Connect with us

TEST | Mitsubishi L200 Black Edition – sztuka przetrwania

Dużych samochodów nigdy za wiele. W dobie ogromnej popularności aut typowo miejskich, a także typu SUV, brakuje mi na rynku czegoś większego. Otóż chciałbym otrzymać coś, czym pojedziemy zarówno na zakupy, jak i w trasę, a także przejedziemy grząskie błoto. Tym razem do dyspozycji mieliśmy Mitsubishi L200 – czyli powoli wymierający gatunek samochodów roboczych. Czas na test!

Opublikowano

w dniu

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)
Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Sztuka przetrwania

Czy wiecie, że Mitsubishi wycofuje ze sprzedaży kultowy model Pajero? To niesłychane, że samochód – legenda przestaje być potrzebny. W swojej historii zdobył rzeszę fanów, a także dwunastokrotnie zwyciężył w rajdzie Paryż-Dakar. Dochodzimy do momentu, kiedy wierni fani japońskiej motoryzacji oraz Mitsubishi będą musieli kupować samochody konkurencji chcąc nadal jeździć wyżej i dalej niż inni. Na szczęście w gamie producenta pozostał jeszcze jeden model, który dzielnie radzi sobie w terenie, a także zaskakuje umiejętnościami lawirowania w miejskiej dżungli.

Mowa o Mitsubishi L200. To samochód starej daty, niezbyt nowoczesnej konstrukcji, ale jakże trwały i zaskakujący w swojej prostocie. W gruncie rzeczy nowa X-klasa, VW Amarok, Isuzu D-Max, czy Toyota Hilux są zbudowane tak samo, sprzedają się równie dobrze i są tak samo dzielne. Wniosek? Ludzie nadal potrzebują tego typu aut. I chciałbym, aby nadal tak zostało.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Jak tym jeździć?

Mitsubishi L200 to duży samochód. Ma ponad pięć metrów długości, waży ponad dwie tony i budzi respekt na drodze. Europejskie miasta z dnia na dzień są coraz bardziej zakorkowane, więc można pomyśleć, że jazda takim samochodem na co dzień może sprawiać problemy. Tak i nie. Dla chcącego nic trudnego, ale nie ukrywam, że zdarzają się momenty zwątpienia w znalezienie dogodnego miejsca do parkowania. Plusy posiadania takiego auta są proste: poczucie bezpieczeństwa i ładowność. Siedząc wysoko więcej widzimy, a inni uczestnicy ruchu dwa razy się zastanowią zanim zdecydują się zajechać nam drogę.

Duża paka ułatwia przewożenie ładunku. Wbrew pozorom zmieścimy na nią zakupy dla 5-osobowej rodziny, ale z zapakowaniem rowerów na weekendową wycieczkę będzie problem. Mi nie udało się włożyć na tył ani jednego. Problem w tym, że część towarowa pojazdu nie jest na tyle obszerna, aby go zmieścić, a sprawy nie ułatwia dodatkowa, uchylna zabudowa. Są plusy ujemne i plusy dodatnie – mawiają – bo zamiast rowerów, na tył uda się zapakować kilkanaście worków z cementem o łącznej wadze 1000 kg. L200 to naprawdę dzielny samochód, ale czasem można się zdziwić.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Z zewnątrz

Ile osób, tyle opinii. Mówi się, że Mitsubishi L200 nie jest zbyt urodziwym samochodem. O gustach się nie dyskutuje, ale czy prawdziwy pick-up musi być piękny? Do testu otrzymaliśmy limitowaną edycję „Black Edition”. W jej skład wchodzą: biały perłowy lakier, czarne nadkola, lusterka boczne i felgi. Całość wygląda całkiem imponująco i może się podobać. Ważne, że L200 wyróżnia się na drodze i nie próbuje upodabniać się do innych modeli z gamy Mitsubishi. Problem w tym, że nowa generacja L200 będzie już bardziej generyczna.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

W środku

Środek auta to prostota i prehistoria. Materiałowe fotele, twarde plastiki otaczające kierowcę i pasażerów i przestarzały system multimedialny. To pierwsze rzeczy, które zauważamy wsiadając do środka. Nowoczesności dodaje ładna kierownica i wstawki pokryte lakierem fortepianowym. Gdybym mógł, to z chęcią zrezygnowałbym z tej drugiej opcji, bo plastiki strasznie szybko się rysują.

W zasadzie w środku jest wszystko, czego możemy potrzebować. Jednostrefowa automatyczna klimatyzacja, kilka pojemnych schowków, cupholder w tunelu środkowym oraz jakże ważny podłokietnik. Naprawdę – w środku nie znajdziemy fajerwerków. To nic, ponieważ został on zaprojektowany tak, aby niczego nie wymagać od kierowcy i dać mu się zrelaksować podczas jazdy.

Wspomniałem też o systemie multimedialnym, który może być jedną rzeczą w tym samochodzie, która irytuje. Domyślam się, czemu wciąż montuje się ten przestarzały ekran i głęboko wierzę, że w nowej generacji zostanie to już zmienione. Już dawno nie miałem do czynienia z tak słabo działającym systemem.

Fotel kierowcy i pasażera jest miękki i komfortowy, a dookoła znajdziemy sporo miejsca. Tym samochodem naprawdę przyjemnie pokonuje się kolejne kilometry w trasie. Z tyłu również nie ma się na co poskarżyć. Siedzi się bardzo wygodnie, a na brak miejsca nie można narzekać.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Jak to jeździ?

Pod maską Mitsubishi L200 znajdziemy 2.4-litrowy silnik wysokoprężny o mocy 180 KM, który dzielnie współpracuje z 5-biegową automatyczną skrzynią biegów. Do dyspozycji kierowcy jest także kilka trybów działania napędu. Od tylnego (do jazdy na co dzień), stałego na obie osie, a także obie osie z reduktorem. Całością steruje się za pomocą pokrętła i nie jest to skomplikowane, ponieważ z trybu 2WD na 4WD możemy przejść podczas jazdy. Trzeba tylko pamiętać, aby zatrzymać się w miejscu w momencie włączania reduktora, ponieważ w innym wypadku może skończyć się to awarią.

Ten duży pick-up dzielnie przyspiesza w trasie, a wyprzedzanie nie stanowi większego problemu. Prędkość maksymalna na poziomie 180 km/h również robi wrażenie w takim kolosie. Dla niektórych problemem może być spalanie, ponieważ przy spokojnej i płynnej jeździe w mieście nie zejdziemy poniżej 12 litrów, a w trasie takie same wartości będą normalne. Kupując samochód o takich rozmiarach musimy się z tym liczyć. Co ciekawe, producent deklaruje spalanie na poziomie 7,5-litra na każde 100 km.

Jazda jest płynna i bezpieczna. Samochód prowadzi się stabilnie oraz przewidywalnie i raczej niczym nie zaskoczy kierowcy. Silnik pracuje trochę głośno, ale to jestem mu w stanie wybaczyć. Automatyczna skrzynia biegów działa dosyć wolno, a mimo to satysfakcjonująco i bardzo dobrze radzi sobie z silnikiem i gabarytami auta. Podczas siedmiu dni testów odniosłem nawet wrażenie, że chce się tym jeździć gdziekolwiek. Byleby poczuć „wyższość” nad innymi i klimat prawdziwych pick-upów, ale co kto lubi.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Podsumowanie

Po co komu taki samochód? Przede wszystkim L200 będzie doskonałym wyborem dla osób, które żyją aktywnie. Ciągnięcie ciężkiej przyczepy tym samochodem nie stanowi problemu. Z drugiej strony możesz mieć po prostu zachciankę na posiadanie dużego i wyróżniającego się na ulicach samochodu. Warto wspomnieć, że L200 w maksymalnej wersji wyposażenia kosztuje „jedyne” 160 tys. zł. To mniej niż Ford Ranger, Nissan Navara, Toyota Hilux czy Volkswagen Amarok.

Jeśli przełkniesz jego prehistoryczną konstrukcję, nie najlepsze materiały wykończeniowe i całkiem spory apetyt na paliwo, to L200 odwdzięczy Ci się bezawaryjnością i pewnością, że poradzi sobie w każdych warunkach.

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Mitsubishi L200 Black Edition (2019)

Skomentuj
Reklama
Reklama
Reklama