Nasze profile w mediach społecznościowych

Formuła 1

Tor Yeongam i Grand Prix Korei – ambicje ponad możliwości

Na pierwszy rzut oka Grand Prix Korei rozgrywane na torze Yeongam nie wyróżniało się niczym szczególnym. Przy bliższych oględzinach można było jednak zauważyć jego nietypowość. Okazywało się, że wszystko miało głębszy sens. Dodatkowo nie na wszystkie wydarzenia na torze dało się rzucić światło dzienne…

Opublikowano

w dniu

sebastian vettel grand prix korei
Fot. Red Bull Pool Content | Sebastian Vettel wjeżdzający na linię mety podczas wyścigu w 2012 r.

Tor Yeongam znajdujący się w Korei Południowej  został zaprojektowany przez Hermanna Tilke. Obiekt gościł Formułę 1 w ramach weekendu wyścigowego Grand Prix Korei czterokrotnie. Miało to miejsce w latach 2010-2013. Tor o długości ponad pięciu kilometrów mógł pomieścić 135 tysięcy fanów. Autorem najszybszego okrążenia w jego historii [czas 1:39.605 – przyp. red] jest Sebastian Vettel, który dodatkowo wygrał tam trzykrotnie. Udało mu się dokonać tego we wszystkich wyścigach oprócz pierwszego, w 2010 roku.

Nietypowa nitka i sceneria

Na pierwszy rzut oka wydawać się mogło, że tor został położony wokół pięknej koreańskiej scenerii. Przy bliższym spojrzeniu widać, zwłaszcza na początku plac budowy rozciągający się wokół nitki oraz za trybunami. Sam tor też nie zachwycał ze względu na toporny kształt. Kontrowersje wzbudzały również wjazd i wyjazd do alei serwisowej.

Przy „wejściu”, zabezpieczeniem w przypadku wypadnięcie toru miała być betonowa ściana. Po opuszczeniu pit-stopu natomiast, kierowcy wjeżdżali wprost na linię wyścigową pierwszego zakrętu. Po wyścigu w 2010, wprowadzono poprawki, które nie przyniosły jednak zadowalających rezultatów. Ostatnim ważnym uwagi punktem na torze była niezwykle długa prosta. Można wręcz stwierdzić, że zbyt długa, ponieważ kierowcy, którzy zostali na niej wyprzedzeni, byli w stanie przed jej końcem odzyskać swoją pozycję.

Z powyższych zdań wynika, że wyścigi powinny być nudne o przewidywalne. Ciężko jednak wyprzeć z pamięci to co wydarzyło się już w inauguracyjnym wyścigu.

Pierwsze wrażenia

Niektóre tory są pewne przyjęcia ekip Formuły 1 na miesiące a nawet lata przed wydarzeniem. Yeongam Circuit mimo potwierdzenia organizacji wyścigu już w 2006 roku, dostał zielone światło od FIA na kilkanaście dni przed pierwszym treningiem. Charlie Whiting osobiście pojawił się tam aby dokonać własnego rozeznania i zatwierdzić decyzję. Kierowcy i zespoły, pojawili się na ledwo gotowym i uprzątniętym obiekcie niedługo później.

ZOBACZ TAKŻE
Hockenheimring - obiekt odarty z duszy | Tory Formuły 1

22 października na torze pojawiły się w końcu bolidy. Jednym z pierwszych zawodników, który znalazł tempo na nowym obiekcie był Robert Kubica. Polak jeżdżący wtedy w Renault uzyskał najlepszy czas podczas trzeciej sesji treningowej. Wcześniej, w piątkowych odsłonach najszybsi byli Lewis Hamilton oraz Mark Webber.

W kwalifikacjach jednak nikt nie był w stanie dorównać Sebastianowi Vettelowi. Obok niego na starcie ustawił się Australijski partner z zespołu, Mark Webber, który ewidentnie upodobał sobie koreański obiekt.

Inauguracyjne Grand Prix Korei

Grand Prix Korei 2010 było trzecim od końca wyścigiem sezonu. Warto dodać, że wówczas w walce o tytuł było aż pięciu zawodników, co już na starcie zapewniało emocje. Tym większe, że tego dnia na torze zjawił się nieproszony gość – ulewny deszcz. Podjęto decyzję o starcie za samochodem bezpieczeństwa. Chwilę po starcie pojawiła się jednak czerwona flaga. Następnie znów wrócono do jazdy za Berndem Mayländerem, który prowadził stawkę aż do siedemnastego okrążenia.

Po rozpoczęciu ścigania doszło jeszcze do kilku kolejnych neutralizacji. Wyścigu nie ukończyli między innymi Nico Rosberg oraz samochody Red Bulla. Pełen incydentów wyścig bardzo się wydłużył, co doprowadziło do niezwykłej sytuacji. Nad obiektem szybko zapadł zmrok. Yeongam w porównaniu do torów, na których rozgrywają się nocne zawody nie miał sztucznego oświetlenia. W założeniu wyścig miał się skończyć jeszcze za dnia, lecz nikt nie przewidział takiego rozwoju sytuacji. Ostatecznie, zwycięzca Fernando Alonso celebrował na podium już praktycznie w nocy.

Następne wizyty

Tor gościł Grand Prix Korei jeszcze 3 kolejne lata. Wszystkie pozostałe wyścigi wygrał Sebastian Vettel, który był niezwykle blisko aby zgarnąć pierwsze miejsce w każdej rozegranej tu rundzie. We wspomnianym wcześniej 2010, na dziesięć okrążeń przed końcem, padła jego jednostka napędowa. Do tego momentu Niemiec przewodził stawce. Lata 2011-2013 nie obfitowały w podobne wydarzenia jak przy pierwszej wizycie. Godzina rozpoczęcia została jednak na wszelki wypadek zmieniona na wcześniejszą. W późniejszym czasie potwierdzono, że wyścig wygrany przez Alonso w 2010 r. zaczął się o późniejszej porze aby bardziej przypasować się europejskim widzom.

ZOBACZ TAKŻE
Spa-Francorchamps: Połączenie strachu i prędkości | Tory Formuły 1

Po czterech rundach pojawiły się problemy. Grand Prix Korei, wpisane do pierwotnych kalendarzy F1 na 2014 i 2015 wycofało się z organizacji. Powodem miała być ciągła strata pieniędzy na wydarzeniu. Właściciele toru mocno cięli koszty podczas wyścigów w 2012 i 2013 w porównaniu do dwóch pierwszych rozegranych u nich rund. Nie przyniosło to jednak wystarczających efektów, dlatego z przyjściem ery hybrydowej Korea wypadła z obiegu.

Arabska inspiracja

Jak się okazuje, właściciele toru Yeongam mieli nadzieję na długotrwałe pozostanie obiektu w kalendarzu. Planem ich było stworzenie ogromnego kompleksu, którego tor miał być główną częścią. Wzorem dla tego planu była Yas Marina Island w Abu Dhabi. Leżący tam obiekt, jest zdecydowanie więcej niż torem. Słynny hotel, pod którym przejeżdżają bolidy oraz Ferrari World to tylko przykłady ze wszystkich usług i rozrywek, które oferuje wyspa.

Jeśli chodzi o wersję koreańską, to pomysł przerodzono w projekt i przedstawiono go na wizualizacjach. Sama budowa miała zostać zakończona do końca 2020 roku. Cały pomysł końcowo poszedł jednak do kosza że względu na brak środków.

Czy jeszcze kiedykolwiek zobaczymy Grand Prix Korei?

Od ostatniego wyścigu o Grand Prix Korei minęło już wiele czasu. Na razie jednak nie ma perspektyw na kolejne wizyty w Korei Południowej. Aktualnie głównym tematem pozostaje ułożenie kalendarza na 2020 rok, a później na kolejny.  Jeśli obecność kibiców nadal nie będzie mile widziana, to wielce prawdopodobne będzie zniknięcie z kalendarza torów ulicznych. Nie jest też powiedziane, że wszystkie „klasyczne” obiekty sobie poradzą, przede wszystkim finansowo. 

ZOBACZ TAKŻE
Odwołane wyścigi w Azerbejdżanie, Singapurze i Japonii. Są alternatywy?

To sprawia, że trzeba bacznym okiem spoglądać na alternatywy. Wyścig o Grand Prix Korei na torze Yeongam mógłby być jedną z nich, choć na chwilę obecną to mało prawdopodobne. Póki co kibicom królowej sportów motorowych pozostają więc wspomnienia z wyścigów rozgrywanych tam w latach 2010-2013.

5/5 (liczba głosów: 6)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama