Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 DSG 4Drive – twardy niczym lockdown

W ubiegłym roku hiszpański SUV przeszedł modernizację. Sprawdziliśmy, czy przeprowadzone zmiany wyszły mu na lepsze. Testowany Seat Ateca FR stał się jeszcze bardziej rasowy, tak naprawdę niewiele ustępując hot hatchom, jednak niektórych wad przedliftowego modelu nie poprawiono. Na szczęście nie psuły one ogólnego dobrego wrażenia.

Opublikowano

w dniu

Seat Ateca FR polift 2021
Fot. Paweł Bartocha / Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 DSG 4Drive

W połowie ubiegłego roku Seat Ateca doczekał się modernizacji. Miała ona co prawda charakter kosmetyczny, jednak poprawiła ogólny odbiór auta – przynajmniej na papierze. Sprawdziliśmy, czy dobre wrażenie zostanie utrzymane po tygodniowym teście poliftingowej odmiany. Przypadł nam usportowiony Seat Ateca FR z mocnym benzynowym silnikiem i przekładnią automatyczną. Warto dodać, że niemal identyczny egzemplarz wersji przedliftingowej sprawdziliśmy we wrześniu ubiegłego roku, stąd też byliśmy bardzo ciekawi, czy i ile się zmieniło w ramach modernizacji. Zapraszamy na test.

Seat Ateca FR po liftingu – kosmetyka nadająca drapieżności

Z racji na fakt, iż Ateca (czy to od Seata czy Cupry) wielokrotnie gościła w naszej redakcji, skupimy się głównie na zmianach, jakich dokonano w odmianie poliftingowej. Pierwsze, co rzuciło się w oczy przy kontakcie z odświeżoną Ateką, jest jej nowy, bardziej agresywny przód, który wygląda bardziej świeżo i atrakcyjnie. Auto poznamy po charakterystycznym dla nowych Seatów sześciokątnym grillu oraz zmodyfikowanych reflektorach z nowym wzorem LED-ów do jazdy dziennej, nawiązującym do nowego Leona czy Tarraco. Wersja FR wyróżnia się także bardziej agresywnym zderzakiem oraz czarnymi wykończeniami na atrapie chłodnicy i jej obwódce oraz zderzaku.

tył Ateca FR 2021

Parę zmian, choć mniej istotnych, znajdziemy także w tylnej części hiszpańskiego SUV-a. Są nimi m.in. zdobiący klapę bagażnika napis Ateca napisany kursywą (według nas wygląda on ładniej niż dotychczas), nieco odświeżona grafika tylnych LED-owych lamp oraz atrapy końcówek układu wydechowego, które z kolei przy bliższym kontakcie pozostawiają pewien niesmak. Wewnętrzną obudowę lusterek bocznych wyposażono natomiast w diodę ostrzegającą o obiektach w martwym polu (niczym w Volkswagenach i Skodach), co według nas sprawdza się niż znana z poprzednika mała dioda na samym lusterku.

Drobne zmiany a „robią robotę”

Poliftingowy Seat Ateca FR prezentuje się jeszcze bardziej drapieżnie i przyjemniej dla oka. Niby małe zmiany, ale „robią robotę”. Swoje oczywiście dokłada też jaskrawoczerwony kolor nadwozia Velvet Red (4214 zł) oraz opcjonalne 19-calowe felgi Machined Aero Cosmo Grey (3218 zł). Poza tym to wciąż ten sam, pudełkowaty, aczkolwiek całkiem zgrabny SUV. Samochód prezentuje się ciekawie także nocą, głównie za sprawą odświeżonych reflektorów przednich czy napisu powitalnego „Hola” po otwarciu drzwi.

Odświeżono też wnętrze

Lifting objął również kabinę. Co zatem zmieniło się we wnętrzu Seata? Już na pierwszy rzut oka dostrzec można nową kierownicę z bardziej masywną obudową poduszki powietrznej i odświeżonym logo i nieco innym rozkładem przycisków (ich obsługa pozostała intuicyjna). W wariancie FR kierownica jest spłaszczona u dołu, perforowana oraz ma czerwone przeszycia i napis FR na srebrnej wstawce w dolnej części, Zresztą czerwone przeszycia znajdziemy też na mieszku automatycznej skrzyni biegów DSG oraz fotelach. 

wnętrze Ateca FR

Powróćmy jednak do nowości w kabinie. Warto bowiem wspomnieć o zastąpieniu klasycznych wejść USB-B nowszymi USB C niczym w Leonie. Nie pochwalamy tego posunięcia, gdyż wiele smartfonów nie posiada jeszcze obustronnych kabli USB C, co stanowi niedogodność dla użytkowników, zwłaszcza w aucie marki popularnej jaką jest Seat.

Nowy system info-tainment w stylu smartfonów

Szkoda, że nie poprawiono też działania wirtualnych zegarów z 10,25-calowym wyświetlaczem (opcja za 1798 zł), które wciąż nie działają płynnie. To samo zresztą można zarzucić kamerom 360 stopni z widokiem z lotu ptaka (opcja za 2427 zł) oraz standardowej kamerze cofania. Co prawda dają one dobrej jakości obraz, jednak często odpalają się ze zwłoką.

multimedia

Najważniejszą zmianą jest jednak nowy system infotainment z 9,2-calowym ekranem dotykowym. Jest on połączeniem rozwiązań z Leona i Tarraco. Na początku jego obsługa może wydawać się nieco udziwniona, jednak szybko można się do niego przyzwyczaić. Duża w tym zasługa sposobu „aranżacji” jego menu, które przypomina bowiem menu ze smartfonów z systemami Android i IOS. Czujemy się więc jakbyśmy użytkowali smartfona. Odświeżono też grafiki m.in. nawigacji. Brakować może natomiast pokrętła do regulacji głośności (robi się to teraz dotykowo), które znaliśmy z przedliftingowej odmiany.

Morze twardego i taniego plastiku – tego nie lubimy

Niemniej nadal mamy do czynienia z czytelnym i łatwym w obsłudze kokpitem. Na szczęście pozostawiono też klasyczny, wygodny w użytkowaniu panel klimatyzacji z pokrętłami. Szkoda, że w ramach liftingu nie poprawiono jakości wykonania hiszpańskiego SUV-a. Nadal bowiem mamy do czynienia z zalewem twardych, niezbyt wyszukanych plastików, które często wydają z siebie różne nieprzyjemne odgłosy. Jedynie boczki drzwi przednich i deska rozdzielcza są miękkie. Drzwi co prawda wykończono ekoskórą, jednak nie sprawiają one wrażenia solidnych. Za ponad 180 tys. złotych można oczekiwać czegoś więcej. 

Irytowały także tandetne listwy na drzwiach z plastiku udającego aluminium. Nie dość, że trzeszczały i były słabo spasowane, to jeszcze znajdowały się tylko z przodu. Natomiast z tyłu była „bieda” – nawet podłokietniki na drzwiach pasażerów były twarde. W tej cenie u konkurencji jakość wykończenia i spasowanie wyglądają dużo lepiej.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Ateca FR Black 2.0 TSI 190 KM 4Drive - zwinny SUV

Przestronność i pojemność bagażnika pozostały na tym samym, przyzwoitym poziomie. Wykończone imitacją alcantary oraz sztuczną skórą fotele okazały się całkiem wygodne. Pasażerowie drugiego rzędu mogą mają do dyspozycji osobne nawiewy oraz dwa wejścia USB C. W bagażniku mamy natomiast gniazda 12V oraz 230V (pakiet Easy Plug-in za 434 zł).

Seat Ateca FR – wyposażenie

Testowany Seat Ateca FR był bogato wyposażony. Zresztą w tej cenie trudno spodziewać się czegoś innego. Wśród dodatków były bowiem elektrycznie sterowana klapa bagażnika (2161 zł), podgrzewana przednia szyba (1585 zł), Navi System+ (2990 zł), schowek z bezprzewodową ładowarką do telefonu i wzmacniaczem sygnału (883 zł), czarna podsufitka (1052 zł), 18-calowe dojazdowe koło zapasowe (435 zł) czy elektrycznie otwierany dach panoramiczny (4364 zł). Nie zabrakło też świetnego systemu BeatsAudio o mocy 340 W ze wzmacniaczem, subwooferem i 9 głośnikami (2243 zł), który pozostawia dobre wrażenie praktycznie w każdym testowanym przez nas Seacie.

Nie zabrakło oczywiście pełnego pakietu systemów bezpieczeństwa i asystentów kierowcy (pakiet wspomagania jazdy XL za 2063 zł). W jego skład wchodzą asystent pasa ruchu Lane Assist, asystent świateł drogowych, adaptacyjny tempomat, system rozpoznawania znaków drogowych, monitorowanie martwego pola, układ ostrzegający o ruchu poprzecznym z tyłu, system ochrony pasażerów, asystent bezpieczeństwa, asystent jazdy w korku Travel Assist czy podgrzewana kierownica z trzema poziomami intensywności. Do działania niektórych systemów można mieć jednak zastrzeżenia. Zdarzało się bowiem, że aktywny tempomat zaczął zwalniać bez powodu (pas przed autem był pusty) a asystent bezpieczeństwa Emergency Assist potrafił zahamować bez powodu, co irytowało.

Seat Ateca FR – największa zaleta skrywa się pod maską

Testowany Seat Ateca FR największą zaletę skrywał jednak pod maską. To dobrze znane 2-litrowe TSI o mocy 190 KM i maksymalnym momencie obrotowym 320 Nm. Napęd trafia na obie osie za pośrednictwem 7-biegowej przekładni DSG. Jednostka ma charakterystyczny, przypominający hot hatche pomruk oraz chętnie wkręca się na obroty i ochoczo rwie do przodu. Nie przeszkadzała w tym nawet momentami niezdecydowa przekładnia DSG.

przód reflektor noc

 

Potwierdzają to zresztą osiągi. Zdaniem producenta samochód przyspiesza od 0 do 100 km/h w równe 7 sekund i rozwija 214 km/h prędkości maksymalnej. Faktycznie czuć dynamikę auta, zwłaszcza w trybie Sport. Największym zaskoczeniem in plus była obecność funkcji Launch Control, którą na dodatek zaskakująco łatwo się uruchamiało. Wystarczyło bowiem dać tylko tryb Sport oraz wyłączyć ESP i gotowe. Warto zaznaczyć, że tej opcji nie było w przedliftingowej Atece FR. Generalnie Seat Ateca FR okazał się zrywnym samochodem i wręcz nakłaniał do ostrzejszej jazdy i częstego korzystania z trybu Sport.

Zużycie paliwa na rozsądnym poziomie

Całkiem rozsądne było także zużycie paliwa. Średnio oscylowało ono w granicach 9 l/100 km. Z kolei podczas płynnej, co nie oznacza wcale ślamazarnej, jazdy w trasie spadało ono nawet do 8 l/100 km. Na autostradzie przy 140 km/h w zależności od warunków i nachylenia drogi, zwykle wahało się od 9 do 10 l/100 km. W mieście natomiast trzeba liczyć te 10-11 l. Z kolei podczas ostrzejszej jazdy są to już wyniki rzędu 13 l/100 km. Samochód pozwala przejechać około 600 km na pełnym baku.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 KM DSG - w oczekiwaniu na Cuprę

Seat Ateca FR – twardy niczym lockdown, zaleta i wada jednocześnie

Największa frajda z Seata była jednak wtedy, gdy zaczęły się zakręty. Byliśmy zaskoczeni, że SUV może się tak zwinnie i dobrze prowadzić. Duża w tym zasługa także bezpośredniego układu kierowniczego. Oczywiście wszystko do czasu, dopóki nie zaczęły się nierówności. Wówczas sztywne zawieszenie Ateki FR oraz niskoprofilowe koła o rozmiarze 245/40 R19 (potrafiły nieraz dobić) dawały się we znaki. Dosyć mocno bowiem ograniczało to komfort jazdy. Można wręcz rzec, że mieliśmy do czynienia z rodzinnym, teoretycznie wszechstronnym SUV-em, który bardziej czuł się hot hatchem. Z jednej strony dobrze, bowiem zapewniał radość z jazdy, z drugiej zaś było to okupione ograniczonym komfortem. Nie pomagało w tym opcjonalne aktywne zawieszenie DCC (3595 zł).

Seat Ateca FR przód 1

 

Każdy znajdzie coś dla siebie, lecz testowany egzemplarz trochę za drogi

Bazowy Seat Ateca po liftingu zaczyna się bowiem od kwoty 88 700 zł za odmianę Reference z 6-biegowym manualem i silnikiem 1.0 TSI o mocy 110 KM. Mocniejszy wariant 1.5 TSI Style to wydatek rzędu 106 100 zł (skrzynia manualna i napęd na przód). Do wyboru jest też 2-litrowy turbodiesel o mocy 150 KM, startujący od  115 700 zł. Bazowy 190-konny benzyniak 2.0 TSI z napędem 4×4 i skrzynią DSG to koszt przynajmniej 133 300 zł. Topowy wariant FR startuje natomiast z pułapu 146 900 zł. Tak jak wcześniej wspomnieliśmy, testowany Seat Ateca FR nie należał do tanich. Kosztował on bowiem 181 465 zł, z czego blisko 35 tys. zł stanowiły dodatki. Trochę wysoka kwota zważywszy na jakość wykonania auta.

Link do konfiguracji naszego egzemplarza znajdziecie TUTAJ.

Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 DSG 4Drive – podsumowanie

Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 DSG 4Drive
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.6

Podsumowanie

Poliftingowy Seat Ateca FR utwierdził nas w przekonaniu, że zmiany wyszły hiszpańskiemu SUV-owi na dobre. Nabrał on jeszcze więcej drapieżności, a przy okazji sprawia wrażenie świeższego. To samo tyczy się wnętrza, gdzie wprowadzono lepszy system multmedialny z łatwiejszą obsługą łączności z telefonem i przyjemniejszymi dla oka grafikami oraz bardziej masywną, ładniejszą kierownicę. Szkoda jednak, że po liftingu nadal zalewa nas twardy plastik, który razi w aucie za tak wysoką kwotę. 

Warto natomiast pochwalić układ napędowy, gdyż jednostka 2.0 TSI okazała się wyjątkowo żwawa i jednocześnie miała umiarkowany jak na SUV-a apetyt na paliwo. Z Atecą FR jest jednak pewien problem. Mianowicie jej największa zaleta, jaką jest świetne prowadzenie w zakrętach, jest za bardzo okupiona komfortem jazdy. Taki poziom sztywności zawieszenia jest dobry w Cuprze, ale w cywilnej Atece, która z założenia ma być bardziej wszechstronna, już niekoniecznie. Jeśli jednak to zaakceptujecie, otrzymacie jeżdżącego niczym hot hatch i dającego frajdę z jazdy SUV-a, który jednak jest wyjątkowo twardy… niczym trwający w Polsce lockdown.

Galeria – Seat Ateca FR 2.0 TSI 190 DSG 4Drive

4.6/5 (liczba głosów: 8)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama