Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

Testy nowych samochodów

TEST | SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire – SUV dla koneserów

Coraz częściej oferując SUV-y producenci nawet nie kryją ich mocno ograniczonych zdolności terenowych względem prawdziwych terenówek. Na rynku wciąż jednak istnieją prawdziwe, pierwotne SUV-y dla tzw. „koneserów”, którym bliżej do terenówek niż podniesionych hatchbacków. Dowodem na to jest SsangYong Rexton, który pokazuje, że niszowa i niedoceniana marka też ma sporo do zaoferowania.

SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire
Fot. Paweł Bartocha

Niegdyś SUV-y miały w sobie sporo z terenówek. Według definicji SUV oznacza bowiem skrót od Sport Utility Vehicle, a więc pojazd łączący cechy samochodu terenowego i osobowego o wysokich zdolnościach terenowych. To bardziej komfortowy i cywilizowany odpowiednik terenówki, przypominający ją kształtem nadwozia, dużym prześwitem i kołami oraz zazwyczaj pokaźnymi rozmiarami. Obecnie jednak samochody te przypominają bardziej pojazdy osobowe, zaś z terenowych pozostawiono głównie bardziej bojowy wygląd czy podwyższony względem osobówek prześwit (choć nie taki jak w autach terenowych). Na rynku są jednak wyjątki w postaci SUV-ów zbliżonych bardziej do typowych terenówek. Jednym z nich okazał się testowany SsangYong Rexton… Wiecie co? Ma to swój urok!

To już nie jest brzydkie kaczątko (ale łabędź też nie…)

Już na sam swój widok SsangYong zdradza swoje azjatyckie pochodzenie. Jeszcze jakieś kilkanaście lat temu SsangYongi były naprawdę brzydkie i uchodziły za obiekt drwin. Obecnie samochody koreańskiego producenta znacznie się poprawiły, a ich design wreszcie jest przyjemny dla oka. Oczywiście typowo koreańska, nieco fantazyjna stylistyka z wieloma ozdobnikami ma swoich zwolenników i przeciwników, jednak o Rextonie trudno powiedzieć, by był brzydkim czy kiczowatym autem jak to miało niegdyś miejsce. Obecna na rynku II generacja zadebiutowała w 2017 roku, zaś jesienią 2020 roku samochód poddano modernizacji. SsangYong Rexton jest naprawdę sporym  i masywnym samochodem – mierzy on bowiem 4,85 m długości, 1,96 m szerokości oraz aż 1805 mm wysokości, zaś jego rozstaw osi liczy 2865 mm.

SsangYong Rexton - sylwetka

Fot. Paweł Bartocha

Tak naprawdę wizualnie SsangYong Rexton w testowanej, topowej odmianie Sapphire prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Auto ma bowiem masywny przód z LED-owymi reflektorami, spory grill, a także spójny tylny pas z LED-owymi lampami połączonymi chromowaną listwą, wreszcie 18-calowe felgi o dość nietypowym wzorze, które jednak giną na tle ogromnego nadwozia Rextona. Z kolei sylwetka pojazdu przypominać może Nissana X-Traila na sterydach. Terenowe ambicje pojazdu podkreśla duży, bowiem wynoszący aż 22,4 cm prześwit. Sytuacja zmienia się trochę, gdy zbliżymy się do Rextona. Zauważymy wówczas, że na atrapie chłodnicy zamiast chromu zastosowano „chamski” plastik, zaś pseudochromowana wstawka imitująca atrapy układu wydechowego również nie wyglądała zbyt przekonująco. Ciekawostką są umieszczone na zderzaku tylne kierunkowskazy niczym w Kii Sportage III generacji. Testowany egzemplarz posiadał nadwozie w kolorze Elemental Grey Metallic (3000 zł).

ZOBACZ TAKŻE
TEST | SsangYong Musso Grand 2.2 Diesel 181 KM 4WD – prawdziwa terenówka

Masywnie i luksusowo, czyli czym chata bogata

Jeszcze większe zaskoczenie spotkało nas po zajrzeniu do kabiny. Ta prezentuje się dość… luksusowo, głównie dzięki wykończeniom z pikowanej skóry na desce rozdzielczej, panelach drzwi i fotelach z czarnej skóry Nappa (4000 zł), a także masywnej desce rozdzielczej. Czujemy się niczym w „wypasionej” terenówce. Jakość wykończenia jest naprawdę przyzwoita, w większości istotnych miejsc są miękkie i przyjemne w dotyku tworzywa, wszystko dobrze spasowano, nic nie trzeszczy i nie lata… Niestety, podobnie jak w przypadku nadwozia, sytuację trochę psuje bliższe spojrzenie na detale. To, co wygląda na aluminium, czy to na kierownicy, wokół nawiewów czy na tunelu środkowym lub desce rozdzielczej, w rzeczywistości jest plastikiem. Trochę szkoda. Poza tym oświetlenie ambiente ma postać tylko jednego paska przed pasażerem – w takiej postaci lepiej, jakby go wcale nie było.

SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire - wnętrze

Fot. Paweł Bartocha

SsangYong Rexton i jego kabina

Dobra, dość czepiania się „pierdół”, przejdźmy do konkretów. Kabina Rextona stanowi kompromis pomiędzy analogowością a digitalizacją. Obsługa poszczególnych funkcji nie powinna sprawić nikomu większych problemów. Centrum dowodzenia stanowi 9,2-calowy dotykowy ekran systemu infotainment, który jednak nie prezentuje najwyższego poziomu. Owszem, całkiem nieźle  reaguje na dotyk, jednak oferuje tylko przewodowego Apple CarPlay’a i AndroidAuto, zaś grafiki nawigacji czy menu nie należą do najświeższych. Poza tym pojawia się problem z kadrowaniem map fabrycznej nawigacji po zbliżeniu. Samo menu również jest ograniczone i trochę zagmatwane. Plus za fizyczne przyciski-skróty oraz pokrętło do regulacji głośności.

Rexton - multimedia

Fot. Paweł Bartocha

Poniżej znalazł się panel dwustrefowej automatycznej klimatyzacji (w tak dużym aucie przydałaby się już trójstrefowa). Mieliśmy jednak problem z optymalnym dobraniem siły nadmuchu – często był on zbyt mocny, nawet w minimalnym ustawieniu. Na szczęście korzystanie z klimy okazało się intuicyjne. Poniżej znalazły się przyciski od podgrzewania i wentylacji foteli. Na konsoli środkowej umieszczono natomiast przyciski do zmiany trybów jazdy (Winter, Normal, Dynamic), wyłączenia systemu start&stop oraz uruchamiający zestaw kamer 360 stopni.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Ford Explorer 3.0 V6 PHEV 457 A10 AWD - skradł moje serce

Bogate wyposażenie i mnóstwo miejsca w każdym kierunku

Same kamery oferują bardzo dobrą jakość obrazu, wiele kątów ukazywania obrazu (m.in. od góry, od boku, tył, przód oraz widok 3D)  i wchodzą w skład pakietu Executive za 14 000 zł. Obejmuje on także elektrycznie sterowaną klapę bagażnika, elektrycznie regulowany fotel kierowcy z regulacją pamięci czy kierownicę ze srebrnymi wstawkami. Sama kierownica wygląda masywnie, ma gruby wieniec i cztery ramiona. Dlatego też dziwi obecność manetek, które mimo to się potrafią przydać. Umieszczono na niej przyciski do sterowania komputerem pokładowym, radiem czy seryjnym w wersji Sapphire aktywnym tempomatem. Przed kierowcą znalazł się natomiast zestaw wirtualnych zegarów z 12,3-calowym wyświetlaczem. Działa on całkiem płynnie i oferuje ładne grafiki, aczkolwiek ma dość ograniczone możliwości konfiguracji ukazywanych informacji.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Ssangyong Tivoli 1.5 T-GDI 163 KM Quartz - wiecznie spragniony

SsangYong Rexton bardzo dobrze wypada natomiast pod kątem przestronności i funkcjonalności. Miejsca jest mnóstwo w obu rzędach siedzeń (opcjonalnie można go doposażyć także w trzeci rząd). Nie brakuje go zarówno na nogi, jak i nad głowę i na szerokość. Masywny przedni podłokietnik jest wygodny i kryje spory schowek. Fotel pasażera z przodu otrzymał przyciski z boku oparcia pozwalające pasażerom tylnego rzędu na sterowanie nim w celu zwiększenia miejsca na nogi. Plus za obecność płaskiej podłogi, osobnych nawiewów, 2 wejść USB-A, gniazda 12V oraz podłokietnika z cupholderami i miejscem na smartfona. Komfort poprawiają także zaciągane na okna rolety przeciwsłoneczne. 2 wejścia USB-A umieszczono także z przodu, podobnie jak indukcyjną ładowarkę, która jest pod ręką. Niskie osoby muszą jednak pamiętać o utrudnionym wsiadaniu z racji na wysoki prześwit. Dobrze, że chociaż z tyłu pomyślano o uchwytach na obudowach słupków B.

Rexton - drugi rząd

Fot. Paweł Bartocha

Pojemny bagażnik, parę wpadek wykończeniowych

Spory i ustawny jest też bagażnik Rextona. Liczy on w testowanej wersji 5-osobowej aż 784 litry bazowej pojemności, jest ustawny i estetycznie wykonany. Poza tym oferuje wiele praktycznych schowków i haczyków. Po złożeniu oparć rośnie on aż do 1997 litrów. Szkoda tylko, że ma on tylko zestaw naprawczy, zaś elektrycznie sterowana klapa bagażnika nie podnosi się wyżej i szybciej. 

Wyboru tu nie ma

Pod maską Rextona znalazła się jedyna dostępna jednostka w postaci 2.2-litrowego diesla o mocy 202 KM i maksymalnym momencie obrotowym 441 Nm. Współpracuje on z 8-biegową przekładnią automatyczną, której wygodny joystick przypomina ten stosowany w modelach BMW. Producent nie podaje przyspieszenia od 0 do 100 km/h w oficjalnych danych, jednak podaje prędkość maksymalną, która wynosi 184 km/h. Skrzynia zmienia biegi całkiem sprawnie i bez szarpnięć, choć ma pewną typową dla dużych SUV-ów zwłokę.  Silnik Rextona z zewnątrz wydaje się głośny, jednak kabinę zaskakująco dobrze wyciszono, w efekcie czego jednostka nie męczy uszu dieslowskim klekotem. Jednocześnie jej dynamika okazuje się w zupełności wystarczająca, także podczas prędkości autostradowych. Dodajmy, że Rexton do lekkich nie należy, gdyż waży on ponad 2100 kg. 

SsangYong Rexton - tył

Fot. Paweł Bartocha

Spalanie nie jest takie złe

Mimo to nie jest on nadmiernie paliwożerny. Średnie spalanie w trakcie testu oscylowało w granicach 8,5-9 litrów na 100 km, co przy baku mieszczącym 70 l daje zasięg na poziomie około 700 km. Podczas jednostajnej jazdy autostradą jednostka rzadko kiedy przekracza 10 l/100 km (zwykle 9, 9,5 l), zaś w miejskich korkach potrafiła już zużyć 12 l/100 km. Podczas spokojnej jazdy drogami lokalnymi można natomiast zejść poniżej 7 litrów, co jak na taki gabaryt jest naprawdę niezłym wynikiem.

SsangYong Rexton jako pierwotny SUV – to czuć podczas jazdy

Czas wyjaśnić jedną kwestię, którą poruszyliśmy już na wstępie. Dlaczego Rexton uchodzi za „pierwotnego” SUV-a z genami terenówki. Po pierwsze bazuje na ramie jak mało który obecnie oferowany tego typu pojazd. Po drugie posiada dołączany napęd przedniej osi i reduktor. Wreszcie ma blokadę tylnego mostu, bazowo napęd na tył i ponad 22-centymetrowy prześwit. W zasadzie przychodzi nam tylko jedno podobne auto, które obecnie jest oferowane. Jest nim legenda świata off-roadu, a więc Toyota Land Cruiser. Cała reszta tych motoryzacyjnych dinozaurów wyginęła… przynajmniej w Europie.

Rexton - uchwyt

Fot. Paweł Bartocha

 

Faktycznie SsangYong Rexton oferuje typowe dla SUV-ów na ramie poczucie bezpieczeństwa i stabilność. Mimo konstrukcji ramowej zapewnia on też całkiem wysoki komfort jazdy, choć na nierównościach i dziurach bardziej podskakuje niż podobnej wielkości SUV-y z nadwoziem samonośnym. Rexton oferuje za to wysoki komfort w trasie oraz ponadprzeciętne właściwości terenowe. Jego głównym ograniczeniem są tak naprawdę szosowe opony. To auto potrafi naprawdę wiele i próżno obecnie szukać takich. Oczywiście nie jest to mały samochód i gabaryty czuć na drodze oraz przy parkowaniu, jednak sytuację ułatwiają kamery 360 stopni i czujniki – da się go wyczuć.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Nissan X-Trail 1.3 DIG-T 160 2WD DCT Tekna - przyjazny SUV

Całkiem rozsądna oferta

Bazowy SsangYong Rexton Crystal kosztuje od 164 900 zł. Ma on jednak bardzo ubogie wyposażenie (w standardzie tylko manualna klimatyzacja!). Znacznie lepszą opcją jest środkowy Quartz za 194 900 zł, zaś testowany topowy wariant Sapphire startuje od 214 900 zł. Nasz egzemplarz wraz z opcjami wyceniono na 262 490 zł. Wbrew pozorom nie jest to aż tak dużo, zważywszy na brak konkurencji oraz 5-letnią gwarancję (lub 100 000 km).

SsangYong Rexton - przód

Fot. Paweł Bartocha

Jedyny konkurent Rextona w postaci Toyoty Land Cruiser (diesel 2.8 o mocy 204 KM) kosztuje od 249 000 zł, zaś w topowej odmianie Executive 339 000 zł, a więc znacznie więcej. Z kolei podobna wielkościowo Kia Sorento z nadwoziem samonośnym startuje od 249 900 zł za topową odmianę Prestige Line z dieslem 2.2 o mocy 193 KM. Jest to jednak typowo bulwarowy SUV z nadwoziem samonośnym.

Podsumowanie: SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire

SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire
  • Stylistyka
  • Przestronność
  • Jakość materiałów
  • Wyposażenie
  • Multimedia
  • Komfort użytkowania
  • Przyjemność z jazdy
  • Silnik i napęd
  • Ekonomia i ekologia
  • Bezpieczeństwo
  • Cena w stosunku do jakości
4.3

Podsumowanie

Flagowy model SsangYonga okazał się pozytywnym zaskoczeniem. Auto jest bardzo wygodne, przestronne i funkcjonalne, do tego całkiem atrakcyjnie wygląda i jest rozsądnie wycenione. Oczywiście nie ma co liczyć na fajerwerki podczas jazdy na drogach utwardzonych, gdyż jest to samochód bazujący na ramie. Z drugiej strony jest on zaskakująco komfortowy w trasach i nie boi się nawet bardziej wymagającego terenu. Jest przedstawicielem ginącego gatunku pierwotnych SUV-ów, a więc samochodów, które mają więcej cech z terenówek niż aut osobowych. To prawdziwy czołg na kołach.

 Galeria: SsangYong Rexton 2.2 d Sapphire

Oceń nasz artykuł!
Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama