Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement – alternatywa dla diesla

Po raz kolejny mieliśmy okazję sprawdzić hybrydowego Superba, jednak tym razem jako kombi. Testowana Škoda Superb Combi iV w trakcie tygodniowej eksploatacji dała się poznać jako komfortowy i przyjazny w obyciu samochód, którego układ napędowy okazał się ciekawą alternatywą dla silnika wysokoprężnego. Trafiło się jednak parę niemiłych niespodzianek.

Opublikowano

w dniu

Skoda Superb iV Combi
Fot. Paweł Bartocha / Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement

Flagowy model Škody to jedno z tych aut, które najwięcej razy gościły w naszej redakcji. Jednocześnie jest jednym z tych modeli, które zawsze są mile widziane i pozostawiają po sobie pozytywne wrażenie. Odkąd producent w 2019 roku wprowadził do gamy odmianę hybrydową, chwali się nią praktycznie na każdym kroku. Co prawda, mieliśmy już raz okazję się przekonać o jej walorach, kiedy to przyszło nam sprawdzić hybrydowego liftbacka w odmianie Sportline. Wtedy samochód zostawił po sobie pozytywne odczucia. Teraz redakcję odwiedziła Škoda Superb Combi iV w bardziej luksusowej wersji Laurin&Klement. Wrażenia były też dobre, choć parę niemiłych niespodzianek też się trafiło.

Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement – hybrydowy luksus po czesku

Przyznam się szczerze, że nie byłem wcześniej przekonany do szeroko promowanego przez grupę VAG-a napędu hybrydowego plug-in. Co prawda ma on imponujące parametry, jednak wciąż mam w pamięci świetne wręcz odczucia, jakie pozostawiły po sobie Superby z topowym benzyniakiem czy z najmocniejszym dieslem. Po prostu poziom był tak wyśrubowany, że ciężko o jakąkolwiek alternatywę dla tych jednostkek. Tymczasem wariant iV udowodnił, że ma sporo zalet i wcale nie jest gorszy od wspomnianych silników.

Skoda Superb iV Combi

Z zewnątrz praktycznie nie znajdziemy różnic w stosunku do spalinowego wariantu. Mamy zatem do czynienia z dużym, mierzącym ponad 4,8 m długości kombi, które jest jednocześnie atrakcyjne dla oka. Swoje robił żywy, niebieski kolor Błękit Race Metallic (2700 zł), który w parze z agresywnymi LED-owymi reflektorami i czarnymi 19-calowymi felgami CANOPUS (1600 zł) działał na wyobraźnię. Światła przypominają nieco Audi A4, zwłaszcza nocą.

reflektor tył noc

Škoda Superb Combi iV – z zewnątrz prawie nie do odróżnienia

Tak naprawdę dostrzegliśmy tylko dwie różnice w porównaniu do konwencjonalnej wersji. Są nimi brak końcówek układu wydechowego (zamiast nich jest wstawka ozdobna na zderzaku) oraz zabudowana atrapa chłodnicy, pod którą ukryto klapkę z gniazdkiem do ładowania baterii. Można ją otworzyć i zamknąć tylko poprzez naciśnięcie w specjalne wgłębienie na obudowie. Wyróżnikiem odmiany Laurin&Klement były natomiast napisy z nazwą wersji na przednich nadkolach.

Škoda Superb Combi iV – łatwiej poznamy ją po kabinie

Trochę więcej (choć też stosunkowo niedużo) znajdziemy w kabinie. Oczywiście nadal mamy do czynienia z przejrzystym, łatwym w obsłudze i praktycznym kokpitem. Wprawne oko dostrzeże dodatkowy przycisk e-Mode obok panelu z przyciskami wokół dźwigni automatycznej przekładni DSG. Służy on do sterowania pracą układu hybrydowego. Wariant Laurin&Klement rozpoznamy m.in. po wstawkach na kierownicy, fotelach i listwie ozdobnej przed pasażerem z nazwą wersji. Na uwagę zasługują też miękko wyściełane i podświetlane schowki w drzwiach, zarówno z przodu, jak i z tyłu.

Skoda Superb iV Combi - wnętrze

Prawie wszystko ergonomiczne i przejrzyste

Zestaw wirtualnych zegarów mógł pokazywać przepływ energii a zamiast klasycznego obrotomierza mieliśmy wskaźnik poziomu wykorzystania silnika elektrycznego (który de facto połączono ze wskazaniami pracy trybu rekuperacji oraz właśnie obrotomierzem). Zamiast wskazań temperatury silnika mamy natomiast kreski pokazujące stan energii w akumulatorach. Wszystko okazało się, jak przystało na czeską markę, przejrzyste i logicznie pogrupowane. Podobały nam się także grafiki na ekranie systemu infotainment ukazujące pracę układu hybrydowego i aktualny przepływ energii.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Škoda Superb Sportline 2.0 TSI 272 4x4 DSG – auto uniwersalne

Oprócz tego w oczy rzuca się opcjonalna dwuramienna kierownica wielofunkcyjna z aż trzema poziomami podgrzewania i łopatkami do zmiany biegów (1000 zł). Kształt ten znamy z nowej Octavii – okazuje się ona bowiem wygodna, wygląda dość filigranowo, choć mimo wszystko wolimy tradycyjną trójramienną. Na dodatek wykonane z imitującego aluminium plastiku pokrętła do regulacji głośności może i są wygodne, ale jednocześnie niesamowicie tandetne (sprawiały wrażenie, jakby chciały zaraz wypaść).

fotele

Spasowanie niegodne ceny auta

Ponarzekać musimy natomiast na spasowanie poszczególnych elementów. O ile sama jakość materiałów wykończeniowych jest bez zarzutu (miękkie i przyjemne w dotyku), o tyle ich spasowanie miejscami pozostawiało sporo do życzenia. Weźmy pod uwagę chociażby wystający 9,2-calowy wyświetlacz systemu multimedialnego. Wystarczyło lekko nim poruszać, a już wydawał niepokojące trzaski i sprawiał wrażenie, jakby miał zaraz odpaść. Trochę wstyd jak na auto za ponad 200 tys. zł. Kolejną kwestią było wykończenie na drzwiach. Co prawda było ono miękkie, lecz jednocześnie cienkie i wydawało z siebie odgłosy niczym tektura – trochę słabo.

boczki drzwi

Czyżby wpadka jakościowa?

brudny fotel Superb

Dosyć irytował także zacinający się niekiedy lub też długo ładujący się system infotainment oraz momentami wolno działające wirtualne zegary. Multimediom w Superbie przydałoby się już pewne odświeżenie.

Škoda Superb Combi iV – praktyczność jak zawsze imponuje

Narzekać nie mogliśmy natomiast na praktyczność Superba, co akurat nie dziwi. Mnóstwo miejsca w każdym kierunku, w obu rzędach oraz spory i ustawny bagażnik. Co prawda kufer jest mniejszy niż w spalinowych odmianach, jednak nawet mimo obecności baterii liczył on całkiem spore 510 litrów. Po złożeniu kanapay wartość ta wynosiła już 1800 l. Pod podłogą bagażnika wygospodarowano schowek, w którym schowano kable do ładowania – jeden ze zwykłą wtyczką do gniazdka 230V, drugi do ładowarek dla pojazdów elektrycznych. Wciąż mamy więc do czynienia z przestronnym i pakownym, rodzinnym kombi.

tylna kanapa

Bogate wyposażenie

Bogate okazało się także wyposażenie testowanego Superba. Mieliśmy m.in. skórzane fotele z podgrzewaniem, wentylacją (2100 zł) i pamięcią ustawień, podgrzewane siedziska tylnej kanapy, trójstrefową klimatyzację, oświetlenie ambiente, system nawigacji Columbus z mapą Europy 3D (3900 zł), dwa gniazda USB C i wejście 230V dla pasażerów drugiego rzędu (900 zł), funkcję masażu dla fotela kierowcy (750 zł), podgrzewaną przednią szybę (800 zł), system dostępu bezkluczykowego, pakiet Tech (4700 zł) czy pełen zestaw systemów bezpieczeństwa. Na uwagę zasługuje też Travel Assist High  za 5100 zł.

Škoda Superb Combi iV – co kryje się pod maską?

Dość już o wnętrzu, czas trochę opowiedzieć o układzie napędowym. Składa się on bowiem z 1.4-litrowej jednostki TSI o mocy 156 KM, którą połączono z 62-konnym motorem elektrycznym. Łączna moc układu wynosi zatem 218 KM a maksymalny moment obrotowy 400 Nm. Napęd trafia na przednią oś za pośrednictwem 6-biegowej przekładni DSG. Oczywiście takie parametry nie pozostały bez wpływu na osiągi.

Skoda Superb iV Combi

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,8 sekundy naprawdę czuć, zwłaszcza w trybie Sport, gdy auto wciska nas w fotel, jednak nie wyrywa ono gwałtownie do przodu, lecz płynnie startuje, by potem ruszyć sprawnie, aczkolwiek wciąż płynnie. Dynamika pozostawała dobra nawet w trybie Eco, niezależnie od stanu naładowania baterii (nawet przy rozładowanych była bez zarzutu). Swoje robiła też sprawnie działająca skrzynia. Szkoda tylko, że niekiedy auto potrafiło zerwać przyczepność, co w sumie nie powinno dziwić zważywszy na spory moment obrotowy trafiający na przednie koła. 

Spalanie

Najważniejsze w hybrydzie plug-in jest jednak spalanie. Tutaj Škoda Superb Combi iV w większości przypadków nie zawiodła, choć niekiedy można by oczekiwać czegoś więcej. Swoje walory czeska hybryda pokazywała zwłaszcza w warunkach miejskich, gdzie jechało się głównie na prądzie. Co prawda producent podaje zasięg w trybie bezemisyjnym wynoszący 62,5 km, jednak w praktyce wyzwaniem jest już pokonanie 40 km. Nie jest to jednak słaby wynik, zważywszy na gabaryty i sięgającą 1800 kg masę pojazdu. Dynamika pojazdu na samym prądzie także okazywała się zaskakująco dobra (nawet do 140 km/h). 

Skoda Superb iV Combi

Średnie spalanie podczas liczącego ponad 1500 km testu wyszło nam w granicach 6,5 l/100 km. To zużycie porównywalne ze 190-konnym dieslem… Jest jednak pewne ale, a jest nim rodzaj trasy. Jeżeli bowiem jedziemy autostradą, wówczas auto pali między 7 a 8 l/100 km… Pod warunkiem, że mamy choć częściowo naładowane akumulatory. W przeciwnym wypadku spalanie rośnie do około 10 l, a gdy zechcemy naładować baterie w trakcie jazdy, wówczas wyniki z 13-tką z przodu nie powinny dziwić. Cieszył natomiast wydajny tryb rekuperacji.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Škoda Superb iV Sportline 1.4 TSI Plug-In Hybrid - ma potencjał

Škoda Superb Combi iV najlepiej więc spisuje się w mieście i podczas jazdy drogami krajowymi, choć na tle innych testowanych wcześniej hybryd plug-in wypada nieco lepiej na autostradzie. Podczas jazdy po mieście i okolicach łatwo natomiast zejść poniżej 5 l/100 km. Wynoszący 52,5 l bak wystarczył nam początkowo na pokonanie ponad 800 km, jednak była to głównie spokojna jazda drogami krajowymi i po mieście. Wraz ze wzrostem udziału autostrad zasięg maleje do niecałych 600 km. Czy to dużo czy mało – oceńcie sami. Naszym zdaniem jak na hybrydę plug-in jest przyzwoicie, choć zawsze może być lepiej.

Intrygująca kwestia

Zastanawia nas jednak pewna kwestia. Otóż ładując Superba z domowego gniazdka (od 0 do 100% w niecałe 6 godzin) koszt prądu wyniósł około 10-15 zł. Za podobną kwotę mamy ilość paliwa, która pozwoli na przejechanie podobnego dystansu – gdzie tu zatem ekologia? Hybryda plug-in ma sens w przypadku, gdy mamy prąd z ogniw fotowoltanicznych lub też korzystamy z darmowych ładowarek. Choć należy też docenić wygodę jazdy na prądzie. Także może mieć to pewien sens, aczkolwiek nie aż tak duży, jak się to może w pierwszej chwili wydawać.

przód

Komfort i stabilność

Hybrydowego Superba należy też pochwalić za komfort jazdy. Pomimo 19-calowych felg czeskie kombi dobrze wybierało nierówności i było stabilne także przy wyższych prędkościach. Na zakrętach również było przyzwoite, choć bardziej stabilna i przewidywalna była testowana rok temu odmiana Sportline z ponad 270-konym benzyniakiem. Niekiedy czuć bowiem wyższą masę i obecność akumulatorów, choć mieliśmy wrażenie, iż było ciut lepiej niż w hybrydowym liftbacku. Niemniej podczas jazdy Superb potwierdził swoje walory auta rodzinnego – jedynie przydałoby się nieco lepsze wygłuszenie.

Skoda Superb iV Combi

Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement – ile kosztuje?

Tak jak wcześniej wspomnieliśmy, Škoda Superb Combi iV nie należy do tanich. Cena tej wersji zaczyna się od 164 150 zł, zaś topowa odmiana Laurin&Klement oznacza bowiem wydatek rzędu 186 350 zł. Nasz egzemplarz wyceniono na 210 000 zł, a to już cena BMW 520d czy Mercedesa klasy E (oczywiście oba gorzej wyposażone niż Škoda). Niemniej biorąc pod uwagę jakościowe wpadki czeskiego auta pojawia się niemały znak zapytania. Oczywiście Superb deklasuje rywali praktycznością i przestronnością. 

przód

Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement – podsumowanie

Škoda Superb Combi iV Laurin&Klement - podsumowanie
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.4

Podsumowanie

Hybrydowa Škoda Superb Combi iV w wersji Laurin&Klement pozostawiła po sobie dobre wrażenie, choć nie aż takie, jak wcześniejsze egzemplarze. Cieszy fakt, iż czeskie kombi nie straciło w odmianie hybrydowej swoich walorów praktycznych, zaś układ napędowy zapewnia przyzwoity zasięg w trybie elektrycznym, dobre osiągi i akceptowalne, choć nie rewelacyjne spalanie. Mimo upływu lat auto nadal dobrze się prezentuje… Przynajmniej z zewnątrz. Pewien niesmak pozostawiły pewne wpadki jakościowe w kabinie, tym bardziej, że mieliśmy do czynienia z topowym wariantem na wysoką cenę ponad 200 tys. zł. Można więc oczekiwać czegoś więcej niż zabrudzonej tapicerki, trzeszczącego ekranu multimediów czy odstających gdzieniegdzie elementów.

Oczywiście Superb nadal jest autem godnym polecenia, ale może niekoniecznie z beżowym wnętrzem. Dobrze chociaż, że hybrydowy układ napędowy okazał się realną alternatywą dla pozostałych wersji.

przód reflektor noc

detal

bagażnik

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama