GP Singapuru: Charles Leclerc z 5. PP w sezonie [Podsumowanie] - motohigh.pl
Nasze social media

Formuła 1

GP Singapuru: Charles Leclerc z 5. PP w sezonie [Podsumowanie]

Charles Leclerc sprawił wszystkim niespodziankę i dzięki genialnemu okrążeniu zdobył swoje piąte pole position w sezonie. Pod tym względem ma ich najwięcej w sezonie i jutro może powalczyć o trzeci triumf z rzędu. Lewis Hamilton i Sebastian Vettel nie dali rady przeszkodzić Monakijczykowi. Dużym rozczarowaniem była dziś forma Red Bulla i Maxa Verstappena.

Opublikowano

w dniu

Fot. Scuderia Ferrari / Charles Leclerc

Cuda się zdarzają. Nie takie historie pisała nam F1…

Raczej każdy zgodzi się, że nikt poza hurraoptymistami nie stawiał Scuderii Ferrari w roli faworytów przed rundą w Singapurze. Dlaczego? Choćby z powodu postawienia w tym roku na mniejszy docisk od rywali oraz problemy w wolnych i średnich zakrętach. Na torach takich jak Spa-Francorschamps i Monza każdy mógł oczekiwać wysokiej formy ze względu na charakterystykę bolidu SF90 oraz najmocniejszy silnik w stawce. Wydawało się, że już ostatnia faza sezonu 2019 dostarczy nam powrót kłopotów stajni z Maranello z optymalizacją pakietu i pracą ogumienia. A stało się zupełnie inaczej…

Duży wpływ na wzrost konkurencyjności czerwonego bolidu miał nowy pakiet poprawek aerodynamicznych i mechanicznych, który został przygotowany na GP Singapuru. Leclerc i Vettel nie ukrywali, że prowadzenie nie stanowiło już takiego problemu i w dodatku poprawiło się czucie, co jest niezwykle ważna dla każdego kierowcy. Niewiele brakowało, a Ferrari na “nieprzyjaznym” obiekcie wywalczyłoby cały pierwszy rząd. Niestety w kluczowej próbie czterokrotny mistrz świata nie ustrzegł się błędów, przez które nie miał szans poprawę rezultatu. O nieco ponad 0,2 s wyprzedził go partner z ekipy, a rzutem na taśmę o 0,029 s przeskoczył go Lewis Hamilton z Mercedesa (główny faworyt).

Jednak Scuderia ma i tak całkiem dobra sytuację, ponieważ strategicznie maja większe pole manewru niż Srebrne Strzały. Niestety Valtteri Bottas mimo błysku w Q1 nie mógł później się odnaleźć i został przedzielony kierowcami Red Bulla. A to może skomplikować mu wyścig. Oczywiście sporo może zmienić już sam start i wszystkie nasze dywagacje wezmą w łeb, ale raczej przy tak krótkim dojeździe do pierwszego zakrętu jest to mało prawdopodobne. Pomyśleć, że GP Singapuru mogło być dla ekipy z Brackley spacerkiem z ewentualnym zagrożeniem ze strony Maxa Verstappena.

Jeśli chodzi o Red Bulla, to tutaj rozczarowanie musi być spore. Stajnia z Milton Keynes miała bić się tutaj o zwycięstwo i do czasu trzeciego treningu tak obraz się przedstawiał. Później coś poszło nie tak, bo nie udało im się poprawić aż tak bardzo, nie wiadomo na ile wpływ na to miał brak wydajnego trybu kwalifikacyjnego. Sukcesem ciężko uznać pokonanie Bottasa, który od pierwszego treningu skomplikował sobie życie. Verstappen wycisnął raczej wszystko z samochodu i stracił nieco ponad 0,5 s, ale niekoniecznie pozbawia go to szans choćby w walce o podium. Alexander Albon spisał się tak jak należało oczekiwać, niestety podczas trzeciej rundy w bolidzie RB15 trudno spodziewać się, aby na takim trudnym torze był wyżej – dzisiaj niewiele brakowało a pokonałby jednego Mercedesa. Ich tempo wyścigowe powinno być mocne i być może w sprzyjających okolicznościach pokuszą się o satysfakcjonujący ich rezultat.

Na pewno niewiadomą będzie tempo na dystansie u Ferrari, które po Monzy miało pracować nad tym elementem. Jeśli wraz za poprawą tempa na pojedynczym kółku udało się też znaleźć kompromis na wyścig, to nie mają się czego obawiać. W piątek nie wyglądało to rewelacyjnie na tle Lewisa Hamiltona, który z dużym obciążeniem paliwa był o krok przed wszystkimi – średnio 0,5-0,6 s szybszy na okrążeniu. Dlatego nastrój pięciokrotnego mistrza świata przed niedzielnymi zmaganiami musi być zrozumiały.

Środek stawki – wczoraj bliżej, dziś nieco dalej…

McLaren i Renault uchodziły do grona faworytów jeśli chodzi o awans do Q3. Także ich podwójna obecność w ostatnim segmencie nie wywołała sensacji. Jedynie zaskoczeniem in minus było słabsze tempo Lando Norrisa z McLarena, który jeszcze w Q2 był blisko czołówki, a skończył ostatecznie na dziesiątym miejscu. W tej sytuacji Carlos Sainz zgarnął siódmą lokatę, wygrywając z Danielem Ricciardo i Nico Hulkenbergiem. Na pewno stajnia z Woking mogła mieć jeszcze lepszą pozycję wyjściową, ale i tak jest nieźle.

Renault musi trzymać się blisko swoich klientów, ale wcale nie będzie to takie proste. Na pewno cieszy fakt, że Daniel Ricciardo, podobnie trochę jak Charles Leclerc, odrodził się po słabym piątku i był znó szybszy od kolegi z ekipy. Na dystansie Australijczyk potrafi jeszcze bardziej podkręcić tempo, więc jutro mogą mieć szansę na odrobienie nieco straty w klasyfikacji konstruktorów.

Jedynym poważnym zagrożeniem miało być Toro Rosso, ponieważ wczoraj ich tempo było mocne. A w przeszłości stajnia z Faenzy osiągała na Marina Bay niezłe wyniki. Niestety tym razem nie było im dane się poprawić. Daniil Kvyat odpadł już w Q1, a Pierre Gasly walczył jeszcze o Q3, ale nie miał większych szans. Jednak Rosjanin i Francuz przesuną się o jedno “oczko”, ponieważ jedenasty Sergio Perez (Racing Point) otrzymał karę cofnięcia o 5 pól za wymianę skrzyni biegów (wcześniej uszkadzając ją w 3. treningu). Wczoraj tempo na długich przejazdach było dość obiecujące, a jeśli wybiorą pośrednią mieszankę mogą wówczas zostać dłużej na torze i spróbować coś ugrać.

Z całkiem dobrej strony spisał się wspomniany wcześniej Perez, który wycisnął maksimum ze swojego samochodu. Meksykanin nie mógł liczyć na więcej. Mimo obiecujących osiągów podczas FP3 trudno było oczekiwać drastycznej poprawy w czasówce, czego dowodem jest kolejne odpadnięcie Lance’a Strolla w Q1 (Kanadyjczyk też będzie cofnięty – za nadprogramowe podzespoły). Poprawę osiągów w kwalifikacjach odnotowała ekipa Alfa Romeo, ale Antonio Giovinazzi i Kimi Raikkonen nie mieli szans na walkę o lepsze pozycje. Fin w dodatku miał swoje przygody z bandami ulicznego toru.

Kevin Magnussen awansując do trzeciego segmentu wyciągnął obecnie maksimum z Haasa VF-19. Niestety na ten moment tempo słabo rozwiniętego bolidu w połączeniu z problemami z oponami nie pozwala na więcej. Zapewne stajnia z Kannapolis nie liczyła też na nic więcej w ten weekend. Jutro o punkty będzie im niezwykle trudno. Rewolucji nie było też w przypadku Williamsa. Mimo zapowiadającej się walki z przedostatnim obecnie zespołem, wyszło jak zwykle. George Russell stracił do “Groszka” blisko 0,6 s, a Robert Kubica prawie sekundę. Jakby tego było mało inżynier Polaka zaprzepaścił szansę na pokonanie lepszego kółka informując podopiecznego o tym, że nie zdążył zmieścić się w czasie z pokonaniem okrążenia wyjazdowego. Jednym słowem “kabaret”.

Charles Leclerc po zdobyciu 5. PP w karierze, jak i w tym sezonie, został liderem jeśli chodzi o liczbę najwięcej wygranych czasówek w sezonie. Lewis Hamilton i Valtteri Bottas wygrali po cztery, a Sebastian Vettel i Max Verstappen po jednej. Okrążenie Monakijczyka z Ferrari było rewelacyjne, brakowało może momentami płynności, ale widać było za to serce do walki z bolidem. Wiadomo, że nie poszło jak po grudzie i podczas oglądania onboardu poziom adrenaliny rośnie.

Jutro wyścig rozpocznie się o godz. 14:10 czasu polskiego. Czy Ferrari odniesie swój trzeci triumf na tym torze (2010, 2015)? A może Mercedes i Red Bull wyciągną asa z rękawa? Piszcie w komentarzach!

Wyniki kwalifikacji

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama