Przerwana budowa kluczowych dróg - motohigh.pl
Nasze social media

Inne

Przerwana budowa kluczowych dróg

Dwie włoskie firmy odpowiedzialne m.in. za budowę fragmentów autostrady A1 oraz dróg ekspresowych S5 i S7 (Zakopianki) przerwały budowę i grożą całkowitym zerwaniem prac. Wszystkiemu winne są … pieniądze.

Opublikowano

w dniu

Fot. GDDKiA / Plan przebiegu A1 koło Częstochowy

Koncerny Salini Impregilio oraz Impresa Pizzarotti żądają sporych dopłat ze strony GDDKiA, grożąc jednocześnie zerwaniem kontraktu. Jako powód podały gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych. Jak twierdzą przedstawiciele tych firm, materiały podrożały aż o 30 % od czasu zawarcia umowy.

Rzecz rozchodzi się o wielomilionowe kwoty. Salini żąda od GDDKiA 449 mln zł dopłaty, natomiast Impresa aż 776 mln. Łącznie daje to ponad 1,2 mld zł dodatkowych wydatków ze strony państwa.

Sytuacja wydaje się być patowa. Z jednej strony koncerny dbają o rentowność i grożą zejściem z placów budów z dniem 15 marca. Z drugiej strony obowiązuje je kwota zawarta w kontrakcie zawartym jeszcze za kadencji poprzedniego rządu. Z kolei GDDKiA jako spółka państwowa nie może sobie pozwolić na aż tak duże nieplanowane wydatki.

Sytuacja bez wyjścia

Rodzi się pytanie, po czyjej stronie leży wina? Trudno to nam rozstrzygać, aczkolwiek bez wątpienia kiedyś znacznie częściej o wyborze danej firmy decydowała jak najniższa kwota. Stąd też często zdarzały i zdarzają się takie sytuacje, jak wspomniana wyżej. Teoretycznie obecna władza zapewnia, że kryteria doboru firm się zmieniły, ale to pokażą dopiero najbliższe lata.

Dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, że firmom budującym drogi bardziej opłaca się zapłacić spore kary za zerwanie kontraktów niż dokończenie budowy. Co gorsza, wspomniane drogi są już na ukończeniu i miały być oddane w tym roku. Oznaczałoby to konieczność ogłoszenia nowych przetargów na dokończenie dróg a co za tym idzie opóźnienie o kolejne kilka miesięcy. Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że najbardziej stratni są na tym kierowcy.

Inne

Przygotuj się do jazdy samochodem elektrycznym – aplikacja EQ Ready

Aby przekonać się, czy samochód elektryczny odpowiada potrzebom danego kierowcy, nie trzeba już prowadzić złożonych obliczeń ani notatek. EQ Ready – nowa aplikacja Mercedes-Benz na smartfony – pozwala w intuicyjny sposób sprawdzić, czy dotychczasowy sposób eksploatacji naszego auta „pasuje” do możliwości pojazdów elektrycznych. Wystarczy pobrać ją na smartfon i uruchomić – reszta dzieje się praktycznie sama.

Opublikowano

w dniu

źródło inf./fot.: Daimler

EQ Ready pozwala monitorować codzienne przejazdy samochodem i sprawdzić, czy przy danym trybie eksploatacji jej użytkownik mógłby swobodnie korzystać z auta elektrycznego. W tym celu aplikacja symuluje jazdę na napędzie elektrycznym w oparciu o aktualne zwyczaje użytkownika i uwzględnia przy tym dostępność stacji ładowania.

Jak to działa? Aplikacja analizuje w tle pokonywane trasy i liczbę kilometrów, zachowania w zakresie hamowania i przyspieszania oraz zmiany w wysokości terenu. Na tej podstawie oblicza teoretycznie wymagany zasięg i zużycie energii – a ponieważ bierze pod uwagę nawet temperaturę otoczenia, dostarcza wyniki bardzo bliskie rzeczywistym. Warunek jest tylko jeden: im więcej zarejestrowanych przejazdów, tym dokładniejsze wskazania.

W ten sposób EQ Ready może odpowiedzieć na pytanie, czy zasięg „wirtualnego” samochodu elektrycznego odpowiada potrzebom użytkownika i jak często musiałby on ładować akumulator. Aplikacja pozwala przy tym sporządzać symulacje dla różnych modeli aut: nie tylko dla elektrycznego SUV-a Mercedesa EQC, oraz smarta EQ ale również dla hybrydowych wersji Klasy E lub Klasy S. Może więc podpowiedzieć, czy w danym przypadku lepszy będzie pojazd całkowicie elektryczny, czy może z hybrydowym napędem plug-in.

Dodatkowo EQ Ready oferuje szereg innych przydatnych funkcji, m.in. wyświetla mapę punktów ładowania i pozwala analizować pokonanie wskazanej trasy pod kątem możliwości samochodu elektrycznego, czy nanieść własne punkty ładowania.

Aplikacja działa w dowolnym samochodzie i jest całkowicie bezpłatna. Można ją pobrać ze sklepów: Google Store (na urządzenia z systemem Android) oraz App Store (na urządzenia z systemem iOS).

Kontynuuj czytanie

Inne

Nowa kampania reklamowa marki Citroën na 100-lecie

W 2019 roku Citroën świętuje stulecie istnienia – 100 lat odwagi, innowacyjności, sportowych osiągnięć i kultowych reklam. Po pierwszej części kampanii reklamowej marki z marca 2018 roku Citroën powraca z nową wersją filmu zrealizowanego we współpracy z agencją Traction.

Opublikowano

w dniu

źródło inf.: Citroen

Druga edycja przedstawia autostopowicza w wielu wyjątkowych sytuacjach, m.in.:
• Citroën DS i Jacques Séguéla – sławny twórca reklam, wygodnie usadowiony w Citroënie DS Pallas z lat 60-tych ubiegłego wieku. To architekt kampanii reklamowych Citroëna z lat 80-tych: „Chevrons Sauvages” (Dzikie szewrony), AX na Chińskim Murze, Visa GTi na lotniskowcu Clémenceau, CX z Grace Jones itd. i twórca „reklamy spektaklowej”, takiej jaką wyobrażał sobie André Citroën w jego czasach.
• Xsara Picasso – podczas podróży, w kabinie pierwszego kompaktowego vana marki, bohater spotyka dziecko zaskakująco podobne do siebie.
• Citroën Xsara WRC i Sébastien Loeb – nasz bohater wsiada wraz Sébastienem Loebem do samochodu, który w 2004 roku pozwolił mu po raz pierwszy zdobyć tytuł mistrza świata WRC. Wraz ze swoim pilotem Danielem Eleną zapewnił marce osiem tytułów mistrza świata w kategorii konstruktorów i zdobył dziewięć tytułów mistrza świata w kategorii kierowców. To osiągnięcie na zawsze zapisało się w sercach miłośników tego sportu.
• Nowy SUV Citroën C5 Aircross – dalsza część filmu odbywa się z udziałem grupy amatorów adrenaliny i przygód, którzy podróżują najnowszym modelem marki.

Całość można obejrzeć poniżej:

Kontynuuj czytanie

Inne

Nowe fotele Forda z ciekawym certyfikatem

Bóle pleców są jedną z głównych przyczyn fizycznego dyskomfortu na świecie i stanem, który według szacunków ekspertów dotknie połowę wszystkich Europejczyków w pewnym momencie ich życia. U kierowców i pasażerów z bólami pleców podróżowanie samochodem może powodować znaczący dyskomfort. By zapewnić ulgę osobom cierpiącym na bóle pleców w czasie podróży, nowy Ford Focus oferuje kierowcy i pasażerowi z przodu fotele, które można regulować w 18 pozycjach, celem uzyskania maksymalnego podparcia i komfortu.

Opublikowano

w dniu

źródło inf.: Ford

Pozwoliło to zdobyć certyfikat wiodącej organizacji ochrony kręgosłupa Aktion Gesunder Rücken e.V. (AGR) – Kampanii na rzecz zdrowszych pleców.

Focus jest pierwszym samochodem Forda, który uzyskał wyróżnienie niezależnego komitetu badawczego AGR, składającego się z ekspertów z różnych obszarów nauk medycznych. Aby otrzymać taką aprobatę, fotel musi być w stanie dostosować się do osoby siedzącej, zamiast zmuszać człowieka do dostosowania swojej pozycji do fotela.

„Siedzenie w niewłaściwej pozycji może spowodować, że kierowca będzie przygarbiony, przez co wywiera nacisk na dolną część kręgosłupa. Naszym celem było skonstruowanie regulowanego w 18 kierunkach fotela, który można dostosować do każdej postury, umożliwiając kierowcom o wszystkich kształtach i rozmiarach łatwe osiągnięcie optymalnej pozycji siedzącej, co pozwoli na komfortowe podróżowanie, szczególnie na większe odległości. – mówi Glen Goold, inżynier prowadzący projektu Forda Focusa.

Europejczycy jeżdżą swoimi pojazdami codziennie średnio przez około godzinę, nie licząc czasu spędzonego w korkach lub na szukaniu miejsca parkingowego. Badanie ankietowe w Wielkiej Brytanii wykazało, że 75 procent kierowców ma problemy z plecami z powodu niewłaściwej pozycji siedzącej, co może również prowadzić do bólu karku, napięcia mięśni i ograniczonego krążenia krwi, powodując szybsze zmęczenie kierowcy.

Inżynierowie Forda opracowali całkowicie nowy fotel dla Focusa, aby uzyskać aprobatę AGR, co wynika z filozofii skoncentrowania działań na użytkowniku produktu, stawiającej klienta w sercu projektu. Odpowiedzieli tym samym na prośby właścicieli Focusa o zapewnienie dodatkowego miejsca na nogi i lepszego wsparcia w rejonie lędźwi. 18-pozycyjna regulacja foteli Forda Focusa obejmuje wysokość siedziska, jego długość i pochylenie, a także wsparcie pleców, szyi i ud. Czteropozycyjna regulacja podparcia lędźwiowego jest sterowana elektronicznie przełącznikiem umieszczonym na boku fotela.

Aby dodać czteropozycyjną regulację podparcia lędźwiowego, czteropozycyjną regulację zagłówka i przedłużenie podparcia ud – co nie było oferowane w poprzedniej generacji Focusa – dla opracowania optymalnego projektu eksperci Forda przeprowadzili testy na zamkniętym torze z mężczyznami i kobietami o różnym wzroście, masie ciała i posturze. Testy wytrzymałościowe obejmowały 150 tysięcy kilometrów jazdy w realnych warunkach drogowych, a także próby wykonywane za pomocą symulatora “Robutt”, które pozwalają zbadać skutki 10-letniego używania fotela w ciągu trzech dni, symulując wsiadanie, wysiadanie i usadzanie się w fotelu 7500 razy.

Aby zapewnić jak najpłynniejszą jazdę, Focus otrzymał też funkcję wykrywania dziur w jezdni, która zmniejsza wstrząsy przy przejeżdżaniu przez takie dziury. Pasażerowie tylnych siedzeń zyskali 5 dodatkowych centymetrów miejsca na kolana i o 6 centymetrów szersze tylne siedzenie na wysokości barków w porównaniu z Focusem poprzedniej generacji.

„Ergonomia foteli samochodowych ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w przypadku kierowców spędzających dużo czasu w samochodzie. Cieszymy się, że Ford dołącza do walki z bólami pleców, oferując komfortowe fotele szerszemu gronu klientów.” – powiedział Detlef Detjen, dyrektor zarządzający Aktion Gesunder Rücken e.V.

Kontynuuj czytanie

Inne

Uwaga na dziury!

Czym może skończyć się dla kierowcy wpadnięcie w dziurę i jak jeździć po uszkodzonej nawierzchni? Na te pytania odpowiadają trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Opublikowano

w dniu

Fot. Renault / Informacja prasowa

Powoli nadchodzi wiosna i w wielu miastach trwa naprawianie nawierzchni uszkodzonej m.in. pod wpływem zimowych temperatur oraz działania soli drogowej. 

W Polsce w okresie zimowym często występują wahania temperatur w okolicach zera, co zwiększa ryzyko powstawania ubytków w nawierzchni dróg. Dlatego pod koniec lutego i w marcu, gdy na ulicach nie ma już śniegu, podczas jazdy samochodem łatwo natknąć się na dziury. Wjechanie w nie może skończyć się uszkodzeniem kół, zawieszenia czy układu kierowniczego. Jak tego uniknąć?

Jeśli już zauważymy ubytek w jezdni, to najlepiej go ominąć, o ile nie będzie się to wiązało z gwałtowanym manewrem, który naraziłby nas lub innych uczestników ruchu na niebezpieczeństwo – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

A co w przypadku, gdy nie możemy ominąć dziury?

Przede wszystkim dojeżdżając do wyrwy w nawierzchni, trzeba maksymalnie zwolnić, ale tuż przed samą dziurą zdjąć nogę z hamulca. Takie postępowanie pozwala na odciążenie przodu samochodu. Kiedy podczas hamowania przednie amortyzatory są ugięte, nie spełniają swojego zadania. Wtedy energia uderzenia przenosi się na zawieszenie i koła samochodu – tłumaczą trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Warto również wcisnąć sprzęgło, by ochronić przed energią uderzenia silnik oraz skrzynię biegów.

Ważne jest także, by nie wjeżdżać w dziurę ze skręconymi kołami. Jazda na wyprostowanych kołach zapewni mniejsze przeciążenie układu kierowniczego samochodu. Oprócz tego w przypadku, gdy wyrwa jest bardzo duża, najlepiej najechać na nią każdym kołem po kolei, a nie kołami jednej osi jednocześnie.

Jak postąpić w sytuacji, gdy dziura znajduje się na zakręcie lub łuku? Powinniśmy starać się najechać na ubytek w nawierzchni kołem od wewnętrznej strony zakrętu, tzn. jeśli skręcamy w lewo – wjeżdżamy lewym kołem. Obciążenie kół od strony zewnętrznej jest znacznie większe, dlatego dużo gorzej zniosą one nierówności – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Kontynuuj czytanie

Facebook

Reklama
Reklama

Popularne