To wielka historia wyścigów samochodowych
Francuskie miasto Reims cały świat zna głównie dzięki Katedrze Notre-Dame, w której dawniej koronowano francuskich władców. Jesteśmy jednak na stronie o motoryzacji, więc skupimy się na niej. W 1926 r. w mieście odbyły się pierwsze wyścigi samochodowe. Utworzono tam tor uliczny, który korzystał z dróg publicznych między wioskami Gueux i Thillois, niemal tworząc trójkąt. Charakteryzował się on dwoma ponad 2-kilometrowymi prostymi, na których samochody osiągały naprawdę ogromne prędkości.
Tor w trakcie swojego istnienia przechodził wiele modyfikacji – skracano go, a chwilę później znacznie wydłużano. Co istotne, nie mówimy o podrzędnym obiekcie, a o arenie, na której rywalizowali kierowcy Formuły 1. Odbyło się tam jedenaście wyścigów o GP Francji, które wygrywali m.in. Juan Manuel Fangio, Mike Hawthorn, Jack Brabham czy Jim Clark. Ostatni wyścig F1 odbył się tam w 1966 roku, a sam tor był otwarty jeszcze przez sześć kolejnych lat. W 1972 r. Francuzi podjęli bowiem decyzję o zamknięciu obiektu z powodu problemów finansowych. W 1997 roku samochody wyścigowe miały powrócić w okolice Reims, ale zamiast tego… 5 lat później wyburzono kilka oryginalnych budynków.

Fot. Mercedes-Benz
Dziś tor Reims-Gueux jest tylko reliktem przeszłości, który nadal jest jednak popularny. Można odwiedzić loże i kilka trybun, które zdobią kultowe już teraz reklamy. Krótko mówiąc – można tam poczuć ducha wyścigów. Z tego powodu miejsce stało się kultowe, a wielu pasjonatów motoryzacji robi zdjęcia swoich samochodów przed opuszczonymi budynkami. Sytuacje wykorzystują także producenci samochodów, których fotografowie urządzają tam sesje zdjęciowe. Tylko z najnowszej historii kojarzymy Maserati, Toyotę oraz Jaguara, który nawet nazwał edycję specjalną modelu XE „Reims”.
Teraz nic już nie będzie takie samo
Po co jednak cały ten naprawdę przydługi wstęp? Aby pokazać, że mamy do czynienia z miejscem unikatowym i kultowym, które wiele znaczy dla społeczności fanów motoryzacji i sportów motorowych. Okazuje się jednak, że cała ta pasja do dawnego obiektu wyścigowego nie wszystkim się podoba. W połowie marca burmistrz Gueux podjął bowiem decyzję, która de iure uniemożliwia robienie sobie w tamtych okolicach zdjęć. Podpisał bowiem dokument, który całkowicie zakazuje zatrzymywania się pojazdów na odcinku drogi D27 między Reims i Gueux.
Lokalnym władzom najwidoczniej nie podobał się fakt, że przy starych boksach niemal bez przerwy parkowało wiele samochodów, których właściciele robili sobie zdjęcia. Rozumiemy, że od czasu do czasu może to prowadzić do nietypowych sytuacji, ale zakazywanie nie jest rozwiązaniem dobrym na wszystko. Ta decyzja to dewastacja miejsca ważnego dla kultury motoryzacyjnej, w której można było spotkać pasjonatów naprawdę z całego kontynentu. Pokazuje ona jednak obecne trendy, w których jeśli coś jest choćby minimalnie ryzykowne i nie można na tym zarabiać, musi zostać zakazane.
Informacja spotyka się z coraz głośniejszą krytyką płynącą z całego świata, więc władze Reims musiały trochę uspokoić sytuację. Burmistrz stwierdził, że w przyszłości pozwoli na zorganizowane imprezy na tym obiekcie, ale te słowa nie zadowoliły wielu osób. Spontaniczność i chwilowość spotykania się w tym miejscu przesiąkniętym sportem motorowym miała swój urok. Poza tym ludzie często przejeżdżali tamtędy mogąc wybrać krótszą trasę podczas swojej podróży. Zorganizowane wydarzenia posłużą tylko lokalnej społeczności i z czasem (o ile w ogóle będą regularnie urządzane) spowszednieją, dostając wręcz łatkę zlotów niczym na parkingu w centrum handlowym.