Królowa sportów motorowych i królowa na trybunach
Jak to zwykle bywa z wyścigami mającymi wieloletnie tradycje, historia GP Wielkiej Brytanii jest tak samo bogata, jak i zagmatwana. Na fali rosnącej popularności wyścigów samochodowych we Francji, Brytyjczycy zorganizowali zawody cyklu Grand Prix już w latach 1926-27 (na torze Brooklands) oraz 1935-38 (na torze Donington Park). Po II wojnie światowej w kalendarzu zagościło dobrze znane kibicom Silverstone, na którym wyścigi odbyły się w latach 1948-49. Na wytyczonym na terenie byłego lotniska RAF torze zwyciężyli wtedy jeżdżący dla Maserati Luigi Villoresi i Emmanuel de Graffenried.
Rok później Silverstone stało się kolebką Formuły 1. W pierwszym wyścigu nowej serii wystartowało 21 kierowców z dziewięciu krajów. Triumf przypadł prowadzącemu Alfę Romeo, późniejszemu mistrzowi świata – Giuseppe Farinie. Zmagania obserwowało na żywo ponad 200 tys. kibiców. Wśród zgromadzonych obecni byli król Jerzy VI i jego córka, znana dzisiaj całemu światu jako Elżbieta II. Co ciekawe, już nigdy później brytyjski monarcha nie był obecny na domowym wyścigu F1.
W latach 1955-62 wyścig o GP Wielkiej Brytanii organizowano na przemian z torem w Aintree, a w latach 1964–1986 ze słynnym Brands Hatch. Dopiero od 1987 roku, Silverstone nieprzerwanie gości Formułę 1, stając się jednym z najbardziej kultowych torów świata.
Co ciekawe, w 2008 roku niewiele brakowało, a słynny obiekt zniknąłby z kalendarza królowej sportów motorowych. Od 2010 roku, GP Wielkiej Brytanii miało odbywać się na Donington Park. Niestety, leżący w hrabstwie Leicestershire tor nie zdołał zebrać funduszy na modernizację. Tym samym, w 2009 roku ogłoszono nowy, obowiązujący po dziś dzień kontrakt Silverstone.
Wymagający i spektakularny tor
Pomimo wielu zmian w nitce toru na przestrzeni lat, Silverstone zachowało swój bezkompromisowy charakter. W 2018 roku, Lewis Hamilton porównał okrążenie brytyjskiego toru do lotu myśliwcem, co doskonale obrazuje jego ogólną charakterystykę. Silverstone słynie z długich prostych oraz szybkich zakrętów, takich jak słynne Maggotts czy Becketts. Są to jedne z najbardziej spektakularnych łuków w kalendarzu i wymagają idealnego wyczucia samochodu. Stanowią także niemałe wyzwanie dla inżynierów, którzy muszą wypracować ustawienia zapewniające doskonały balans bolidu. Wszystko, aby zachować odpowiedni docisk na zakrętach i jednocześnie nie przesadzić z oporem na prostych.
Jakby tego było mało, licząca 5,891 km długości nitka pokryta jest bardzo szorstkim asfaltem. W połączeniu z licznymi przeciążeniami bocznymi stanowi to niemal zabójstwo dla opon. Nic dziwnego, że w tej sytuacji Pirelli tradycyjnie już (wyjątkiem było zeszłoroczne GP 70-lecia) przywiezie na Silverstone najtwardszy zestaw opon – od C1 do C3.
Zachowanie ogumienia jest kluczowe w rywalizacji na Silverstone nie tylko ze względu na ich zużycie. Z racji położenia na terenie byłego lotniska, brytyjski tor jest płaski niczym stół. To sprawia, że Silverstone jest wyjątkowo odsłonięte przed wiatrem, który może sprawić sporo problemów kierowcom i znacząco wpłynąć na stabilność bolidów. Aby uniknąć kłopotów, zespoły muszą wypracować ustawienia zapewniające maksymalną przyczepność mechaniczną (wynikającą z opon), a jednocześnie uniknąć ich przegrzewania.
Warto wspomnieć, że w najbliższy weekend zadebiutują nowe opony Pirelli. Testowana w czasie treningów do GP Austrii konstrukcja spotkała się z pozytywnym odbiorem kierowców i zespołów. Czy wpłynie to na obraz rywalizacji? Nie sposób stwierdzić. Nowe opony różnią się jedynie konstrukcją, nie ogólną charakterystyką. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby ta zmiana nieznacznie wpłynęła na osiągi pewnych ekip.
W ten weekend kibice nie powinni się łudzić, że spadnie choćby kropla deszczu. Prognozy pogody przewidują słoneczne i bardzo ciepłe zmagania, z temperaturą sięgającą 26-27 °C.
GP Wielkiej Brytanii: Sobotni sprint „w pigułce”
Pierwszy wyścig F1, czy pierwsze zwycięstwo Ferrari to tylko jedne z wielu kroków milowych, które F1 postawiła na Silverstone. W ten weekend, może do nich dołączyć kolejny. W sobotę zamiast kwalifikacji, ujrzymy zupełnie nową formę rywalizacji. Kolejność do niedzielnego wyścigu ustanowi bowiem odbywający się na dystansie 100 km sprint. Oto jego główne założenia.
- Kolejność do wyścigu sprinterskiego ustalona będzie na podstawie piątkowych kwalifikacji, które odbędą się w znanej dotychczas formie (Q1, Q2, Q3). W piątkowych kwalifikacjach dozwolona do użytku będzie jedynie miękka mieszanka opon. W niedzielę, wszyscy kierowcy będą mogli wybrać na start dowolny zestaw opon.
- Zasady parc fermé obowiązują od pierwszego wyjazdu bolidu w piątkowych kwalifikacjach.
- Wszelkie możliwe kary cofnięcia na polach startowych będą nakładane na starcie niedzielnego wyścigu.
- Kierowcy mogą skorzystać z dowolnej mieszanki na starcie sprintu.
- W trakcie sprintu, pit stop nie będzie obowiązkowy. Kierowcy mogą przejechać pełen dystans sprintu na jednej mieszance opon.
- Wszystkie procedury wyścigowe (np. dotyczące procedury startowej, użycia systemu DRS czy neutralizacji) obowiązują także w trakcie sprintu.
- Pole position przyznawane będzie zwycięzcy sobotniego sprintu. Zwycięzca piątkowych kwalifikacji otrzyma jedynie tytuł „Pirelli Speed King Award”.
- Pierwsza trójka na mecie sprintu otrzyma punkty do klasyfikacji według klucza: 3-2-1. Punkty te przyznawane będą także do klasyfikacji konstruktorów.
- Po sprincie, zobaczymy nową formę ceremonii. Zamiast na podium, czołowa trójka okrąży tor w przygotowanych na tę okazję, klasycznych samochodach. Zamiast trofeów, wręczone im zostaną unikatowe wieńce, co będzie nawiązywać do tradycji lat 70. i wczesnych 80.
Czy to może się udać?
Zmiany te drastycznie wpływają na cały harmonogram weekendu. Znacząco zwiększy się rola pracy nad tempem wyścigowym, a jedyną sesją, podczas której nie będą obowiązywały zasady parc fermé będzie 1. trening. Mniej czasu na przygotowania praktycznie uniemożliwia pracę nad ewentualnymi poprawkami, czy testowaniem nowych elementów. Piątkowa sesja zostanie prawdopodobnie w całości przeznaczona na przygotowania do kwalifikacji. W sobotę, zespoły skupią się na tempie wyścigowym, tak aby jak najlepiej wypaść w trakcie sprintu i niedzielnego wyścigu.
O ile zaliczam się do grona „formułowych konserwatystów” i niechętnie podchodzę do tak drastycznych zmian, sprint budzi moje zainteresowanie. Naprawdę trudno przewidzieć, jak będzie wyglądać podejście zespołów do zmienionego formatu weekendu, a element nieprzewidywalności zawsze dodaje pikanterii do rywalizacji. Doceniam także fakt, że Liberty Media i FIA chcą najpierw przetestować nowe rozwiązanie i liczą się z porażką projektu.
Pomysłodawcy sprintów liczą na to, że sobotnia rywalizacja zachęci kierowców do podejmowania ryzyka i jazdy „na 100%” – bez oglądania się na strategię, czy zarządzanie oponami. Czy tak będzie? Rzeczywistość może brutalnie zweryfikować te plany. Równie dobrze, zespoły mogą podejść do sprintów bardzo zachowawczo, nie chcąc ryzykować uszkodzeń, które wyeliminują ich z walki o dobre pozycje w niedzielnym wyścigu. W końcu większość z nich, nie ma co myśleć o zdobyciu i tak skromnych punktów w sobotnim sprincie.
Wątpliwości budzi także fakt, czy opony Pirelli w ogóle nadają się do ciągłej jazdy „na 100%”. Znane z bardzo wąskiego okna pracy i tendencji do przegrzewania w trakcie jazdy za bolidem poprzedzającym, nie wydają się być idealną konstrukcją do tego rodzaju rywalizacji. Dodatkowo, Silverstone jako tor bardzo obciążający opony może być niewymierny w kwestii oceny potencjału sprintów. Więcej światła na ten temat powinien nam rzucić sprint na Monzy, dlatego też warto wstrzymać się z jednoznaczną opinią o nowym formacie weekendu do września.
GP Wielkiej Brytanii: Mercedes wyciągnie „asa z rękawa”?
Gdy w poprzednich latach, Mercedes wygrywał pięć wyścigów z rzędu, nikt nie miał wątpliwości, że tytuł mistrzowski wpadnie w ich ręce. W obecnym sezonie role się odwróciły, a serią pięciu triumfów może się pochwalić Red Bull. Ekipa z Brackley ma więc trudny orzech do zgryzienia, jeżeli chce nawiązać walkę z „Czerwonymi Bykami” i podtrzymać swoją hegemonię w F1. „Game changerem” może okazać się nowy pakiet poprawek, obejmujący m.in. nowe nadwozie, które Mercedes zamierza wprowadzić już w najbliższy weekend.
Sergio Perez lepszy od Valtteriego Bottasa w wyścigu o GP Wielkiej Brytanii F1 2021 – 2,00Kurs z 15.07.2021 11:00. Kursy mogą ulec zmianie. |
GP Wielkiej Brytanii jest więc wyścigiem, który Mercedes po prostu musi wygrać jeśli myśli o rzuceniu rękawicy Red Bullowi w drugiej połowie sezonu. Czasu na wprowadzenie kluczowych poprawek jest coraz mniej. Zespoły muszą już skupiać się na sezonie 2022 i nowej rewolucji technicznej. W ostatnich wyścigach, Max Verstappen stał się prawdziwym dominatorem, bezlitośnie wykorzystującym słabości Mercedesa i bezbłędnie wykorzystującym wszelkie nadarzające się okazje. Nie byłoby to możliwe bez odpowiedniego bolidu, który wydaje się wyprzedzać W12 niemal o „lata świetlne”.
Jeżeli zapowiadany pakiet poprawek spełni pokładane w nim nadzieje, ekipa z Brackley może zaskoczyć Red Bulla w bezpośredniej konfrontacji, znacząco minimalizując straty. Resztę powinien dołożyć od siebie Lewis Hamilton. Gdy Brytyjczyk dostanie bolid choćby zbliżony do RB16B, z pewnością nie odpuści i ponownie będzie stanowił realną przeszkodę na drodze Verstappena do pierwszego tytułu mistrza świata.
GP Wielkiej Brytanii: McLaren namiesza w czołówce?
Po ostatnich wyścigach chyba już nikt nie ma wątpliwości, że Lando Norris jest kierowcą klasy światowej. Brytyjczyk błyskawicznie wyrósł z wizerunku „śmieszka” i stał się wyścigowym killerem, którego talent może być stawiany na równi z Charlesem Leclerckiem, Pierrem Gasly czy Georgem Russellem. Występ przed domową publicznością będzie kolejną okazją na potwierdzenie tej tezy. Norris jeździ „jak z nut” i chyba tylko szaleniec nie uwzględniłby go w gronie kandydatów do czołowych lokat na mecie GP Wielkiej Brytanii.
Daniel Ricciardo lepszy od Lando Norrisa w sobotnim sprincie GP Wielkiej Brytanii F1 2021 – 3,55Kurs z 15.07.2021 11:00. Kursy mogą ulec zmianie. |
W odwrotnej sytuacji cały czas znajduje się jednak Daniel Ricciardo, który nie może się uporać z charakterystyką bolidu MCL35M. Na korzyść Australijczyka może jednak wpłynąć nietypowy format weekendu GP Wielkiej Brytanii. Problemy Ricciardo dotyczą przede wszystkim kwalifikacji. Tempo wyścigowe „Honey Badgera” nie budzi aż takich zastrzeżeń. Niewykluczone więc, że Australijczyk nawet pomimo słabego występu w kwalifikacjach znacząco zyska w sprincie. To powinno otworzyć mu drogę do wysokich pozycji w niedzielnym wyścigu. Jednym zdaniem – jeżeli ktoś ma zaliczyć bardzo dobry weekend na Silverstone to będzie to McLaren.
Alfa Romeo przedłuża umowę z Sauberem. Jak wpłynie to na skład zespołu w 2022 roku?
Ogłoszenie nowego, wieloletniego kontraktu Alfy Romeo z Sauberem jest niemałym zaskoczeniem. Nieoficjalnie mówi się, że umowa będzie obowiązywać aż do 2024 roku. Ruch ten sygnalizuje zachowanie stabilności w ekipie z Hinwill. Stabilność ta niekoniecznie może jednak dotyczyć obsady foteli w zespole.
Antonio Giovinazzi w TOP10 wyścigu o GP Wielkiej Brytanii F1 2021 – 3,75Kurs z 15.07.2021 11:00. Kursy mogą ulec zmianie. |
O ile Frédéric Vasseur bardzo pozytywnie wyrażał się w ostatnich wywiadach o Antonio Giovinazzim, to pod sporym znakiem zapytania stoi przyszłość Kimiego Räikkönena. Fiński weteran nie spełnia pokładanych w nim nadziei i zdaje się bezpowrotnie zmierzać do końca swojej kariery w F1. Jego miejsce może przejąć Callum Illott, który chwalony jest przez Vasseura za pracę w symulatorze i występy w treningach. Na korzyść Brytyjczyka wypada fakt, że jest juniorem Ferrari, a nowa umowa może wskazywać na jeszcze większe zacieśnienie współpracy z Włochami.
Kolejnym, poważnym kandydatem do objęcia fotela po Räikkönenie jest Valtteri Bottas. Powołując się na swoje źródła w padoku, Joe Saward i Dieter Rencken niemal za pewnik biorą przyszłoroczny angaż George’a Russella w Mercedesie. W tej sytuacji Alfa Romeo wydaje się być naturalnym kandydatem do pozyskania Bottasa. Fin poza doświadczeniem i niezłym tempem z pewnością byłby w stanie przynieść do zespołu kilku sponsorów. A poza aspektami sportowymi, finanse grają w Alfie Romeo równie ważną rolę.
***
Artykuł zawiera reklamę legalnego, polskiego bukmachera. Zakłady bukmacherskie skierowane są oczywiście do osób pełnoletnich i nieodłącznie wiążą się z ryzykiem i możliwą utratą pieniędzy. Poza tym zawieranie zakładów na stronach internetowych spółek, które nie posiadają licencji Ministerstwa Finansów na zawieranie zakładów wzajemnych jest zabronione i grozi konsekwencjami prawnymi. BETFAN jest natomiast podmiotem legalnie oferującym zakłady wzajemne w Polsce na podstawie decyzji z dnia 29 października 2018 r. wydanej przez Ministra Finansów (sygn. akt: PS4.6831.3.2018).

