rozwój rynku cabrio, będzie stosowne, natomiast, że wpłynęliśmy na zainteresowanie cabrioletami, mało skromne i chyba nie chciałbym być tak zapamiętany. 

Czym kierować się przy wyborze “bezdasznika”?

Sercem. Wymarzony cabriolet musi być tym, do którego będziesz mówił podczas trasy, za którym będziesz się oglądał, zostawiając go na parkingu i tym, w którym będziesz czuł się wspaniale, zatem każdy inny warunek jest tylko dodatkiem do całej listy.

Jakie są plany Fundacji Cabrio Poland na najbliższy czas?

Jeszcze w tym roku przenieśliśmy siedzibę Fundacji do Cabrio Garage, pierwszego miejsca w Polsce, gdzie wszystko, co związane z cabrio, ma swoje miejsce. Mamy tam – oprócz biur Fundacji – 5 stanowisk do naprawy cabrio, myjnię, stanowiska od impregnacji, hotel dla cabrioletów, komis z cabrioletami, show room z akcesoriami do cabrio, mieszkania dla gości i od wiosny szykujemy kino samochodowe, zatem jest to idealne miejsce dla miłośników cabrio. Plany przyszłoroczne to 5, już jubileuszowa edycja Festivalu Cabrio Poland w Żninie, a dokładniej w Cukrowni ŻNIN – to będzie spektakularne wydarzenie i liczymy na ogromne zainteresowanie tą imprezą.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama