Connect with us

Czego szukasz?

Formuła 1

Bolid Jochena Rindta i jego kuriozalna historia. Co się z nim stało?

Jochen Rindt zginął w czasie GP Włoch w 1970 roku. Wtedy rozpoczęło się też wielkie zamieszanie związane z wrakiem jego bolidu. Jakie konkretnie? O tym w artykule.

Bolid Jochena Rindta F1 tragiczna śmierć

W 1970 roku Niemiec z austriackim obywatelstwem, czyli Jochen Rindt, bezproblemowo zmierzał po mistrzowski tytuł. Wygrał bowiem pięć wyścigów, a przewaga nad drugim w klasyfikacji Jackym Ickxem na cztery wyścigi przed końcem sezonu wynosiła aż 21 punktów. Tylko kataklizm mógł sprawić, by reprezentant Belgii dogonił Rindta. Jednakże tym „kataklizmem” okazał się wypadek podczas jednej z sesji treningowej na torze Monza. W wyniku odniesionych w nim obrażeń, lider klasyfikacji generalnej poniósł śmierć. Wtedy nikt nie wiedział, iż bolid Jochena Rindta będzie „wędrował” po całych Włoszech.

Colin Chapman przeżył po raz kolejny tragedię

Cały świat F1 zamarł i niezwłocznie zapadła decyzja o wycofaniu się ekipy Lotus z całego weekendu. W padoku najsmutniejsze były trzy osoby – Nina Rindt, wdowa po Jochenie, a także Bernie Ecclestone. Ten ostatni był przyjacielem Rindta oraz jego menadżerem. Późniejszy szef F1 wziął odpowiedzialność za dostarczenie Ninie kasku jej zmarłego męża. Zrozpaczony był również szef zespołu Lotus – Colin Chapman, dla którego była to druga wielka strata w przeciągu trzech lat (w 1968 r. podczas wyścigu Formuły 2 zginął Jim Clark,  jego ulubieniec). Mógł on mieć również bardzo poważne problemy. 

ZOBACZ TAKŻE
Jim Clark: Od owczarza do mistrza świata F1 | Legendy motorsportu

We Włoszech jest bowiem dosyć specyficzne prawo. Chociażby z tego powodu w 1961 r. Chapman oraz Clark uciekali w popłochu z toru Monza, po tym jak Szkot brał udział w kolizji, w wyniku której zginął Wolfgang von Trips oraz 15 widzów. Wraki obu pojazdów były zabezpieczone. W tym przypadku na szczęście dla nich, nie wyciągnięto żadnych poważnych konsekwencji, lecz rok później Chapman bojący się zarzutów wystawił w ramach GP Włoch fikcyjny zespół Worldwide Racing. Gdy wszystkie śledztwa i procedury się zakończyły, Lotus jako Lotus pojawił się już z powrotem rok później.

W 1970 r. było zupełnie inaczej. Prawdopodobną przyczyną wypadku była awaria hamulców, a nie nieszczęśliwa kolizja. W związku z tym osobą, która wedle włoskiego prawa była odpowiedzialna za śmierć był… Colin Chapman. Aby uniknąć oskarżenia o nieumyślne spowodowanie śmierci, Brytyjczyk i cała ekipa Lotusa postanowiła wymontować silnik i skrzynię biegów, przed tym jak wrak modelu Lotus 72, miała zająć prokuratura. Mimo tego, Chapman miał spore problemy, by wrócić do kraju. Śledztwo trwało kilka lat i nie przyniosło żadnych konkretnych rezultatów (podobnie było w przypadku wspomnianej Monzy 1961 i GP San Marino 1994). 

Bolid Jochena Rindta był porozrzucany po całej Europie…

Lotus jasno zadeklarował, że nie przyjmie wraku z powrotem. Po prostu byłoby to dla nich zbyt traumatyczne. I tu się zaczęło zamieszanie. Pod koniec lat 70. auto zostało po cichu wywieziono na jedno ze złomowisk i porzucone. W 1985 r. jeden z agentów nieruchomości przez przypadek znalazł porzucony wrak i odkupił go. Prawdopodobnie w 1994 r. wymienił swoją zdobycz na w pełni sprawne auto Loli z F3, które było używane w 1993 roku. Wrak z kolei po wymianie został umieszczony w jednym z zapomnianych miejsc pod Mediolanem. Richard Williams – autor biografii Ayrtona Senny wskazał, iż był to stary garaż na torze Monza. Po kilku latach został on odkryty na nowo. Pojawił się też wtedy jego nabywca.

Okazał się nim jeden z kolekcjonerów aut marki Lotus. Ten postanowił go odrestaurować i tu pojawiły się schody. Ludzie z Lotusa jasno zadeklarowali, że nie chcą mieć nic wspólnego z wrakiem. Zresztą Bernie Ecclestone powiedział, że nie chce widzieć na oczy auta, w którym zginął jego przyjaciel. Stąd ta stajnia nie zgodziła się na pomoc w renowacji. Ostatnia wzmianka o losie bolidu pochodzi z 2010 roku. Kolekcjoner w końcu znalazł firmę, która zgodziła się zająć autem i przywrócić go do ładu. 

ZOBACZ TAKŻE
Jochen Rindt - jedyny pośmiertny mistrz świata F1 | Legendy motorsportu

Dalsze losy auta, w którym zginął jedyny i zarazem ostatni pośmiertny mistrz świata Formuły 1 są nieznane (Jochen Rindt miał tak dużą przewagę nad resztą kierowców, że utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej do końca). Prawdopodobnie kolekcjoner trzyma pojazd nadal w swojej kolekcji, a my możemy się tylko domyślać jak jest naprawdę. Być może w przyszłości poznamy odpowiedź na pytanie, jaki dokładnie los po latach spotkał bolid Jochena Rindta. Zwłaszcza, iż jest to bardzo ciekawa i intrygująca historia.

5/5 (liczba głosów: 6)
\
Reklama