Nasze profile w mediach społecznościowych

Super Formuła

Sho Tsuboi wygrywa na torze Fuji. Naoki Yamamoto mistrzem I Analiza

Finał Super Formuły za nami! Zmagania na torze Fuji padły łupem Sho Tsuboiego. Za nim na metę wpadli Toshiki Oyu oraz Nobuharu Matsushita. Mistrzem drugiej najszybszej serii wyścigowej na świecie, został Naoki Yamamoto. Czas na recenzję zmagań spod góry Fudżi.

Opublikowano

w dniu

Sho Tsuboi i Naoki Yamamoto mistrz
Fot. Super Formula

Najlepszy kierowca: Sho Tsuboi

Sho Tsuboi wygrał, jako jedyny kierowca, 2 wyścigi w tym sezonie. Kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni już na starcie objął prowadzenie, gdy minął Tomoki Nojiriego. Następnie przez kolejne okrążenia jechał równym i dobrym tempem, trzymając Nobuharu Matsushitę z dala od siebie. Po dobrym pit-stopie, Tsuboi dopiero w końcówce znalazł się w tarapatach, bowiem młody Toshiki Oyu podjął ambitną próbę wyprzedzania. Jednak kierowca zespołu JMS P.mu/cerumo・INGING nie dał się oszukać i zablokował atak. Dzięki temu dowiózł zasłużoną wiktorię do mety.


Naoki Yamamoto został mistrzem serii

Protegowany Hondy wywalczył swój trzeci tytuł mistrza Super Formuły. Rok temu mając punkt przewagi nad Nickiem Cassidy przed finałem, mistrzostwo trafiło do  Nowozelandczyka. W tym sezonie sytuacja była podobna, z tymże po sesji kwalifikacyjnej Yamamoto miał oczko przewagi nad Ryo Hirakawą. Podczas wyścigu pomiędzy tą dwójką doszło do kilku ciekawych walk. W pewnym momencie Hirakawa wyprzedził go. Yamamoto tanio jednak skóry nie sprzedał i już na prostej startowej minął go. Zawodnik, który w zeszłym sezonie wziął udział w treningu F1 zbyt mocno opóźnił jednak hamowanie.

ZOBACZ TAKŻE
Yamamoto i Oyu wygrywają armagedony na Suzuce I Analiza

Przez kolejne zakręty między tą dwójką trwała zażarta walka. Hirakawa jednak zbyt nerwowo przejechał kolejne kilkaset metrów i Yamamoto pomknął do przodu. W końcówce wyścigu Japończyk uwikłał się w walkę z Cassidym. Bardzo mało brakowało, aby doszło między nimi do kontaktu. Kierowca z Kraju ze stolicą w Tokio odpuścił. Wolał dowieźć bezpiecznie piątą pozycję, która zapewniała mu tytuł mistrza serii.

Zespół Vantelin Team TOM’S mistrzem konstruktorów

Ekipa napędzana silnikami z Toyoty zwyciężyła w klasyfikacji konstruktorów, wyprzedzając DoCoMo Team Dandelion Racing o 5 oczkek. O zdobyciu tego trofeum przesądziła poniekąd znakomita szarża Cassidy”ego. Nowozelandczyk śmiałym atakiem wyprzedził Yamamoto (kierowcę zespołu DoCoMo Team Dandelion Racing), przechylając szalę zwycięstwa na korzyść swojej ekipy.

Warto dodać, iż Kazuki Nakajima dołożył jakże cenne w tej sytuacji  2 punkty. Podobnie jak w zeszłym sezonie, Honda i Toyota podzieliły się tytułami. Warto dodać, iż Cassidy startował z ostatniego pola po tym, jak w kwalifikacjach naruszył limity toru. Tym bardziej smakuje taki sukces.

Yamamoto i szef zespołu

Fot. Super Formula / Dwaj mistrzowie z pucharami

Sho Tsuboi poniekąd uratował Toyotę

W ostatnich trzech wyścigach triumfowali zawodnicy korzystający z usług Hondy. Wydawało się, iż na torze pod górą Fudżi marka z Tokio ponownie zwycięży. Już w kwalifikacjach Tomoki Nojiri zdobył Pole Position. Jednak na starcie prowadzenie, którego objął protegowany Toyoty – Sho Tsuboi. Zawodnicy Hondy nie potrafili go wyprzedzić. Dzięki temu, bilans zwycięstw wynosi 4:3 z korzyścią dla Toyoty. 

Tomoki Nojiri – „od bohatera do zera”

Tomoki Nojiri z pewnością długo nie zapomni rywalizacji kończącej sezon 2020. W kwalifikacjach zdobył pole position, przez co zbliżył się do Naokiego Yamamoto na 6 punktów. Jednak już na starcie wszystko się popsuło. Japończyk bowiem po starcie spadł na trzecie miejsce. Zespół postanowił wcześnie go ściągnąć do alei serwisowej. Tam doszło do dziwacznych scen. Jeden z mechaników bowiem wypuścił nakrętkę od koła, a ta poleciała prosto na drogę w alei serwisowej. Jakby tego było mało, pobiegł on po nią, czym mógł stworzyć niebezpieczną sytuację. Na zespół na pewno zostanie nałożona kara.

Po prawie dwunastosekundowym postoju, Japończyk wrócił na tor. Gdyby nie sytuacja objąłby prowadzenie. W końcówce wyścigu awarii uległo jego przednie lewe zawieszenie, prawdopodobnie po zbyt agresywnym najechaniu na jedną z tarek. Nojiri z pewnością jest rozczarowany, gdyż miał po czasówce wielkie szanse na tytuł, lecz mechanicy jak i on sam przyczynili się do klęski. Mimo to, Japończyka nie opuszcza dobry humor.


Wyścig się nie zaczął, a już mamy problemy…

Podczas minionej już kampanii Super Formuly dochodziło przed startem do wielu dziwnych zdarzeń. Na torze Okayama Sena Sakaguchi rozbił swój bolid. Z kolei na Suzuce mieliśmy 4 okrążenia formujące. Tym razem podczas rozgrzewki w bolidzie  Yuhi Sekiguchiemu nawalił w dość efektowny sposób silnik. Japończyk nie mógł zatem wziąć udział w wyścigu.


Problemy z ruszeniem miała Tatiana Calderon. Kolumbijka musiała wystartować z alei serwisowej.

ZOBACZ TAKŻE
"Liczę, że zainspiruję dziewczyny". Tatiana Calderon o celach I WYWIAD

Pech nie ominął także Charlesa Milesiego. Młody Francuz popełnił błąd i obrócił się na okrążeniu formującym. To był dla niego koniec wyścigu. Zatem po raz kolejny w tym sezonie mieliśmy dramaturgię tuż przed startem.

Sho Tsuboi i spółka zakończyła sezon

Jeżeli pandemia koronawirusa nie przeszkodzi, to czwartego kwietnia będziemy mogli ponownie obserwować zawody drugiej najszybszej serii wyścigowej świata. Inauguracja planowana jest na torze Fuji. Czy tak będzie? Przekonamy się za nieco ponad 4 miesiące.

5/5 (liczba głosów: 3)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama
Reklama