GP Emilii-Romanii na torze naznaczonym śmiercią
GP Emilii-Romanii będzie trzecią włoską rundą sezonu 2020 po tym, jak Formuła 1 zagościła już na Monzy i Mugello.
Tor Imola, a właściwie Autodromo Enzo e Dino Ferrari jest jednym z najbardziej kultowych obiektów wyścigowych świata. Z jednej strony jest uwielbiany przez kibiców i kierowców. W końcu to tutaj doszło do spektakularnej walki o prowadzenie pomiędzy Fernando Alonso i Michaelem Schumacherem w 2005 roku. Z drugiej, Imola jest naznaczona piętnem najczarniejszego weekendu w historii F1. Podczas GP San Marino w 1994 roku zginęli tutaj Roland Ratzenberger i Ayrton Senna.
Po raz pierwszy Imola zagościła w kalendarzu F1 w 1963 roku. Wyścig ten nie zaliczał się jednak do mistrzostw świata. Formuła 1 powróciła na włoski obiekt 17 lat później – w 1980 roku. Na Imoli rozegrano wtedy pierwsze i jedyne jak dotąd GP Włoch. W wyścigu zwyciężył Nelson Piquet.
Rok później po raz pierwszy rozegrano tutaj GP San Marino. Imola gościła potem F1 nieprzerwanie, aż do 2006 roku. Ostatni wyścig na włoskim obiekcie wygrał Michael Schumacher. Niemiec jest także rekordzistą toru pod względem zwycięstw. „Schumi” stawał tutaj na najwyższym stopniu podium aż 7 razy.
Sprostać legendzie
Licząca sobie 4,909 km nitka toru charakteryzuje się licznymi kombinacjami szykan i szybkich zakrętów. Sam tor jest dość wąski jak na standardy współczesnej Formuły 1. Kierowcom jednak powinna pomóc w wyprzedzaniu wydłużona prosta startowa (po przebudowie toru zlikwidowano ostatnią szykanę) na której znajduje się jedyna na tym obiekcie strefa DRS.
Rekord okrążenia Imoli należy do Jensona Buttona. Podczas kwalifikacji do GP San Marino w 2004 roku, Brytyjczyk sięgnął po pole position z czasem 1:19.753. W tym roku będziemy jednak świadkami zmagań na nieco szybszej nitce toru. To w połączeniu z DRS-em i obecnymi możliwościami bolidów F1 powinno nam zapewnić czasy lepsze o ok. 4-5 sekund.
Formuła 1 udostępniła na swoim oficjalnym kanale YouTube onboard Michaela Schumachera z 2006 roku. Dzięki niemu można zapoznać się z nitką toru:
Imola słynie z oszałamiających zakrętów, takich jak: Piratella, Acque Minerale i Rivazza. Szczególnie ciekawy jest ten pierwszy z nich. Piratella to szybki lewy zjazd w dół w kierunku Acque Minerale. W tym roku ten fragment będzie przejeżdżany z niespotykaną dotąd prędkością, co będzie fantastycznym widokiem dla kibiców. Pikanterii z pewnością dodadzą oldschoolowe, żwirowe pułapki rozsiane po całym torze. Imola to wyjątkowo techniczny tor, a to w połączeniu z brakiem asfaltowych poboczy zwiastuje nam masę akcji na torze.
Jeśli tego byłoby mało to kierowców i zespoły czeka dodatkowe wyzwanie. GP Emilii-Romanii będzie zaledwie dwudniowym wydarzeniem. Oznacza to, że ekipy będą miały tylko 90 minut w sobotni poranek na to, żeby przygotować bolidy do dalszych zmagań.
Drobna przewaga kilku kierowców
Trzech kierowców w stawce będzie miało jednak pewną, niewielką przewagę. Wcześniej na Imoli ścigał się jedynie Kimi Raikkonen (w latach 2001-2006). Z włoskim obiektem i to w tegorocznym bolidzie F1 zaznajomili się jednak kierowcy AlphaTauri. Pierre Gasly i Daniił Kvyat uczestniczyli w dniu filmowym stajni z Faenzy właśnie na Imoli. Kierowcy nie szczędzili słów zachwytu dla włoskiego toru. Pierre Gasly nazwał go „jednym z najlepszych doświadczeń w karierze”, a Kvyat nie ukrywał, że nitka toru zapewnia sporą dawkę adrenaliny.
Zespół podzielił się materiałem wideo z tego dnia na swoim kanale YouTube:
Ostatnio po Imoli jeździł także Lance Stroll. We wrześniu tego roku, Kanadyjczyk odbył tutaj prywatne testy w starym bolidzie GP2 zespołu Prema. Stroll zna także smak zwycięstwa na Imoli – w 2014 wygrał tutaj oba wyścigi na drodze do mistrzostwa włoskiej Formuły 4.
Mistrzostwo już w GP Emilii-Romanii?
Podczas Grand Prix Emilii-Romanii, Mercedes stanie przed szansą sięgnięcia po mistrzostwo świata konstruktorów. Ekipa z Brackley potrzebuje zaledwie 11 punktów (niezależnie od wyników reszty stawki), aby sięgnąć po swój 7. tytuł z rzędu. Jeżeli im się to nie uda, będzie można mówić o wielkiej sensacji. Jednak jak nauczył nas tegoroczny sezon, każdy nowy obiekt sprzyja nieoczekiwanym rozstrzygnięciom.
Na korzyść Mercedesa działa jednak fakt, że mają bolid zdolny do walki o najwyższe cele na każdym torze i w każdych warunkach. Nitka Imoli powinna im dodatkowo sprzyjać, ponieważ premiuje zarówno moc silnika, jak i docisk aerodynamiczny. W obu tych aspektach Mercedes jest liderem stawki.
Trudno przewidzieć cokolwiek innego. Przez cały weekend ma być ciepło i słonecznie. Pirelli przygotowało natomiast mieszanki od C2 do C4, które wydają się być naturalnym wyborem na tego typu obiekt. Jeśli nie dojdzie do nieoczekiwanych zdarzeń to jak zwykle w tym sezonie tuż za Mercedesami i (prawdopodobnie) Maxem Verstappenem będziemy świadkami ogromnego ścisku. W takich warunkach ponownie zdecydują detale, dyspozycja dnia czy zwykłe szczęście.