Nasze social media

Formuła E

ePrix Mexico City: Mitch Evans niespodziewanym zwycięzcą

Mitch Evans po raz pierwszy w tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium. Na zmodyfikowanym torze Hermanos Rodriguez mieliśmy jeszcze więcej walki i dramaturgii. Daniel Abt w treningu zablokował hamulce i przy dużej prędkości uderzył w bandę. Po badaniach na szczęście okazało się, że mógł wystartować w wyścigu. Swoje punkty wreszcie zdobył Sébastien Buemi, który na pewno ma chrapkę na drugi tytuł mistrza serii.

Opublikowano

w dniu

Mitch Evans Jaguar Racing ePrix Mexico City 2020
Fot. ABB Formula E / Mitch Evans podczas ePrix Mexico City

Przebieg weekendu

W pierwszej sesji treningowej Abt miał groźnie wyglądający wypadek, ale na szczęście skończyło się jedynie na strachu i po badaniach w szpitalu powrócił na tor, aby wystartować w wyścigu. Niestety oznaczało to dla niego zajęcie ostatniego pola startowego. Przed nim byli inni pechowcy, gdyż sroga kara spadła na obu kierowców Mahindry. Za podwójną wymianę skrzyni biegów dostali aż po 40 pozycji kary na polach startowych.

Dużo więcej uśmiechu mogliśmy dostrzec na twarzach Lotterera, który to startował z pole position, Evansa oraz de Vriesa, którzy znaleźli się “za plecami” kierowcy fabrycznego Porsche. Na uwagę zasługuje siódma pozycja w czasówce Nico Muellera, który pokazuje odbudowę formy GEOX Dragon. Obaj kierowcy BMW i Andretti, którzy prezentowali do tej pory świetną postawę w dwóch pierwszych rundach sezonu 2019/20 musieli próbować swoich sił w przebijaniu się z drugiej dziesiątki. Kwalifikacji wyraźnie nie poszły po ich myśli.

Zaraz po starcie Andre Lotterer został wypchnięty z toru i spadł na czwartą pozycję. Zamieszanie to szybko wykorzystał Mitch Evans z Jaguara. Pierwsze okrążenie kierowcy jechali bardzo blisko siebie, ale do czasu. Nico Mueller uderzył w bandę i spowodował wyjazd Bruno Correi ze swoim BMW i8, którego Safety Car od tego weekendu przybrał nowe kolory. Także kibice i kierowcy mieli możliwość lepszego ich widoku.

Skrót obejrzycie tutaj:

35 minut przed końcem wyścigu udało się uporządkować tor, ale dramaturgii nie było końca. Felipe Massa z Venturi uszkodził swój bolid i musiał wycofać się z rywalizacji. Buemi swoim Nissanem miał chrapkę na solidne punkty w tym wyścigu to i naciskał mocno na rywali. Nie trzeba było czekać długo na kolejne zamieszanie. Znowu pech dopadł Andre Lotterera, który uszkodzonym bolidem musiał zjechać do pit lane w celu naprawy i ogromna strata czasowa już nie pozwoliły na walkę w czołówce. Podobnie presji nie wytrzymał Sam Bird (Envision Virgin Racing), który po spotkaniu z bandą pożegnał się z rywalizacją. Tuż przed końcem wyścigu wycofał się także Daniel Abt z Audi.

Podium ePrix Mexico City przedstawiało się następująco: Mitch Evans, Antonio Felix da Costa, Sébastien Buemi.

O klasyfikacjach…

W klasyfikacji generalnej doszło do sporych przetasowań. Liderem jest obecnie Evans. Nowozelandczyk plasuje się bezpośrednio przed Simsem i da Costą. Poprzedni lider, Vandoorne z Mercedesa, spadł na czwartą pozycję. W tabeli producentów wyraźnie “odjeżdża” BMW i Andretti, ale tuż za tą ekipą walczą zaciekle Jaguar z Mercedesem. Tym samym po czterech wyścigach sezonu mamy różnych zwycięzców. Ciąg dalszy zmagań o mistrzostwo zarówno kierowców, jak i zespołów, pod koniec lutego w Marrakeszu.

Reklama

Facebook

Reklama
Reklama