Nasze profile w mediach społecznościowych

Testy nowych samochodów

TEST | Volvo XC90 B5 2.0 235 KM – hybrydowa arystokracja

Szwedzka motoryzacja ma w moim osobistym rankingu szczególne przywileje. Nieodżałowany Saab (mam prywatnie), od lat intrygujące i stylowe Volvo, czy też szatańsko nieprzewidywalny Koenigsegg. Pierwszym jeżdżę prywatnie, o ostatnim mogę pomarzyć, więc postanowiłem przetestować największe Volvo w ofercie. Poznajmy bliżej XC90 w (miękko)hybrydowej odmianie.

Opublikowano

w dniu

Volvo XC90 hybryda
Fot. Kamil Rogala / Volvo XC90

Z kart historii

Zawsze marzyłem o Volvo XC90, nawet o jego pierwszej generacji, choć odstraszały mnie dwie rzeczy. Po pierwsze trudno znaleźć zadbany egzemplarz, który nie wymaga inwestycji 50% wartości już na starcie. Po drugie, jeśli nie znajdziesz zadbanego egzemplarza, już na starcie zainwestujesz 80-100 procent wartości zakupu. Dobrze, może demonizuję, ale te auta były tak dobre, że mało kto chciał je sprzedawać. A jeśli chciał, to było z nimi coś nie tak. Wiadomo – jak dbasz, tak masz. Ale kto wie, jak dbał poprzedni właściciel? W końcu mówi się, że największą wadą używanych aut jest właśnie poprzedni właściciel.

z tyłu

Fot. Kamil Rogala / Volvo XC90

Druga generacja zadebiutowała w sierpniu 2014 roku i już na początku było wiadomo, że to zupełnie inna liga. Auto było blisko o 20 centymetrów dłuższe od poprzednika, nieco wyższe i zdecydowanie szersze. Ot oczko wyżej w segmencie. Już poprzednik dawał mnóstwo komfortu i przyjemności z jazdy, ale nowe XC90 aspirowało do miana prestiżowego, luksusowego SUV-a i jest nim pełną gębą. Ba! Może bez kompleksów i ujmy konkurować z największymi graczami w tym segmencie. Takimi jak np. Audi Q7, BMW X5, Lexus RX czy też Mercedes GLE. Czy wygrywa? No i tu wkrada się pewna kwestia. Wyrafinowany gust.

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Audi Q3 Sportback 2.0 45 TFSI 230 KM – docenisz go przy bliższym poznaniu

Na tyle wyrafinowany, aby przesłonił pewne braki XC90. Bardziej chodzi o wiek. Auto zadebiutowało 6 lat temu i to niestety czuć. Wizualnie nadal jest piękne, eleganckie i moim zdaniem to jeden z najładniejszych SUV-ów dostępnych obecnie na rynku. Ustępuje urodą chyba tylko młodszemu bratu – XC60. Jednak porównując Szweda do atletycznych i naszpikowanych nowinkami Niemców czy Japończyka, czuć spore braki. Oczywiście, nie każdemu to przeszkadza, bowiem w takich autach priorytetem jest przyjemność z jazdy i komfort, ale nie można przejść koło tego obojętnie.

Volvo XC90: Czujemy się jak w eleganckiej restauracji

Czy dla mnie to problem? Niespecjalnie. Każdy ma inne potrzeby i rozmaitość ofert na rynku pozwala przebierać w najróżniejszych rozwiązaniach. W Mercedesie GLE można poczuć się jak w statku kosmicznym. Ogromny ekran przed oczami kierowcy i pasażerów, sterowanie systemem na różne sposoby, zaawansowany MBUX z tysiącem funkcji i możliwości, a to wszystko dopakowane najróżniejszymi systemami wspomagania jazdy, komfortu i bezpieczeństwa. BMW daje więcej sportowych emocji, Audi z kolei stawia na niekonwencjonalne rozwiązania. Przy tym centrum dowodzenia w Mercedesie czy Audi, Volvo XC90 wygląda jak auto z poprzedniej epoki. Chociaż zamiast rozpraszających świecidełek i tysiąca funkcji mamy wysmakowane detale, bardzo wysoką jakość wykonania i… spokój.

wnętrze Volvo XC90

Fot. Kamil Rogala / Volvo XC90

Tak, wsiadając do XC90 ogarniał mnie spokój. Przyznam, że jestem gadżeciarzem i w nowych Mercedesach czuję się świetnie. Jednak Volvo zaserwowało mi całkowite odcięcie od wszędobylskiej technologii. Tydzień z tym autem był oczyszczający i przede wszystkim uspokajający, a trasa 400 kilometrów pokonana na jeden raz w ogóle mnie nie zmęczyła. Po kilku godzinach wysiadłem z XC90 i mógłbym jechać dalej bez żadnych problemów. Do tego fantastyczny zestaw audio Bowers&Wilkins z 19 głośnikami (!!), fenomenalne fotele, bardzo dobre wyciszenie i to poczucie obcowania z autem, które dopracowano ze smakiem i skandynawskim stylem. Czy doskwierały mi braki w wyposażeniu?

Raczej nie, ale owszem, system mógłby być nieco bardziej rozwinięty i intuicyjny. Sam ekran na konsoli centralnej lepszej jakości, podobnie jak wyświetlacz wirtualnych zegarów, ale nie o to w tym chodzi. To wszystko jest wystarczające, przystępne i tyle. Bez zbędnych udziwnień i fajerwerków. Działa, nie rozprasza i koniec. A do tego wygląda bardzo gustownie i minimalistycznie. To trzeba lubić. Jeśli ktoś przesiądzie się z Mercedesa lub Audi, w Volvo poczuje się jak w aucie poprzedniej generacji. Dla mnie nie jest to wadą, bo taka jest cena elegancji i stylu.

Podróż bez celu

Często szukałem pretekstu by wybrać się Volvo XC90 choćby w krótką podróż. To ogromna przyjemność przemieszczać się tym autem bez celu, w dystyngowany, spokojny i nienachalny sposób. Nienachalny – to słowo klucz w tym przypadku. Próby sportowych zrywów w takim aucie moim zdaniem są kompletnie bezsensowne. Osiągi co prawda są przyzwoite i od 0 do 100 km/h możemy rozpędzić się w czasie 7,6 sekundy, ale po co? Owszem, mamy do dyspozycji sporą moc (o tym za chwilę), by sprawnie wyprzedzić kolumnę tirów, ale w tym aucie nie trzeba niczego udowadniać. Wręcz przeciwnie. Lepiej spoglądać z politowaniem na tych, którzy stroszą się jak paw.

Podróżować można nawet w 7 osób, bowiem w bagażniku znajdziemy dwa dodatkowe fotele. Mają one niemal pełne wymiary, dzięki czemu wygodnie usiądzie tam nawet para niewyrośniętych nastolatków. Problemem będzie oczywiście niedostatek miejsca na nogi i nad głowami. Mimo to nie powinno być źle – tym bardziej, że z tyłu również są nawiewy, schowki i sporo miejsca na szerokość.

Jeśli ktoś będzie podróżował z mniejszą drużyną i pozostawi trzeci rząd siedzeń w spokoju, uzyska aż 709 litrów przestrzeni bagażowej. Złożenie kanapy pozwoli uzyskać nawet 1874 litry. Całkiem nieźle, choć niemiecka konkurencja pod tym względem wygrywa. Co prawda BMW X5 oferuje „zaledwie” 1860 litrów maksymalnej przestrzeni, tak Mercedes GLE i Audi Q7 połkną maksymalnie ponad 2000 litrów.

Volvo XC90: Miękka hybryda z dwulitrowym silnikiem Diesla

Hybryda na bazie silnika Diesla? Mercedes pokazał, że da się i wyniki mogą być zaskakujące. W Volvo XC90 B5 zastosowano jednak miękki układ hybrydowy z instalacją 48V. 14-konny motogenerator to tylko wspomagacz silnika 2.0 o mocy 235 KM z momentem obrotowym na poziomie 480 Nm. Co ciekawe, takie samo oznaczenie – B5 – uzyskała również miękka hybryda z silnikiem benzynowym. Ja trafiłem na „ropniaka”, który charakteryzował się dość ciekawą charakterystyką, ale paniczną wręcz nadwrażliwością i zależnością pomiędzy intensywnością korzystania z pedału przyspieszenia a spalaniem i kulturą pracy. Uff, o co chodzi?

ZOBACZ TAKŻE
TEST | Honda CR-V Hybrid 2.0 i-MMD 184 KM – instruktor spokojnej jazdy

Po pierwsze: dynamika ważącego blisko 2,3 tony krążownika. Wysokoprężna 2-litrowa jednostka generująca 235 KM oraz 480 Nm świetnie radzi sobie z tym autem i pozwala na dynamiczną jazdę. Do tego 14-konny „wspomagacz” pozwala na niemal bezszelestne odpalanie jednostki spalinowej np. na światłach, co jest naprawdę przyjemne i sprawia, że korzystanie z systemu Start-Stop nie sprawia żadnych problemów. A jak wiemy, w wielu autach pierwszym odruchem jest wyłączenie tego „dobrodziejstwa”. Poza tym silnik elektryczny nie odgrywa żadnej znaczącej roli. Nie ma więc mowy o jeździe bezemisyjnej nawet przez kilka kilometrów. Trochę szkoda.

Są zalety…

Sama jazda, jak już wspomniałem, jest bardzo przyjemna i jak na silnik Diesla, niezwykle kulturalna. Oczywiście pod warunkiem, że sportowe aspiracje i dynamiczne poloty odłożymy do schowka. I tu pojawia się drugi argument – spalanie i hałas. Mocniejsze wciśnięcie pedału gazu skutkuje znaczącym podniesieniem poziomu hałasu, jaki  wydobywa się spod maski. Równomierna jazda, nawet z autostradowymi prędkościami, jest cicha i przyjemna.

Volvo XC90 automat panel

Fot. Kamil Rogala / Volvo XC90

Jeśli jednak zmusimy skrzynię biegów do redukcji lub dynamicznego przyspieszania spod świateł, efekty dźwiękowe nie będą przyjemne. Poza tym spalanie przy zdecydowanym traktowaniu pedału przyspieszenia rośnie w zastraszającym tempie. Delikatna jazda po mieście daje wynik 9-10 l/100 km, ale wystarczy kilka zdecydowanych zrywów i na wyświetlaczu pojawia się wartość 14-15 l/100 km. W trasie eskpresówka/autostrada w proporcji 50/50 uzyskałem wynik 9,5 l/100km, na drodze krajowej przy bardzo spokojnej jeździe udało się zejść poniżej 7 l/100 km. Nie jest więc źle, jeśli weźmiemy pod uwagę, że auto waży ok. 2,3 tony i napędzane jest przez 2-litrowy silnik Diesla.

Nie dla kompleksów i manii pojemności

Być może teraz wetknę kij w mrowisko, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że XC90 nie jest autem dla zakompleksionych karków. Ostre stwierdzenie, ale skreślanie tego auta tylko dlatego, że pod maską nie znajdziemy niczego powyżej 2 litrów, a we wnętrzu nie uświadczymy kilku ogromnych monitorów i funkcjonalności laptopa, jest niedojrzałe. Owszem, to auto dla kogoś o wysublimowanym guście, dla kogo liczy się elegancja i spokój, a nie ponadprzeciętne osiągi i tysiące zbędnych dodatków.

Na swoje usprawiedliwienie powiem jednak, że jestem mniej więcej pośrodku, choć skłaniam się ku tej drugiej grupie. W SUV-ie o takich gabarytach oczekuję komfortu i przyjemności z jazdy, a nie możliwości auta sportowego i blichtru, który razi po oczach. Zresztą dla mnie sportowy SUV to oksymoron i mimo, iż bardzo podobają mi się odmiany AMG modeli GLE czy GLC, tak zdecydowanie postawiłbym na komfort i luksus. Od sportu są coupe, od biedy sedany. Takie jest moje zdanie.

Co jeszcze można powiedzieć o Volvo XC90?

Ten szwedzki SUV zdecydowanie potrzebuje większego silnika. Idealnym rozwiązaniem byłoby V6, nawet wysokoprężne. Jeździłem VW Touaregiem z jednostkami V6 i V8. O ile 4.0 V8 zakrawa na fanaberię, tak 3-litrowe V6 byłoby wręcz idealne dla szwedzkiego auta. Poprawiłaby się dynamika, spalanie by się unormowało i nie było tak nerwowe, do tego aksamitna kultura pracy i – nie oszukujmy się –więcej prestiżu, który odrobinę cierpi przez stosowanie jednostki rodem z kompaktów. Być może jest to myślenie małostkowe, ale spotykam się z takim poglądem bardzo często. 

Zobacz też: 5 rzeczy, które zmienią Twoje zdanie o XC90.

Volvo XC90 B5 2.0 235 KM
  • Wygląd zewnętrzny
  • Wnętrze
  • Przyjemność z jazdy
  • Multimedia
  • Wyposażenie
  • Jakość materiałów
  • Zawieszenie
  • Silnik
  • Spalanie
  • Cena w stosunku do jakości
4.2

Podsumowanie

Podczas spokojnej jazdy tego nie odczuwałem, bo i kultura pracy była OK, i spalanie przyzwoite, ale każde ruszanie spod świateł i dźwięk lekko wysilonej 2-litrowej jednostki, która w parze z automatyczną skrzynią męczy się z grubo ponad 2-tonowym kolosem, przyprawiało mnie o lekki smutek. I tylko to mi doskwierało. Nie ubolewałem nad mniejszym ekranem raczej średnio dopracowanego systemu i brakiem kilku gadżetów, bo Volvo wynagrodziło mi to genialnym systemem audio, fenomenalnymi fotelami i niepowtarzalną atmosferą we wnętrzu. Jeśli tylko pod maską zagrałoby wolnossące V6.

Cena? W przypadku wersji silnikowej B5 jest to 313 450 zł za wersję 5-osobową. Wersja 7-osobowa rozpoczyna się od 321 050 zł, natomiast testowany egzemplarz wraz ze wszystkimi dodatkami kosztował łącznie 402 550 zł.

4.7/5 (liczba głosów: 11)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama