Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

GP Miami: Kolejne pole position Charlesa Leclerca | Analiza

Po emocjonującej walce w końcówce kwalifikacji, pole position do jutrzejszego wyścigu o GP Miami wyszarpał Charles Leclerc. Drugie pole startowe przypadło jego koledze z zespołu – Carlosowi Sainzowi. Po błędzie na ostatnim okrążeniu pomiarowym, z walki o najlepszy czas wypadł za to Max Verstappen.

leclerc sainz miami 2022
Fot. Formula 1 / Twitter

Bezkonkurencyjny Leclerc i odrodzenie Sainza

Walka o pole position do GP Miami toczyła się pomiędzy Charlesem Leclerkiem, Maxem Verstappenem i Carlosem Sainzem. Po pierwszych przejazdach w Q3, na prowadzeniu znajdował się aktualny mistrz świata z czasem 1:28.991. Na tym etapie Monakijczyk i Hiszpan tracili do niego zaledwie 0,064 i 0,080 sekundy.

Wszystko zmieniło się wraz z wyjazdem na decydujące kółko. Kierowcy Ferrari przez znaczną część okrążenia szli łeb w łeb, jednocześnie urywając z czasu Verstappena kolejne dziesiąte części sekundy. Kluczowy okazał się dopiero trzeci sektor, który Leclerc pokonał znacznie lepiej niż Sainz. Monakijczyk ustanowił wtedy czas 1:28.796 i zdobył pole position, wyprzedzając zespołowego kolegę o 0,190 sekundy. Tym samym, kierowcy Ferrari po raz pierwszy w sezonie zablokują na starcie wyścigu pierwszy rząd.

 

Tymczasem Max Verstappen popełnił na swoim ostatnim okrążeniu drobny, ale bardzo kosztowny błąd. Bolidem Holendra zarzuciło w sekwencji zakrętów, co przekreśliło jego szanse na dobry czas. Kierowca Red Bulla może sobie z tego powodu „pluć w brodę”, ponieważ zdecydowanie miał argumenty by zagrozić Leclerkowi. Niestety, Verstappen ukończył kwalifikacje na dopiero trzecim miejscu, tracąc do Sainza zaledwie 0,005 sekundy.

 

Największe zaskoczenie: Fenomenalny występ Bottasa

Valtteri Bottas zdążył już przyzwyczaić kibiców do swojej fenomenalnej formy w kwalifikacjach. Nie inaczej było w Miami. Po pechowym piątku, Fin błyskawicznie odzyskał pewność siebie i ustanowił piąty czas kwalifikacji. Tym samym okazał się szybszy od takich kierowców, jak Lewis Hamilton czy Lando Norris.

Bottas znajdował się poniekąd na ziemi niczyjej – nie miał szans powalczyć z Ferrari i Red Bullem, które są w swojej własnej lidze, a jednocześnie żaden z pozostałych kierowców nie był w stanie mu zagrozić. To dowodzi nie tylko o mocnej dyspozycji byłego kierowcy Mercedesa, ale także o bardzo dobrych ustawieniach bolidu Alfa Romeo. Wiele wskazuje na to, że zespół z Hinwill może być w GP Miami wręcz trzecią siłą w stawce.

 

Dowodzi tego również występ Guanyu Zhou. Chińczyk nie wszedł do Q2, tylko dlatego, że został zablokowany przez „pociąg” kierowców przygotowujących się do rozpoczęcia okrążenia. Patrząc na czasy mini-sektorów, Zhou byłby w stanie uplasować się w okolicach 10.-13. miejsca i powalczyć o jeszcze lepszy wynik w dalszej części czasówki. Nie przekreśla to jednak jego szans na zdobycie punktów w jutrzejszym wyścigu. Tor w Miami powinien sprzyjać wyprzedzaniu, a prowadząc tak dobrze przygotowany bolid, Zhou ma sporą szansę na przebijanie się przez stawkę.

Największe rozczarowania: Russell odpadł w Q2, Haas znacząco poniżej oczekiwań

Problemy nie ominęły za to George’a Rusella. Po bardzo obiecującym początku weekendu, sobota okazała się mniej łaskawa dla Brytyjczyka.

Przystępując do trzeciego treningu, Mercedes w dalszym ciągu testował nowe ustawienia. Nie sprawdziły się one zupełnie, więc zespół z Brackley podjął decyzję o powrocie do ustawień z piątku. To, co jednak służyło Russellowi dzień wcześniej, dzisiaj mocno skomplikowało jego występ.

Problemy zaczęły się w trakcie pierwszego kółka wyjazdowego Brytyjczyka w Q2. Kierowca Mercedesa nie zdążył ustanowić żadnego czasu, gdyż został on pilnie ściągnięty do boksu przez zespół. Gdy Russell po chwili wrócił na tor, miał spore problemy z zapanowaniem nad bolidem. Tyłem W13 mocno zaczęło zarzucać w zakrętach, co skutecznie utrudniło ustanowienie dobrego czasu. Tym samym Russell ustawi się na starcie do jutrzejszego wyścigu z 12. pola. Podobnie jednak, jak w przypadku Zhou nie powinno go to wyeliminować z walki o solidną zdobycz punktową.

Rozczarowująco wypadł również Haas. Po solidnym piątku i bardzo dobrym występie w trzecim treningu (Schumacher szósty, Magnussen ósmy), można się było spodziewać znacznie więcej po amerykańskim zespole. Niestety, Magnussen wypadł w kwalifikacjach fatalnie, plasując się na 16. pozycji. Niewiele lepiej poszło Schumacherowi. Niemiec wszedł co prawda do Q2, ale był w tej części czasówki ostatni, tracąc do bardzo słabego Ricciardo ponad 0,1 sekundy.

Co przed nami? Ferrari zdobędzie łatwe zwycięstwo?

Już jutro, 8 maja,  o godz. 21:30 czasu polskiego kierowcy wystartują w wyścigu o GP Miami. Po dość spokojnych kwalifikacjach, można się spodziewać, ze wyścig będzie miał nieco inny charakter. Tor w Miami powinien sprzyjać wyprzedzaniu, a jednocześnie w pewnych fragmentach jest stosunkowo wąski. To oznacza, że walka koło w koło powinna być bardzo emocjonująca, ze względu na bliskość band i niewielki margines błędu.

Faworytami wyścigu są kierowcy Ferrari, którzy blokując pierwszy rząd w kwalifikacjach zapewnili sobie ogromną przewagę strategiczną. Plan Scuderii będzie bardzo prosty – nie dać się objechać Red Bullowi na starcie i odjechać na bezpieczną odległość kontrolując przebieg rywalizacji. Nieco więcej szaleństwa muszą wnieść Max Verstappen i Sergio Perez. Kierowcy Red Bulla uzyskują lepsze prędkości maksymalne, co znacząco ułatwi im ataki na rywali. Aby jednak było to możliwe, muszą trzymać się ich blisko w zakrętach (szczególnie w sekwencji łuków nr 13-16, za którymi znajduje się najdłuższa na torze prosta). A tutaj zdaje się brylować Ferrari.

Niewykluczone, że przy sprzyjających okolicznościach Red Bull nieco zaryzykuje ze strategią. Piątkowe symulacje wyścigowe nie dały jednoznacznych odpowiedzi co do degradacji opon. Jestem więc w stanie sobie wyobrazić, Maxa Verstappena wykonującego dwa pit stopy, aby gonić Ferrari na świeższych oponach. Wszystko dlatego, że zespoły z Maranello i Milton Keynes są niezagrożone w ten weekend ze strony innych ekip.

Sporo ciekawego będzie się działo również w środku stawki. Jadący w czołówce Bottas i Hamilton, odrabiający straty Russell czy włączający się do walki o punkty kierowcy Astona Martina, powinni dostarczyć kibicom wiele emocji.

Szczegóły odnośnie harmonogramu wyścigu oraz transmisji znajdziecie w naszym osobnym artykule – plan transmisji GP Miami F1 2022.

Wyniki kwalifikacji do GP Miami 2022

quali miami 2022

Fot. Formula 1 / Twitter

\
Reklama