W związku z pandemią koronawirusa, zespoły Formuły 1 muszą odciążyć swój budżet, by przetrwać ciężkie czasy. Jako pierwszy na obniżenie wynagrodzeń pracowników zdecydował się McLaren. Podobną decyzję podjęli również Williams i Racing Point.
Ekipa z Woking wysłała swoich pracowników na przymusowe urlopy. Dobrowolnie na obniżkę pensji zgodzili się między innymi kierowcy stajni – Carlos Sainz i Lando Norris – oraz dyrektor generalny, Zak Brown.
Due to the impact of COVID19, the McLaren Group has adopted difficult temporary measures regarding its staff to hopefully protect jobs in the long term. I fully understand these tough decisions and I have obviously decided to take a pay cut. We are all in this together. pic.twitter.com/O2woN7kYKt
— Carlos Sainz (@Carlossainz55) April 2, 2020
– Takie rozwiązanie ma na celu ochronę miejsc pracy w najbliższej przyszłości oraz zagwarantowanie możliwości powrotu naszym pracownikom na pełne etaty – czytamy w oświadczeniu McLarena. W Woking urlop będzie trwał co najmniej trzy miesiące.
McLaren skorzystał z programu brytyjskiego rządu, który zgodził się na wypłatę pensji w wysokości 80 procent osobom przebywającym na urlopie. Maksymalnie do 2 500 funtów miesięcznie aż do czasu powrotu do pracy.
A co słychać w Williamsie i Racing Point?
W poniedziałek na podobny krok zdecydował się też Williams. Pracowników oddelegowano na urlopy, a George Russell i Nicolas Latifi zgodzili się na obniżkę wynagrodzeń.
– Ze względu na sytuację związaną z COVID-19, ROKiT Williams Racing tymczasowo rezygnuje z pracy wielu pracowników. Przerwa potrwa do końca maja, a kadra kierownicza i nasi zawodnicy dostaną płace mniejsze o 20% od 1 kwietnia.
– Decyzje te nie zostały podjęte pochopnie. Naszym celem jest ochrona miejsc pracy naszych pracowników oraz zapewnienie powrotu w pełnym wymiarze godzinowym, gdy tylko będzie to możliwe – dodali.
Również i Racing Point zdecydowało się na oszczędności. Team postanowił tymczasowo ograniczyć zatrudnienie. Szczegóły dotyczące liczby zwolnionych osób nie są jednak znane.
Prawdopodobnie na podobny krok w najbliższym czasie zdecydują się kolejne zespoły.