Nasze profile w mediach społecznościowych

Super Formuła

Toranosuke Takagi: Prawdziwy wyścigowy samuraj

Zanim George Russell zdobył swoje premierowe punkty w Formule 1, zanotował ponad trzydzieści dwa występy, w których nie udała mu się ta sztuka. Utalentowany Brytyjczyk przebił zatem wynik Tory Takagiego – zawodnika, który zdaniem wielu był geniuszem w swojej dziedzinie. Czas przedstawić historię Japończyka, który chociaż w Formule 1 z powodu bolidu nie był w stanie osiągać znakomitych wyników, to jednak umiejętności nie można mu było odmówić.

Opublikowano

w dniu

Toranosuke Takagi Suzuka 2000
Fot. Super Formula

Toranosuke Takagi i początek jego kariery

Kiedy ma się w rodzinie kierowcę wyścigowego, istnieje spora szansa, że w familii pojawi się jego następca. Toranosuke Takagi jest tego żywym przykładem, bowiem jego ojciec Masami, mający wiele ziem ścigał się w wyścigach samochodów turystycznych. Jego potomek postanowił pójść w jego śladu i już za młodu pokazał swoje ponad przeciętne umiejętności. Tora świetnie spisywał się w kartingu. Chociażby chodząc do liceum dwukrotnie z rzędu zwyciężał w gokartowych mistrzostwach Japonii w klasie A2. Mając 18 lat zadebiutował w serii Formula Toyota, wygrywając 2 wyścigi.

ZOBACZ TAKŻE
Kim jest Yuki Tsunoda? Poznajcie nowego kierowcę AlphaTauri

Szybko zatem stało się jasne, iż z tej mąki będzie chleb. Rok później Tora rozpoczął starty w japońskiej Formule 3, od razu zajmując na koniec sezonu dziesiąte miejsce.

Jego atrybutem było także… imię

Zanim przejdziemy dalej, warto wspomnieć o jego wizytówce jaką z pewnością stało się jego imię. W 1974 r. Japończycy obchodzili rok Tygrysa. Dokładnie wtedy urodził się bohater artykułu. W związku z tym rodzina Takagich postanowiła mu nadać imię związane właśnie z tą datą. W języku japońskim “Tora” nie oznacza nic innego jak “Tygrys”. Zatem jeżeli usuniemy następującą część wyrazu – “Nosuke”, wyjdzie nam właśnie te  słowo. Z pewnością jest to wyjątkowe, rzadkie i wyraźnie motywujące imię.

Co ciekawe sporo komentatorów i dziennikarzy związanych z Formułą 1, właśnie wolała używać “tygrysiej” części jego danych osobowych niż całego. Można to zauważyć chociażby w grze F1 Challenge ’99-’02. Zarówno komentator jak i inżynier częściej informują gracza o poczynaniach Japończyka używając zwrotu “Tora Takagi”.

Toranosuke Takagi został zauważony w 1994 r.

Japońska Formuła 3000 była wielką szansą zaistnienia w motorsporcie dla wielu japońskich młodych kierowców. W tej serii bowiem startowały żywe legendy tamtejszego motorsportu takie jak Kunimitsu Takahashi czy Kazuyoshi Hoshino. W 1994 roku bohater artykułu startował w japońskiej Formule 3. Tam spisywał się świetnie – trzykrotnie zajął trzecie miejsce. Jego dobre wyniki zainteresowały byłego kierowcę F1 – Satoru Nakajimę, który postanowił dać szansę Toranosuke Takagiemu w swoim własnym zespole.

Satoru Nakajima w akcji

Fot. Twitter / Mentor Takagiego podczas GP Australii 1989

Młody Japończyk nie zawiódł i w każdym z trzech gościnnych występów kończył zmagania w czołowej dziesiątce. Były partner z zespołu Ayrtona Senny postanowił wziąć pod swoje skrzydła, utalentowanego kierowcę.

Jak Takagi wygrał Hondę NSX

Przed sezonem 1995 Satoru Nakajima założył się ze swoim podopiecznym, iż jeżeli ten zwycięży w dowolnym wyścigu, da mu swoją Hondę NSX. Tora zgodził się na taki układ. Były kierowca Formuły 1 mógł żałować swojej decyzji. Jego podopieczny bowiem wygrał zakład i to z nawiązką. Toranosuke Takagi bowiem zdołał zwyciężyć w aż trzech wyścigach – na torach Sporstland Sugo, Tokachi oraz Fuji. Dzięki temu został wicemistrzem serii, a także “za darmo” otrzymał dosyć dobry samochód.

W 1998 roku Toranosuke Takagi trafił do Formuły 1

Satoru Nakajima posiadał liczne znajomości w świecie królowej sportów motorowych. Dzięki temu zdołał załatwić w niej fotel swojemu podopiecznemu, który w Japonii osiągał bardzo dobre rezultaty. Bohater naszego artykułu trafił do legendarnej ekipy Tyrrell. To właśnie w tym zespole sukcesy święcili tacy zawodnicy jak Jackie Stewart czy Jody Scheckter. Jednak czasy świetności tego konstruktora dawno minęły, a sam Japończyk trafił na dosyć ciężki moment.

ZOBACZ TAKŻE
Sir Jackie Stewart - nie tylko "Latający Szkot" | Legendy motorsportu

Z powodu nieporozumienia między nowymi właścicielami, z zespołu odszedł założyciel Ken Tyrrell. Głównie poszło oto, że Brytyjczyk chciał by kierowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni towarzyszył Jos Verstappen lub Norberto Fontana. Włodarze B.A.R Tobaco wybrali jednak Brazylijczyka Riccardo Rossetta, który poza budżetem nie miał nic więcej do zaoferowania.

Bolid jaki do dyspozycji dostali obaj zawodnicy był bardzo słaby. Punktem honoru stało się, aby w klasyfikacji konstruktorów wyprzedzić ekipę Minardi. Japończyk nie ukończył dwóch pierwszych wyścigów. W Argentynie ukończył swój pierwszy wyścig. Takagi na metę wpadł jako dwunasty. Kilka zawodów potem, kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni zajął 9. miejsce na torze Silverstone. Wynik ten powtórzył podczas zmagań w ramach Grand Prix Monzy. Co ciekawe Japończyk był jednym z kierowców, który wziął udział w gigantycznym wypadku na torze Spa.

Toranosuke Takagi Tyrell

Takagi choć nie zdołał ani razu zapunktować, wywarł dobre wrażenie. 14 razy w kwalifikacjach zdołał pokonać swojego doświadczonego zespołowego partnera. Dodatkowo Rossett kilkukrotnie nie zdołał zakwalifikować się do wyścigu. Było wyraźnie widać, że to Japończyk jest lepszym kierowcą. W dodatku zapisał się on w historii, jako ostatni zawodnik który ukończył wyścig w barwach tego zespołu. Warto dodać, iż Takagi nie ukończył aż połowy wyścigów! W większości było to spowodowane awariami.

Przenosiny do Arrowsa

Na sezon 1999, Takagi przeniósł się do zespołu Arrows. Ekipa ta potrafiła zdobywać punkty. Partnerem Japończyka został młody Hiszpan Pedro de la Rosa. Dla wielu obserwatorów, był to przyszły czołowy kierowca. Co ciekawa komponentów zespołowi dostarczała Yamaha.

ZOBACZ TAKŻE
Yamaha w F1: Tak blisko zwycięstwa, a jednocześnie tak daleko

Kampania dla obu kierowców rozpoczęła się znakomicie. W Australii Hiszpan zajął punktowane szóste miejsce, a tuż za nim na metę wpadł Japończyk. Obaj zawodnicy co ciekawe pokonali Michaela Schumachera. Na torze Interlagos Takagi dojechał na ósmym miejscu. I tu w zasadzie skończyły się jakiekolwiek pozytywy. Przez kolejne wyścigi bowiem, Japończyk tylko 3 razy zdołał ukończyć zawody, lecz we Francji został zdyskwalifikowany przez błąd zespołu.

Takagi Twitter Arrows F1 1999

Fot. Zdravko / Twitter

Głównym powodem nieukończenia zmagań, były problemy mechaniczne. Zresztą włodarze Yamahy mieli pretensje do zespołu właśnie oto, iż ci nie rozwijają zgodnie z umową jednostki napędowej. W kwalifikacjach pomiędzy zawodnikami był remis. Japońska firma, która dostarczała im silniki postanowiła odejść, a wraz z nią bohater artykułu. Takagi nigdy potem nie znalazł miejsca w Formule 1.

Nokaut w Formule Nippon

Na rok 2000 były już kierowca F1 postanowił wrócić do ojczyzny. Z otwartymi ramionami przywitał go jego mentor. Obaj jeszcze nie wiedzieli, iż ten sezon będzie należał do nich. Kalendarz japońskiej serii wyścigowej składał się z 10 wyścigów, po 2 na każdym torze. Inauguracja kampanii nastąpiła na torze Suzuka. Doświadczony samuraj wygrał pewnie te zmagania. Ta sama sytuacja miała miejsce na torze Twin Ring Motegi. W Mine Japończyk pewnie prowadził w wyścigu, lecz awaria pokrzyżowała mu szyki. Co ciekawe kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni odpuścił dopiero wtedy, kiedy zorientował się, że nie da rady nic zrobić.

 

Kolejne zawody to był wręcz nokaut. Japończyk wygrał 6 wyścigów z rzędów. Dodatkowo podczas finału na torze Suzuka zajął drugie miejsce. Z dorobkiem 86 punktów pewnie został mistrzem serii. Dodatkowo wygrał on zawody na każdym obiekcie – Suzuce, Mine, Twin Ring Motegi, Fuji oraz Sportsland Sugo. Co ciekawe Toranosuke Takagi startował z numerem 0.

Suzuka 2000 i mistrz

Fot. Super Formula / Takagi wjeżdża na metę ostatniego wyścigu w sezonie 2000

Po 2000 roku

Po tym jak plany powrotu do Formuły 1 nie spełniły się, Japończyk ruszył na podbój Ameryki. Kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni startował najpierw w serii CART, niejednokrotnie osiągając wyniki w pierwszej dziesiątce. Na 2003 rok przeniósł się do IndyCar Series. Na torze w Teksasie Japończyk zdołał zająć miejsce na podium, zajmując trzecie miejsce. W prestiżowym wyścigu Indianapolis 500 na metę wpadł jako piąty. Dzięki dobrej postawie przez cały rok na koniec kampanii uplasował się na P10

Kolejny rok, mimo znakomitego początku nie był już tak kolorowy i Takagi wrócił do Japonii, ponownie do Formuły Nippon. Co ciekawe był plan, aby powrócił do królowej sportów motorowych z fabrycznym teamem Toyoty, lecz do tego nigdy nie doszło. Kolejne sezony nie były już tak udane jak dawniej. W 2008 r. postanowił zakończyć karierę kierowcy wyścigowego, przed tym zdołał jeszcze zająć 21. miejsce w serii Super GT.

Japończyk miał problemy z angielskim

Toranosuke Takagi chociaż startował w wielu seriach wyścigowych na całym świecie, miał problem z nauką angielskiego. Kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni przyznał, iż chociaż starał się ze wszystkich sił, to jednak zdarzało mu się mieć problemy komunikacyjne z inżynierami. Co za tym idzie, zespół nie zawsze otrzymywał ważne informacje zwrotne od kierowcy. Mimo to nie stwarzał zagrożenia na torze, w przeciwieństwie do jego rodaka Yuji Ide.

Tak zatem wygląda historia Japończyka, który mimo ponad przeciętnych umiejętności, nie podbił Formuły 1. Głównym powodem był zbyt słabe zespoły, do których trafił Takagi. Być może w przyszłości doczekamy się jego następcy, gdyż kierowca z Kraju Kwitnącej Wiśni aktywnie wypatruje młodych talentów ze swojego kraju. Idzie tym samym drogą swojego mentora Satoru Nakajimy, który pomógł mu w drodze na szczyt.

Skomentuj

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Reklama
Reklama



Reklama