Czego szukasz?

Załóż konto w Betfan!

F2

Lawson i Piastri wygrywają szalone sprinty F2 w Bahrajnie | Analiza

Cóż tu się wydarzyło! Oba wyścigi na torze Sakhir były szalone, w szczególności ten drugi. Specjalnie dla was śpieszymy z recenzją zmagań.

Liam Lawson i Oscar Piastri GP Bahrajnu 2021 F2 Sprinty

I wyścig, który wygrał Liam Lawson

Najlepszy kierowca: Liam Lawson

Liam Lawson zaliczył fantastyczny debiut w Formule 2. Nowozelandczyk świetnie wystartował i od razu wyszedł na prowadzenie. Protegowany Red Bulla do połowy wyścigu jechał w zasadzie niezagrożony. Jednak jak wiemy zawodnik ten ma problemy z dbaniem o ogumienie, dzięki czemu w samej końcówce zbliżył się do niego Jehan Daruvala. Kierowca ekipy Hitech Grand Prix utrzymał nerwy na wodzy i zdołał utrzymać prowadzenie.

Mamy sytuację, po raz pierwszy od 2018 roku, zawodnik który debiutuje wygrywa inauguracyjny wyścig. Poprzednim kierowcą, który dokonał tej sztuki był Lando Norris. Obecny zawodnik McLarena dokonał tej sztuki startując w barwach zespołu Carlin. Lawson po raz kolejny potwierdził swoją wartość i z pewnością, jeżeli nie spocznie na laurach będzie czołowym zawodnikiem w tej kampanii. Dodatkowo Nowozelandczyk nie przestraszył się faktu, iż jego kolegą zespołowym jest pupil Helmuta Marko – Juri Vips. Wielu zawodników w takiej sytuacji sobie nie radzi, ale jak widać kierowca z Kraju „Kiwi”, do tej grupy nie należy.

Największe zaskoczenia: Obaj kierowcy zespołu Charouz Racing System

Świetny występ w wyścigu sprinterskim zaliczył duet czeskiej ekipy. David Beckmann bowiem mimo opinii o byciu pay-driverem stanął na podium. Niemiec ruszał z drugiego pola startowego, lecz dał się ograć Lawsonowi, a potem Pourchaireowi.  Później wyprzedził go Hindus Jehan Daruvala, lecz po awarii Francuza odzyskał miejsce na podium. Beckmann kontrolował tempo i Robert Shwartzman oraz Oscar Piastri nie zdołali go dogonić. Reprezentant naszych zachodnich sąsiadów pokazał tym samym, iż zespół może liczyć nie tylko na jego budżet.

Beckmann na podium

Fot. Dutch Photo Agency

Wielu kibiców jest w szoku, jak świetną jazdą popisał się Guilherme Samaia. Brazylijczyk bowiem w zeszłym roku był out-siderem serii. Tymczasem kierowca z Kraju Kawy pojechał rewelacyjnie i gdyby nie kara za przewinienie w czasie neutralnej rywalizacji,  to startowałby z pierwszej linii do wieczornego wyścigu. Zmagania bowiem pierwotnie ukończył na dziewiątej pozycji, a po doliczeniu 5 sekund kary spadł na 12. miejsce. jest to bardzo drobny prognostyk, świadczący o tym, iż czeska ekipa przygotowała się do sezonu jak należy.

Pechowy Verschoor, a także Drugovich, Armstrong i Pourchaire 

Richard Verschoor świetnie spisał się we wczorajszych kwalifikacjach zajmując piąte miejsce. W związku z odwróceniem najlepszej dziesiątki, do zmagań startował z P6. Szansę na dobry wynik zabrał mu jednak Dan Ticktum na drugim okrążeniu. Brytyjczyk storpedował go bowiem w pierwszym zakręcie, a Holender w następstwie wycofał się z wyścigu.

Ticktum i Verschoor

Fot. F2

Prawdopodobnie na tamtym zamieszaniu sporo stracił także Felipe Drugovich, który musiał zjechać na wymianę przedniego skrzydła. Brazylijczyk po szalonej pogoni zdołał wyprzedzić tylko Alessio Deleddę i Gianlucę Petecofa. Kierowca z Kraju Kawy na pewno liczył na znacznie lepszy wynik, zwłaszcza iż przez cały weekend spisuje się świetnie.

Marcus Armstrong z kolei po raz kolejny jest trapiony awariami. Rodak Lawsona z wyścigu musiał wycofać się na trzecim okrążeniu. Jakby tego było mało zwolnił tuż po wejściu w pierwszy zakręt i w tył jego bolidu wpakował się Ralph Boschung. Szwajcar uszkodził w ten sposób zawieszenie i odpadł z wyścigu kilka zakrętów dalej.

Jednak te sytuacje to jest nic w porównaniu z tym, co przytrafiło się Theo Pourchairowi. Młodziutki Francuz jechał na drugiej pozycji. Wtem na 13 okrążeniu mniej więcej w połowie okrążenia jego maszyna odmówiła posłuszeństwa. Wielka szkoda, iż doszło do takiej sytuacji gdyż najmłodszy kierowca w stawce jechał świetnie. Owszem zaspał na starcie, lecz potem dał rad wyprzedzić Davida Beckmanna. Miejmy nadzieję, iż reprezentant Trójkolorowych się nie załamie tym co się stało.

Piastri podgryzał Shwartzmana

Robert Shwartzman raczej nie będzie mógł liczyć w tym sezonie na spokój. Jego partner z zespołu i zarazem debiutant Oscar Piastri w pierwszym sprincie dał mu wycisk. Podopieczny Marka Webbera jechał szybko i bezbłędnie. Dodatkowo świetnie zarządzał swoim ogumieniem i w końcówce wyraźnie jechał szybciej od Shwartzmana. Rosjanin zdołał jednak obronić swoją czwartą pozycję.

Kierowca z Kraju ze stolicą w Moskwie nie może sobie pozwolić na takie zabawy z debiutantem. Wielu uważa, iż protegowany Ferrari i SMP Racing powinien być faworytem do zgarnięcia tytułu w tym sezonie. Tymczasem Piastri jak się okazuje tanio skóry nie sprzeda. Jeżeli Australijczyk dalej będzie tak naciskał na niego, to o zrealizowanie tego celu będzie mu dużo trudniej. Niemniej walka tak utalentowanych zawodników, jeżdżących w jednym zespole zawsze jest ucztą dla kibica.

Juniorzy Red Bulla – Lawson, Daruvala i Vips – dali czadu

Zawodnicy wspierani przez austriacki koncern, pokazali się z bardzo dobrej strony podczas pierwszego wyścigu w sezonie. O występie Lawsona wspomniałem wyżej.

ZOBACZ TAKŻE
Superlicencja FIA - wszystko, co musicie o niej wiedzieć

Jehan Daruvala musi sporo udowodnić swoim kibicom po zeszłorocznej kampanii. Hindus bowiem w 2020 roku wyraźnie odstawał od Yukiego Tsunody. Tym razem jego partnerem z zespołu jest szalony Brytyjczyk Dan Ticktum. Protegowany Red Bulla w przeciwieństwie do niego jeździ  zarówno szybko jak i rozważnie. Daruvala bowiem na 11. okrążeniu pięknym atakiem po zewnętrznej w czwartym zakręcie minął Beckmanna. Hindus następnie rzucił się w pogoń za Lawsonem. Mimo że jechał tuż za Nowozelandczykiem nie zdecydował się na atak. Wolał do mety dowieźć znakomite drugie miejsce niż za wszelką cenę wyprzedzić kolegę z akademii, co mogłoby się fatalnie dla obu skończyć.

Słowa uznania należą się dla Juriego Vipsa. Estończyk bowiem został zdyskwalifikowany z wyników kwalifikacji za nieprzepisowy tył samochodu. Pupil Helmuta Marko jednak nie zraził się tym faktem i postarał się przebić jak najwyżej. I z całą pewnością to mu się udało. Kierowca bowiem po karze dla Samai został sklasyfikowany na dziesiątym miejscu. Dzięki temu wieczorem, Vips wystartuje z pierwszego pola. Zawodnik ten po raz kolejny pokazał, iż jest bardzo utalentowanym kierowcą. Naprawdę „czapki z głów” za to jak sobie poradził.

II wyścig padł łupem mistrza F3

ZOBACZ TAKŻE
Oscar Piastri ocenił. "Bolid F2 trudniejszy w prowadzeniu od bolidu F1"

Najlepszy kierowca: Oscar Piastri

Co tu się wydarzyło! Oscar Piastri został zwycięzcą drugiego wyścigu w Bahrajnie. Australijczyk po raz kolejny popisał się świetną jazdą. Owszem można powiedzieć, iż miał szczęście z neutralizacją. Niemniej debiutant w tegorocznej stawce Formuły 2 i aktualny mistrz Formuły 3 dał czadu za trzech. W szczególności końcówka wyścigu w jego wykonaniu była niesamowita. Piastri na ostatnim okrążeniu wyprzedził Guanyu Zhou, a następnie niesamowicie odparł szarżę Christiana Lundgaarda. Warto dodać, iż cała trójka kierowców należy do programu juniorskiego Alpine. Wielkie brawa dla niego za to zwycięstwo. Mark Webber z pewnością jest zadowolony z podopiecznego.

 

Pozytywnie zaskoczyli Marino Sato i Matteo Nannini

Ci dwaj panowie zasługują na osobny akapit. Mimo że obaj zawodnicy prezentują dość przeciętny poziom to jednak zdołali zapunktować. Japończyk zajął siódmą pozycję. Jest to jego najlepsza pozycja w karierze w Formule 2. Poprzednio jego życiówką była ósma pozycja wywalczona przed rokiem na torze Mugello. Nannini z kolei w swoim pierwszym weekendzie zdobywa historyczny dla niego punkcik. Ogromne brawa za walkę do końca dla tych kierowców, w szczególności dla Włocha! Mało kto się spodziewał, iż którykolwiek kierowca ekipy HWA zdobędzie w trakcie tej kampanii zdobędzie punkt.

Chaotyczny start i pierwsze okrążenia

Już na początku wyścigu doszło do interesujących zdarzeń. Robert Shwartzman świetnie wystartował. Rosjanin jednak dosyć dziwnie pokonał pierwszy zakręt i uderzył w Dana Ticktuma. Sytuacja wyglądała bliźniaczo do tej, o której wspomniałem przy okazji analizy pierwszego wyścigu. Tym razem to Ticktum był tym poszkodowanym. Obaj kierowcy odpadli z wyścigu.

Jakby tego było mało, Gianluca Petecof po kontakcie wpadł w poślizg. Młody Brazylijczyk opanował jednak maszynę i nie uderzył w obróconego Tictuma. Na tor musiał musiał wyjechać samochód bezpieczeństwa. Po wznowieniu rywalizacji Lundgaard przebił oponę Zendellemu. Za ten manewr otrzymał karę 10 sekund. Zhou z kolei minął Vipsa i objął prowadzenie. Szalonym manewrem popisał się z kolei Theo Pourchaire. Młody Francuz za jednym zamachem wyprzedził Nanniniego i Beckmanna. 

Liam Lawson został storpedowany, pech Vipsa

Na 15 okrążeniu Liam Lawson walczył o trzecie miejsce z Lundgaardem i Drugovichem. O ile Duńczyk bez problemu minął Nowozelandczyka, tak Brazylijczyk nie dał już rady zrobić tego bezproblemowo. Kierowca zespołu Uni-Virtuosi zawadził bowiem w czwartym zakręcie o tył bolidu rywala. W bolidzie protegowanego Red Bulla doszło do awarii zawieszenia i tym samym zakończył swój udział w wyścigu. Drugovich za ten manewr otrzymał karę 10 sekund.

W konsekwencji po raz drugi na tor wyjechać musiał samochód bezpieczeństwa. Wielu zawodników zjechało do mechaników na wymianę opon i to wywróciło wyniki do góry nogami. Juri Vips miał być beneficjentem tego stanu rzeczy. Najpierw jednak Alessio Deledda wywołał samochód bezpieczeństwa. Estończyk popełnił w czasie jego trwania przewinienie i dostał karę doliczenia pięciu sekund. Jakby tego było mało, jego silnik zaczął wariować i spadł na ostatnie miejsce. Tak jak skomentował to Andrzej Borowczyk: „Ileż można mieć pecha?”.

Jehan Daruvala z kolei po raz drugi stanął na podium. Trzeba przyznać, iż sobota w wykonaniu Hindusa była znakomita i to on jest liderem klasyfikacji kierowców.

Zamieszanie po wyścigu

Jak wyżej wspomniałem na Lundgaarda nałożono karę 10 sekund doliczenia czasu do jego rezultatu wyścigu, za kolizję z Zendellim. Sam zainteresowany nie został jednak o tym poinformowany i po wyścigu wjechał do strefy przeznaczonej dla trójki najlepszych kierowców. Wybuchło przez to niemałe zamieszanie. Na szczęście mimo drobnego opóźnienia sytuacja została opanowana i na podium zamiast Duńczyka stanął Jehan Daruvala.

 

Lawson, Piastri i spółka wrócą do akcji jutro

Następny wyścig F2 odbędzie się już jutro, 28 marca, o godzinie 11:35. Emocje gwarantowane! W klasyfikacji kierowców prowadzi Jehan Daruvala z dorobkiem 22 punktów, lecz jeden punk traci do niego Oscar Piastri. Trzeci Guanyu Zhou traci do Hindusa 4 punkty. W klasyfikacji konstruktorów z kolei przewodzi zespół Prema. Ekipa z Włoch zgromadziła 29 punktów, drugi Carlin 23 a trzecie Uni-Virtuosi 18. Tylko Campos nie zdołał zdobyć ani jednego „oczka”. Pełne wyniki obu wyścigów można znaleźć pod tym linkiem. 

Edit godz. 21:06: Są kontrowersje z karą przyznaną Lundgaardowi. W prowizorycznych wynikach Duńczyk nagle zajął drugie miejsce. Karę za kolizję z Zendellim prawdopodobnie odbył za samochodem bezpieczeństwa, a to jest nie zgodne z regulaminem. Na oficjalne wyniki trzeba więc zaczekać. 

Edit godz. 21:23: Oficjalnie Lundgaardowi przywrócono P2. Oznacza to, iż Piastri jest liderem mistrzostw. Z punktem żegna się Nannini.

Skomentuj

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama
Reklama