Pierwszeństwo ma ten z przodu
Sato zauważył, że oprócz kolizji między kierowcami DAMS i Charouz Racing System, duży wpływ na wynik miał sam zjazd do boksu. Kolega z zespołu Japończyka znajdował się bowiem w lepszej pozycji i to on zjechał pierwszy do boksu. A to kosztowało Sato trochę czasu.
– Jestem całkiem zadowolony z tego, co dzisiaj zrobiliśmy. Mieliśmy dobry pit stop, ale niestety zjechaliśmy w złym momencie. Chciałem zjechać wcześniej, ale Jack był z przodu, więc miał pierwszeństwo. Myślę, że straciłem przez to sekundę, ponieważ w tamtym momencie moje opony były już na limicie. Udało mi się też wyprzedzić kilku rywali. Jechałem czysto i zostaliśmy nagrodzeni – powiedział Sato.
Ostrożność popłaca
Sato mówi, że ostrożnie wystartował do wyścigu, starając się uniknąć kłopotów, podczas gdy inni kierowcy zachowywali się bardzo agresywnie. Jego cierpliwość opłaciła się i po zderzeniu Nissany’ego i Bolukbasiego awansował do pierwszej dziesiątki.

Fot. Dutch Photo Agency
– Na pierwszym okrążeniu było niezwykle ciasno. Dobrze wjechałem w pierwszy zakręt, ale obok jechały aż cztery samochody. Później zyskałem czas, opóźniając postój. Udało mi się utrzymać cieplejsze opony przez kilka okrążeń dłużej, ale potem ich temperatura spadła, a cała trójka z tyłu dobrze zarządzała swoim ogumieniem. Próbowałem bronić swojego miejsca, straciłem jedno w kilku zakrętach. Później wydawało się, że spadnę jeszcze bardziej, ale Roy i Cem się zderzyli. Na szczęście odzyskałem kilka miejsc. Miałem świeższe opony. Było w tym dużo szczęścia, ale udało mi się – dodał Japończyk.
Dobre tempo i plany na kolejny wyścig
Zawodnik Virtuosi Racing podkreśla, że tempo w wyścigu było lepsze niż to w kwalifikacjach. Ponadto dodaje, że prawie wszystko zadziałało tak, jak powinno. Nie może także doczekać się powrotu do ścigania na torze wyścigowym z prawdziwego zdarzenia. Według niego znaczącą rolę podczas jego występu na torze w Silvertone odegra zmienna pogoda.
– Mieliśmy trochę do nadrobienia w kwalifikacjach, ale wczoraj tempo było całkiem w porządku. Dowiedzieliśmy się z telemetrii naszego drugiego samochodu, gdzie byli szybsi od nas i myślę, że to zadziałało. Generalnie byliśmy lepsi niż wczoraj. Wpływ na to miała nasza strategia, zjazd do pit stopu i samochody bezpieczeństwa. Ogólnie jestem całkiem zadowolony – wspomniał Sato.
– Silverstone to powrót na tradycyjny obiekt. Myślę, że będziemy mieli tam jaśniejszy obraz tempa wszystkich zespołów i kierowców. Nie mogę się doczekać. Jeśli chodzi o pogodę w Silverstone, to może tam nie być dużo słońca. Jeżeli jednak będzie inaczej, możemy być na dobrej pozycji. Mam pracę domową do odrobienia i muszę się dobrze przygotować – zakończył kierowca Virtuosi Racing