Bezkonkurencyjny Leclerc i odrodzenie Sainza
Walka o pole position do GP Miami toczyła się pomiędzy Charlesem Leclerkiem, Maxem Verstappenem i Carlosem Sainzem. Po pierwszych przejazdach w Q3, na prowadzeniu znajdował się aktualny mistrz świata z czasem 1:28.991. Na tym etapie Monakijczyk i Hiszpan tracili do niego zaledwie 0,064 i 0,080 sekundy.
Wszystko zmieniło się wraz z wyjazdem na decydujące kółko. Kierowcy Ferrari przez znaczną część okrążenia szli łeb w łeb, jednocześnie urywając z czasu Verstappena kolejne dziesiąte części sekundy. Kluczowy okazał się dopiero trzeci sektor, który Leclerc pokonał znacznie lepiej niż Sainz. Monakijczyk ustanowił wtedy czas 1:28.796 i zdobył pole position, wyprzedzając zespołowego kolegę o 0,190 sekundy. Tym samym, kierowcy Ferrari po raz pierwszy w sezonie zablokują na starcie wyścigu pierwszy rząd.
Charles Leclerc takes pole position no. 3️⃣ for the 2022 season! 💪#MiamiGP #F1 @Charles_Leclerc pic.twitter.com/j3E2TilsbF
— Formula 1 (@F1) May 7, 2022
Tymczasem Max Verstappen popełnił na swoim ostatnim okrążeniu drobny, ale bardzo kosztowny błąd. Bolidem Holendra zarzuciło w sekwencji zakrętów, co przekreśliło jego szanse na dobry czas. Kierowca Red Bulla może sobie z tego powodu „pluć w brodę”, ponieważ zdecydowanie miał argumenty by zagrozić Leclerkowi. Niestety, Verstappen ukończył kwalifikacje na dopiero trzecim miejscu, tracąc do Sainza zaledwie 0,005 sekundy.
Unlucky Max! 💔
A costly error for the Dutchman in the final stages of qualifying 😩#MiamiGP #F1 pic.twitter.com/alE7EGLyKx
— Formula 1 (@F1) May 7, 2022
Największe zaskoczenie: Fenomenalny występ Bottasa
Valtteri Bottas zdążył już przyzwyczaić kibiców do swojej fenomenalnej formy w kwalifikacjach. Nie inaczej było w Miami. Po pechowym piątku, Fin błyskawicznie odzyskał pewność siebie i ustanowił piąty czas kwalifikacji. Tym samym okazał się szybszy od takich kierowców, jak Lewis Hamilton czy Lando Norris.
Bottas znajdował się poniekąd na ziemi niczyjej – nie miał szans powalczyć z Ferrari i Red Bullem, które są w swojej własnej lidze, a jednocześnie żaden z pozostałych kierowców nie był w stanie mu zagrozić. To dowodzi nie tylko o mocnej dyspozycji byłego kierowcy Mercedesa, ale także o bardzo dobrych ustawieniach bolidu Alfa Romeo. Wiele wskazuje na to, że zespół z Hinwill może być w GP Miami wręcz trzecią siłą w stawce.
That’s P5 in the bag for @ValtteriBottas! 🤩 #MiamiGP pic.twitter.com/PhNHFRrbje
— Alfa Romeo F1 Team ORLEN (@alfaromeoorlen) May 7, 2022
Dowodzi tego również występ Guanyu Zhou. Chińczyk nie wszedł do Q2, tylko dlatego, że został zablokowany przez „pociąg” kierowców przygotowujących się do rozpoczęcia okrążenia. Patrząc na czasy mini-sektorów, Zhou byłby w stanie uplasować się w okolicach 10.-13. miejsca i powalczyć o jeszcze lepszy wynik w dalszej części czasówki. Nie przekreśla to jednak jego szans na zdobycie punktów w jutrzejszym wyścigu. Tor w Miami powinien sprzyjać wyprzedzaniu, a prowadząc tak dobrze przygotowany bolid, Zhou ma sporą szansę na przebijanie się przez stawkę.
Największe rozczarowania: Russell odpadł w Q2, Haas znacząco poniżej oczekiwań
Problemy nie ominęły za to George’a Rusella. Po bardzo obiecującym początku weekendu, sobota okazała się mniej łaskawa dla Brytyjczyka.
Przystępując do trzeciego treningu, Mercedes w dalszym ciągu testował nowe ustawienia. Nie sprawdziły się one zupełnie, więc zespół z Brackley podjął decyzję o powrocie do ustawień z piątku. To, co jednak służyło Russellowi dzień wcześniej, dzisiaj mocno skomplikowało jego występ.
Problemy zaczęły się w trakcie pierwszego kółka wyjazdowego Brytyjczyka w Q2. Kierowca Mercedesa nie zdążył ustanowić żadnego czasu, gdyż został on pilnie ściągnięty do boksu przez zespół. Gdy Russell po chwili wrócił na tor, miał spore problemy z zapanowaniem nad bolidem. Tyłem W13 mocno zaczęło zarzucać w zakrętach, co skutecznie utrudniło ustanowienie dobrego czasu. Tym samym Russell ustawi się na starcie do jutrzejszego wyścigu z 12. pola. Podobnie jednak, jak w przypadku Zhou nie powinno go to wyeliminować z walki o solidną zdobycz punktową.
Rozczarowująco wypadł również Haas. Po solidnym piątku i bardzo dobrym występie w trzecim treningu (Schumacher szósty, Magnussen ósmy), można się było spodziewać znacznie więcej po amerykańskim zespole. Niestety, Magnussen wypadł w kwalifikacjach fatalnie, plasując się na 16. pozycji. Niewiele lepiej poszło Schumacherowi. Niemiec wszedł co prawda do Q2, ale był w tej części czasówki ostatni, tracąc do bardzo słabego Ricciardo ponad 0,1 sekundy.
Co przed nami? Ferrari zdobędzie łatwe zwycięstwo?
Już jutro, 8 maja, o godz. 21:30 czasu polskiego kierowcy wystartują w wyścigu o GP Miami. Po dość spokojnych kwalifikacjach, można się spodziewać, ze wyścig będzie miał nieco inny charakter. Tor w Miami powinien sprzyjać wyprzedzaniu, a jednocześnie w pewnych fragmentach jest stosunkowo wąski. To oznacza, że walka koło w koło powinna być bardzo emocjonująca, ze względu na bliskość band i niewielki margines błędu.
Faworytami wyścigu są kierowcy Ferrari, którzy blokując pierwszy rząd w kwalifikacjach zapewnili sobie ogromną przewagę strategiczną. Plan Scuderii będzie bardzo prosty – nie dać się objechać Red Bullowi na starcie i odjechać na bezpieczną odległość kontrolując przebieg rywalizacji. Nieco więcej szaleństwa muszą wnieść Max Verstappen i Sergio Perez. Kierowcy Red Bulla uzyskują lepsze prędkości maksymalne, co znacząco ułatwi im ataki na rywali. Aby jednak było to możliwe, muszą trzymać się ich blisko w zakrętach (szczególnie w sekwencji łuków nr 13-16, za którymi znajduje się najdłuższa na torze prosta). A tutaj zdaje się brylować Ferrari.
Niewykluczone, że przy sprzyjających okolicznościach Red Bull nieco zaryzykuje ze strategią. Piątkowe symulacje wyścigowe nie dały jednoznacznych odpowiedzi co do degradacji opon. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, Maxa Verstappena wykonującego dwa pit stopy, aby gonić Ferrari na świeższych oponach. Wszystko dlatego, że zespoły z Maranello i Milton Keynes są niezagrożone w ten weekend ze strony innych ekip.
Sporo ciekawego będzie się działo również w środku stawki. Jadący w czołówce Bottas i Hamilton, odrabiający straty Russell czy włączający się do walki o punkty kierowcy Astona Martina, powinni dostarczyć kibicom wiele emocji.
Szczegóły odnośnie harmonogramu wyścigu oraz transmisji znajdziecie w naszym osobnym artykule – plan transmisji GP Miami F1 2022.
Wyniki kwalifikacji do GP Miami 2022

Fot. Formula 1 / Twitter