Robin Miller to kolejny wielki dziennikarz serii IndyCar, który odszedł z tego świata
Niedawno informowaliśmy o śmierci „Głosu Indianapolis 500” – Boba Jenkinsa. Seria IndyCar po południu czasu polskiego ogłosiła, iż 25 sierpnia 2021 roku w wyniku długiej walki z białaczką w wieku 71 lat zmarł Robin Miller. Amerykanin w latach 70. sam był kierowcą wyścigowym i ścigał się w seriach USAC. Jednak zrezygnował z wyścigów w wyniku długów i kosztów związanych ze startami. Lecz jak się później okazało dekada spędzona w samochodzie wyścigowym dała Millerowi wyjątkowe spojrzenie na sport. Amerykanin najbardziej znany był z pisania artykułów na łamach The Indianapolis Star. Dziennikarz wydawał tam swoje publikacje w latach 1968-2001, a w późniejszych latach stacja NBC zainteresowała się nim. W efekcie Amerykanie mogli go ujrzeć w studiu i magazynach IndyCar.
Controversial stance and opinions? Yep.
A fiercely passionate motorsport fan and INDYCAR supporter? You bet.Our racing community will always remember Robin’s wit, intellect and impact. It won’t be matched.
Godspeed, our friend. https://t.co/Q6GNshDa4d
— NTT INDYCAR SERIES (@IndyCar) August 25, 2021
Skąd wzięła się jego legenda?
Miller umiał wykorzystać nadarzające się okazje do zaistnienia w motorsporcie. Tym samym często można było go spotkać w towarzystwie znanych kierowców wyścigowych. Chociażby był bliskim przyjacielem Arta Pollarda. Dziennikarz bardzo mocno przeżył jego śmierć podczas przygotowań do Indy 500 z 1973 roku. Miller ponadto nie bał się wydawać kontrowersyjnych opinii, w efekcie 1981 roku po jednej z nich wściekły A.J. Foyt spoliczkował go. Dziennikarz bowiem publicznie wyraził swoją zdanie, że najbardziej utytułowany kierowca w historii IndyCar oszukuje. Po latach jednak obydwoje się pogodzili.
Przez ponad 50 lat Miller zaprzyjaźnił się z większością największych kierowców, regularnie angażując ich podczas organizowanych przez siebie obiadów i kolacji. Był szczególnie blisko związany z zawodnikami i takimi jak Tom Sneva, Parnelli Jones, A.J. Foyt, Dan Gurney, Bobby i Al Unserowie, Tony Bettenhausen, Mario Andretti, Johnny Rutherford, Dario Franchitti i Tony Kanaan, a także ikoną telewizji i właściciela jednego z zespołów w serii IndyCar Davida Lettermana.

Fot. NTT IndyCar Series / Robin Miller i spółka w 2019 roku
W 2019 roku, Miller po raz 50. pojawił się jako dziennikarz podczas Indy 500 już w warunkach pogarszającego się stanu zdrowia. W efekcie tor Indianapolis Motor Speedway ogłosił utworzenie nagrody Robin Miller Award, która ma być przyznawana corocznie nieznanej osobie, która wniosła nieokiełznaną pasję i niesłabnącą etykę pracy, aby wzbogacić sport.
„Nauczyłem się najwięcej od niego”
Aktualny wicemistrz serii Josef Newgarden w poruszającym tweecie pożegnał Millera: Dowiedziałem się więcej o historii IndyCar od Robina Millera niż ktokolwiek inny. Ta pasja mężczyzny do sportu była zaraźliwa. Będzie mi bardzo brakowało jego historii i obecności na torze.
I learned more about the history of @IndyCar from Robin Miller than anyone else. This mans passion for the sport was infectious. I’ll miss his stories and presence at the track dearly. RIP. https://t.co/WaC2oj0ghs
— Josef Newgarden (@josefnewgarden) August 25, 2021
Całe środowisko serii IndyCar w ciągu zaledwie niespełna trzech tygodni znów pogrążyło się w żałobie.